Opieka POZ w zamian za kłamstwo: kuriozum w nowych przepisach

1 stycznia tego roku do systemu opieki zdrowotnej wkroczyła rewolucja. Prawem do opieki lekarza rodzinnego zostali objęci wszyscy Polacy, niezależnie od tego, czy opłacają składki. Jednak jeśli tego nie robią muszą skłamać, żeby bezpłatnie skorzystać z POZ - informuje „Gazeta Wyborcza”.

Gdy zapowiedź wolnego dostępu do lekarzy rodzinnych pojawiła się po raz pierwszy sądzono, że wraz z nim zniknie baza eWUŚ, która miała gromadzić dane o pacjentach opłacających składki i wskazywać tych bez prawa do leczenia. W rzeczywistości jej wskazania często mijały się z prawdą, a w bazie jako nieubezpieczone figurowały osoby mające prawo do darmowej opieki. Błędną informację można było wprawdzie skorygować stosownym oświadczeniem, co nie zmienia faktu, że wadliwy system wprowadzał chaos do lekarskich gabinetów. 

Oszuści leczą się za darmo

Okazuje się jednak, że eWUŚ, a wraz z nim konieczność potwierdzania statusu ubezpieczonego, pozostaną, choć w przypadku lekarzy rodzinnych, przynajmniej w teorii, fakt opłacania składek nie powinien mieć znaczenia. Jak dowiedziała się „Gazeta Wyborcza”, rzeczywistość pacjentów odwiedzających lekarzy rodzinnych bez ubezpieczenia jest paradoksalna. Jeśli przyznają, że nie mają ubezpieczenia, będą musieli zapłacić za wizytę, ale gdy skłamią na temat posiadania go, skorzystają z porady bezpłatnie. 

Opłata znika, składki zostają

Wspomniany paradoks wynika z przepisów, które uszczegółowiają nowe zasady. W ich myśl nawet w przypadku negatywnej weryfikacji prawa do świadczeń, każda osoba będzie mogła skorzystać z nich nieodpłatnie. Nie oznacza to jednak zniesienia obowiązku potwierdzania wspomnianego prawa, co można zrobić za pośrednictwem systemu eWUŚ lub składając odpowiednie papierowe oświadczenie (np. druk typu RMUA). Jeśli jednak okaże się, że dana osoba nie ma prawa do ubezpieczenia, ponieważ nie odprowadza składek, nie będzie musiała ponosić podstawowych kosztów związanych z wizytą u lekarza.

Ta zasada nie dotyczy jednak środków refundowanych wystawionych na receptę, do których zalicza się nie tylko leki, ale też wyroby medyczne oraz preparaty specjalnego przeznaczenia żywieniowego.

Ściganie kłamców się nie opłaca

Na pytanie o tak kuriozalny przepis rzeczniczka resortu zdrowia Milena Kruszewska odpowiedziała, że koszty związane z dochodzeniem roszczeń za nieuprawnione wizyty lekarskie oraz te ponoszone w związku z leczeniem chorób przewlekłych, którym mogłaby zapobiec opieka POZ, przewyższają finansowanie samych świadczeń nawet dla tych Polaków, którzy nie opłacają składek. 

POZ za darmo, leki i szpital bez zmian

Wraz ze zmianą w dostępie do POZ, modyfikacji uległy także przepisy związane z weryfikacją i opłatami za świadczenia. Oświadczenie o opłacaniu składek teraz ma być ważne nie przez 3 miesiące jak do tej pory, ale przez pół roku. Osoba, która zadeklaruje brak dokumentu, będzie mogła skorzystać z porady za darmo, a dopiero później zacząć opłacać dobrowolną składkę wynoszącą 390 zł miesięcznie. Z kolei w razie wykrycia kłamstwa ubezpieczeniowego, NFZ nie będzie domagał się zwrotu za udzielenie porady, ale taka osoba będzie musiała dopłacić za przepisane leki, które w przypadku osób bez ubezpieczenia nie mogą być refundowane.

Nowe przepisy nie są więc równoznaczne ze zniesieniem obowiązku ubezpieczeniowego, ponieważ bezpłatne leczenie szpitalne oraz refundacja leków nadal będą uzależnione od opłacania składki.

Źródło: Gazeta Wyborcza, Rzeczpospolita


Podziel się: