Elektroniczne zwolnienia upowszechnią się już za rok

Sejm uchwalił przepisy, zgodnie z którymi wystawianie e-zwolnień będzie znacznie prostsze, Zmiany były konieczne, ponieważ wielu medyków krytykowało pomysł rozstania z papierowymi zwolnieniami, co zgodnie z decyzją polityków, ma nastąpić już za rok, czyli w połowie 2018 roku.

Zmiany w przepisach zakładają możliwość uwierzytelnienia zwolnienia za pośrednictwem Platformy Usług Wspólnych ZUS, dzięki czemu ten proces będzie prostszy i darmowy. Wystarczy, że lekarz będzie miał profil w systemie ZUS, gdzie zakład udostępni mu dane o ubezpieczonych i pobierze dane medyka z rejestru lekarzy wystawiających e-zwolnienia. Do tej pory lekarze wystawiający zwolnienia elektroniczne (mają taką możliwość od 2016 roku) musieli posiadać płatny, kwalifikowany podpis elektroniczny lub podpis potwierdzony profilem zaufanym ePUAP za pośrednictwem systemu teleinformatycznego ZUS, uważany za zbyt skomplikowany w obsłudze. 

System skazany na porażkę?

W zasadzie już w chwili wprowadzania w życie obecnego systemu wiadomo było, że upowszechnić go będzie bardzo trudno. E-zwolnienia można wystawiać od stycznia 2016 roku, a do października 2016 roku do ZUS trafiło jedynie 340 tys. cyfrowych dokumentów, podczas gdy na papierze w tym czasie wystawiono aż 18 mln zwolnień.

Podstawowy problem od początku dotyczył dużego poziomu skomplikowania programu. Po wpisaniu numeru PESEL ma on podpowiadać lekarzowi dane na temat chorego i jego pracodawcy, więc po jego stronie pozostaje wpisanie okresu niezdolności oraz kodu choroby. Zwolnienie może być wystawione jedynie, gdy zarówno  lekarz je wypisujący, jak i pracodawca mają swoje profile na Platformie Usług Elektronicznych ZUS. Zawiłości systemu sprawiają, że wypisanie e-zwolnienia trwa dłużej, niż wystawienie go na zwykłym bloczku, co skutecznie zniechęca lekarzy. 

Czas tracą nie tylko lekarze, ale też pielęgniarki, których zadaniem jest wprowadzanie danych do systemu elektronicznego, najpierw do dedykowanej aplikacji, a następnie, ponownie, do systemu ePUAP. Co więcej, ze względu na niską prędkość przetwarzania informacji, nie zawsze udaje się wprowadzić informacje do systemu. W takiej sytuacji pacjent musi otrzymać standardowe, papierowe zwolnienie, więc wielu lekarzy woli wypisać je od ręki zamiast tracić czas na obsługę wadliwego systemu. 

E-zwolnienia to bat na oszustów

Kolejną kwestią są przeszkody natury praktycznej i finansowej. Lekarze chcący korzystać z wadliwego systemu ePUAP muszą na własną rękę wyrobić kosztowny podpis elektroniczny. W wielu wypadkach wiąże się to także z koniecznością wyposażenia gabinetu w sprzęt komputerowy, który lekarz również musi sfinansować z własnej kieszeni. Dostęp do internetu w gabinetach też nie jest standardem, co rodzi kolejne problemy. 

Wprowadzenie e-zwolnień ma przede wszystkim ułatwić życie pracodawcom i zmniejszyć dotychczasowe koszty ich wypisywania. Zdaniem ministerstwa pracy, ZUS zaoszczędzi ma zmianie nawet 212 mln zł rocznie. Na wspomnianą kwotę złoży się między innymi wyeliminowanie przynajmniej części nadużyć, zmniejszenie kosztów druku bloczków, a także redukcja zatrudnienia osób, które do tej pory obsługiwały druki papierowe. Korzyścią dla pracodawców ma być szybsza i lepsza kontrola biorących zwolnienia. Dzięki temu pracodawca może natychmiast zweryfikować, czy pracownik wykorzystuje je zgodnie z przeznaczeniem, a nie np. w celu wykonywania w tym czasie innej pracy. Papierowe zwolnienia często trafiają do pracodawców pod koniec okresu chorobowego lub po jego zakończeniu, zwłaszcza gdy są krótkoterminowe, co uniemożliwia sprawdzenie ich zasadności.

Po zmianie przepisów nową metoda będzie można wystawiać nie tylko e-zwolnienia, ale także zaświadczenia o braku przeciwwskazań do pracy na określonym stanowisku oraz prawie do wypłaty zasiłku chorobowego. 

Źródło: Rzeczpospolita


Podziel się: