Sklepikowa rewolucja nie pomogła – polskie dzieci wciąż tyją

Wyniki najnowszej kontroli NIK pokazują, że dotychczasowe działania profilaktyczne mające na celu zahamowanie epidemii otyłości wśród dzieci i młodzieży nie zdają egzaminu. Obecnie ponad 20 proc. dzięki w wieku szkolnym zmaga się z nadwagą lub otyłością.

Sytuacji nie zmieniły liczne programy promujące aktywność i zdrowe odżywanie, w tym eliminacja niezdrowych przekąsek ze szkolnych sklepików, która nastąpiła we wrześniu 2015 roku. NIK objął kontrolą pod tym kątem 20 szkół publicznych oraz 10 urzędów gminy, w których urzędnicy Izby przebywali od 19 września 2016 roku do 3 stycznia 2017 roku. Jak się okazało, odsetek uczniów z nieprawidłową masą ciała (wynikającą przede wszystkim z nadwagi i otyłości) zwiększył się w 19 na 20 placówek i w roku szkolnym 2015/2016 wyniósł dokładnie 22 proc. uczniów. 

Owoce i mleko w szkole to tylko teoria

We wszystkich badanych szkołach realizowane były trzy programy żywieniowe: „Mleko w szkole”, „Owoce i warzywa w szkole” oraz „Pomoc państwa w zakresie dożywiania”. Wspomniane programy nie były jednak realizowane w sposób zadowalający i gwarantujący dobre rezultaty. Po pierwsze, w programie mlecznym zabrakło dywersyfikacji produktów. Uczniom podawano jedynie mleko, choć program przewidywał także serwowanie jogurtów lun twarogu. Co więcej, zdecydowana większość uczniów piła mleko oraz jadła warzywa i owoce poza szkołą, co przeczy idei programu. Warzywa i owoce na terenie szkoły spożywało jedynie 10 proc. uczniów, a mleko piło 12,5 procenta. 

Sklepik i stołówka pod lupą

Sytuacja nie wygląda dobrze również w kontekście szkolnych obiadów. W szkołach, w których funkcjonują własne kuchnie, posiłki wykupywała dzieciom ponad połowa rodziców, jednak gdy placówka posiłkowała się cateringiem lub pomocą ajenta, ten odsetek malał do nawet mniej niż 10 procent. Wynikało to z faktu, że udział zewnętrznego podmiotu w przygotowywaniu szkolnych posiłków znacznie podnosił ich ceny, co zniechęcało rodziców do korzystania z takich usług. 
Nieadekwatne do potrzeb są także pory wydawania posiłków. W niektórych ze zbadanych placówek podawanie obiadów rozpoczynało się już około godziny 10:00.

Zdecydowanie lepiej wygląda sytuacja ze sklepikami szkolnymi, choć tu również stwierdzono nieprawidłowości. W 5 na 17 zbadanych sklepików wykryto obecność produktów zakazanych w myśl rozporządzenia ministra zdrowia. Dobrze oceniono także prowadzone przez szkoły akcje edukacyjne kierowane do najmłodszych, w których o zdrowym odżywianiu mówili miedzy innymi dietetycy i pielęgniarki, zachęcając do wspólnego przygotowywania posiłków. 

Najgorzej jest na Mazowszu

Jeszcze w latach 70. nadmierną masę ciała miało mniej niż 10 proc. dzieci – wynika z badań Instytutu Żywności i Żywienia. Najwięcej uczniów zmagających się z nadwagą i otyłością jest w województwie mazowieckim – 32 proc. Na drugim miejscu w niechlubnym rankingu znalazło się łódzkie (29,8 proc.), a na trzecim lubelskie (24,6 proc.). Problem jest spory również na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie. Najniższy wskaźnik problemów z wagą odnotowano w województwach śląskim (16,5 proc.), świętokrzyskim (18 proc.) i pomorskim (19 proc.). 

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna


Podziel się: