Astma w natarciu
Agata Domańska

Astma w natarciu

Kiedy ktoś z naszego otoczenia kichnie, powiedzmy mu: „na zdrowie”. A potem przyjrzyjmy się dokładniej problemowi, bo być może to nie przeziębienie, ale alergia. Uczuleniowców jest coraz więcej, a co 10-15 lat ich liczba się podwaja!

Lekarze alarmują: na całym świecie zachorowania na alergię i astmę zaczynają nabierać cech prawdziwej epidemii. Polska „nadąża” za światową epidemią: szacuje się, że co czwarty Polak jest alergikiem, z czego co dziesiąty z nas cierpi na katar sienny i tyle samo na astmę oskrzelową.

Ponure statystyki

Co ciekawe, stwierdzono, że na astmę chorują zwłaszcza osoby mieszkające w miastach, raczej dobrze wykształcone. — To zgadza się z tzw. teorią higieniczną, w myśl której choroby alergiczne wynikają z dwóch czynników: zanieczyszczenia środowiska naturalnego z jednej strony, a z drugiej z coraz mniejszej ilości drobnoustrojów, z którymi organizm musi sobie poradzić (dzięki szczepieniom ochronnym i większej higienie życia) — tłumaczy prof. dr hab. med. Piotr Kuna, prezydent elekt Polskiego Towarzystwa Alergologicznego, kierownik Katedry i Kliniki Pulmonologii i Alergologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, konsultant wojewódzki w dziedzinie alergologii, członek Europejskiej Akademii Alergologii i Immunologii Klinicznej i członek Amerykańskiej Akademii Astmy, Alergii i Immunologii Klinicznej.

Teorię tę zdają się potwierdzać liczby: w bogatych i wysokorozwiniętych krajach skandynawskich chorzy na astmę stanowią aż 11-20 proc. społeczeństwa, a osoby dotknięte katarem siennym to aż 19-45 proc. populacji krajów skandynawskich. W Polsce liczby te wynoszą 8 proc. dla astmy i około 20 proc. dla kataru siennego. Kraje o niższym stopniu rozwoju, takie jak Albania, Rumunia i Rosja, mają mniej alergików wśród swoich obywateli: katar sienny nęka tylko ok. 17 proc. społeczeństwa, a astma 3-8 proc. Częściej chorują także mieszkańcy miast niż wsi. Badania wykazują, że alergia występuje u 18 proc. dzieci miejskich i tylko u 6 proc. dzieci ze wsi.

— Pomiędzy tymi dziećmi nie ma żadnych różnic genetycznych, stąd wniosek: choroby alergiczne są indukowane przez zmiany środowiska — twierdzi Piotr Kuna. — Ale kolejne zjawisko dodaje alergii tajemniczości: atopowe zmiany skórne występują u takiego samego odsetka małych dzieci w mieści i na wsi. Ponieważ alergiczne zmiany skórne są z reguły pierwszym etapem choroby alergicznej, można oczekiwać, że epidemia alergii przenosi się z miasta na, do tej pory chronioną, wieś.

Skoro alergia występuje u co drugiego człowieka, to staje się normą. Dziś ktoś, kto nie cierpi na żadną odmianę alergii, jest medyczną ciekawostką. Choć może nie taka astma straszna.

— Niewielka to pociecha, ale trzeba zaznaczyć, że z jakiegoś powodu biorący leki przeciwzapalne chorzy na astmę rzadziej chorują na nowotwory i rzadziej miewają zawały — mówi Piotr Kuna.

Alarm: dziecko kicha!

Alergia najczęściej zaczyna się od atopowego zapalenia skóry w wieku dziecięcym. Objawy skórne ustępują samoistnie koło 4 roku życia, ale na ich miejsce często pojawia się katar sienny lub dolegliwości astmatyczne.

— Dolegliwości czasem są niepozorne, np. dziecko nie może oddychać przez nosek, bo jest on niedrożny — tłumaczy Piotr Kuna. —Rodzice myślą, że to zwykła infekcja, a tymczasem niedrożny nos choć przez godzinę dziennie, ale za to codziennie, przez tydzień — już może być objawem alergii. Zaczerwienione czy swędzące oczy, kichanie, zatkany nos, duszność — to najczęstsze objawy alergii u dzieci. Problem z rozpoznaniem polega na tym, że większość lekarzy POZ nie potrafi rozpoznać astmy.

— Zamiast alergii diagnozuje infekcję i ordynuje kurację np. przeciwko zapaleniu oskrzeli — twierdzi Piotr Kuna. — Dane mówią, że aż 71 proc. chorych na niezdiagnozowaną astmę dzieci było leczonych antybiotykami. Mali rekordziści brali nawet do 20 różnych antybiotyków w ciągu roku! To fatalnie, bo im więcej dziecko bierze antybiotyków, tym częściej ma napady astmy w kolejnych latach swego życia. Tymczasem chore dziecko naprawdę cierpi. Nie poskarży się „mamo, mam duszności”, tylko dostosuje swój tryb życia do samopoczucia: ponieważ wysiłek powoduje u niego duszności, dziecko staje się mniej aktywne fizycznie, mniej się rusza, więcej czasu zaczyna spędzać przed telewizorem itp. No i często choruje: nawet kilkanaście razy w roku. Tymczasem nie wolno lekceważyć astmy u dziecka, ponieważ astma oskrzelowa to dziś najczęstsza przyczyna dziecięcej hospitalizacji! Ale nie wolno lekceważyć także kataru siennego!

— Po 23 latach obserwacji chorych już wiemy, że niebezpieczeństwo rozwinięcia się astmy oskrzelowej jest aż 3 razy większe właśnie u osób cierpiących na katar sienny — twierdzi Piotr Kuna. — Aż 80 proc. astmatyków ma też alergiczny nieżyt nosa. Dziś uważa się, że alergiczny nieżyt nosa (AR) jest wręcz czynnikiem ryzyka rozwoju astmy. Co więcej, AR zwiększa ryzyko hospitalizacji chorych na astmę aż o 50 proc i zwiększa częstotliwość napadów astmy.

Leczyć! Leczyć!

Obie choroby, astma i AR, mają wspólne podłoże, biorą w nich udział te same mediatory. Dlatego też leczyć trzeba je obie, bo jedna wpływa na drugą. W większości przypadków astma i AR są traktowane jak niezwiązane ze sobą choroby i leczone oddzielnie. To błąd! Ale zacząć trzeba od rozpoznania.

— W Skandynawii wystarczą dwa napady suchego kaszlu, które nie poddają się leczeniu i którym nie towarzyszy gorączka oraz cechy atopii w rodzinie i już rozpoznawana jest astma — mówi Piotr Kuna. Przyczyną astmy i AR jest proces zapalny, rozwijający się w błonie śluzowej nosa i zatok oraz w oskrzelach, a spowodowany reakcją organizmu na alergeny. Niekontrolowany lub źle kontrolowany proces zapalny w oskrzelach jest właśnie źródłem napadów duszności. Do tej pory w terapii stosowane były standardy leczenia.

— Im więcej wiemy o chorym, tym bardziej indywidualizujemy terapię. Stosowanie standardów medycznych gubi większość chorych, bo każdy z nas jest inny — uważa Piotr Kuna. Okazuje się, że dotychczasowe leczenie, oparte głównie na kontrolujących stan zapalny sterydach oraz lekach rozkurczających oskrzela, było niewystarczające. W dodatku aż 63 proc. chorych na astmę w Europie było leczonych objawowo. Czyli nieskutecznie.

— Nos się zamyka i zwężają się oskrzela, żeby zatrzymać to, co nam szkodzi, np. spaliny — tłumaczy Piotr Kuna. — To korzystny odruch, ale nam przeszkadza, bo jest uciążliwy, więc go znosimy. A to za mało. Tymczasem leczenie astmy – prawdziwe leczenie, a nie tylko znoszenie objawów — jest bardzo ważne.

— Wydawałoby się, że umierają tylko ludzie dotknięci ciężką postacią astmy — mówi Piotr Kuna. Ale to nieprawda. Tacy chorzy stanowią tylko jedną trzecią przypadków śmiertelnych, jedna trzecia to wręcz chorzy z łagodną postacią choroby. Dzieje się tak, ponieważ astma jest choroba zmienną i może dać gwałtowny atak komuś z jej łagodną postacią. W Polsce rocznie umiera aż 1200 młodych osób na astmę. A przecież takie zgony można wyeliminować do zera.

Nowe leki, nowa nadzieja

Kilka lat temu odkryto, że sterydy i rozszerzacze oskrzeli nie wystarczą.

— Sterydy nie wpływają na jeden z mediatorów reakcji alergicznej, leukotrieny, których działanie jest aż 5 tysięcy razy silniejsze od histaminy — ostrzega Piotr Kuna. — To właśnie leukotrieny wywołują gwałtowny i długotrwały skurcz oskrzeli, który nie mija, zwiększają produkcje śluzu, upośledzają prace rzęsek, które go usuwają, powodują kaszel oraz obrzęk oskrzeli i nosa. Skuteczne leczenie powinno zatem objąć włączenie do terapii leków antyleukotrienowych — i to zarówno w przypadku astmy, jak i kataru siennego. Dodatkowo każdy chory z alergicznym nieżytem nosa powinien być zbadany pod kątem astmy, a każdy chory z astmą pod kątem siennego kataru. I leczenie powinno objąć obie te choroby jednocześnie – bo nawzajem zaostrzają swój przebieg.

— Leki antyleukotrienowe, czy to dodawane do sterydów, czy podawane osobno, sprawiają, że można wyraźnie zmniejszyć dawkę sterydów, zmniejszają częstość zaostrzeń, poprawiają funkcje oddechowe i zapobiegają powysiłkowemu skurczowi oskrzeli –twierdzi Piotr Kuna. — A dodatkowo leczą także katar sienny i alergiczne zapalenie spojówek. W dodatku leki antyleukotrienowe nie mają skutków ubocznych – choć stosowane są od ok. 10 lat, żadnych nie stwierdzono.

— U chorych na astmę jest za dużo leukotrienów, które w nadmiarze zwyczajnie szkodzą — tłumaczy Piotr Kuna. — Zmniejszenie ich liczby jest przywracaniem stanu fizjologicznego, dlatego taka terapia nie daje skutków ubocznych. Zawierające antyleukotrieny leki w USA wolno stosować już od 6 miesiąca życia. U nas wolno je podać, dopiero kiedy dziecko skończy kilka lat, ale już trwają badania nad zastosowaniem ich także u niemowląt. To bardzo ważne, bo astmatyk musi lek ten brać już do końca życia. Ale na szczęście moi pacjenci nawet po 10 latach zażywania czują się lepiej i nie uodparniają się na działanie leku. Dobrym rozwiązaniem jest też odczulanie. Jest to kuracja skuteczna w większości przypadków i można ja przeprowadzić praktycznie w każdym wieku. W krajach Europy Zachodniej odchodzi się już od terapii, polegającej na ograniczaniu ekspozycji na alergen i skłania coraz częściej ku odczulaniu.

Twoje sugestie

Dokładamy wszelkich starań, aby podane zdjęcie i opis oferowanych produktów były aktualne, w pełni prawidłowe oraz kompletne. Jeśli widzisz błąd, poinformuj nas o tym.

Zgłoś uwagi

Polecane artykuły

  • Wpływ pogody na samopoczucie

    W szare, pochmurne dni w aptekach coraz częściej spotykać można pacjentów uskarżającymi się na złe samopoczucie, wynikające ze złej pogody, niskiego ciśnienia czy braku słońca. Meteorotropizm, zwany także meteoropatią, czyli wrażliwość organizmu na bodźce pogodowe, potrafi naprawdę uprzykrzyć życie. Dlatego nie traktujmy meteoropatów jak hipochondryków, którym przeszkadza taka drobnostka jak gorsza pogoda.

  • Gdy emocje spać nie dają

    Napięcie emocjonalne jest jednym z częstszych powodów bezsenności. Kiedy rozpamiętujemy w łóżku trudy minionego dnia albo myślimy intensywnie o czekających nas wydarzeniach, próżno czekamy na sen. Nic dziwnego, fizjologicznie bowiem wzmożona praca układu nerwowego powoduje jego pobudliwość, a to może przestrajać organizm na funkcję czuwania.

  • Groźne toksyny

    Codziennie nasz organizm ma kontakt z setkami różnych substancji. Niektóre są nam niezbędne do funkcjonowania, inne – wręcz przeciwnie – są dla nas toksyczne. Wszystko jest w porządku, dopóki ustrój radzi sobie z usuwaniem toksyn. Ale zdarza się, że ich ilość zaczyna przekraczać naszą zdolność do oczyszczania się.

  • Polacy ślepną z powodu jaskry

    Jaskrę uważa się już za chorobę cywilizacyjną. Jest najczęstszą przyczyną ślepoty. W Polsce na tę dolegliwość cierpi ponad 800 tysięcy osób. Pół miliona spośród chorych nawet nie wie, że powoli ślepnie.

  • Lekarstwo na niepogodę

    Zdarza się, i to coraz częściej, że przy okienku aptecznym staje pacjent skarżący się na pogodowe dolegliwości. Meteorotropizm, zwany także meteoropatią, czyli wrażliwość żywych organizmów na bodźce pogodowe, może uprzykrzyć życie.

  • Dobroczynna mgiełka

    Pediatrzy coraz częściej zalecają nebulizację jako metodę leczniczą. Nic dziwnego – ma same zalety.

Porozmawiaj z farmaceutą
Infolinia: 800 110 110

Zadzwoń do nas jeśli potrzebujesz porady farmaceuty.
Jesteśmy dla Ciebie czynni całą dobę, 7 dni w tygodniu, bezpłatnie.

Pobierz aplikację mobilną Doz.pl

Zdarza Ci się ominąć dawkę leku?

Zainstaluj aplikację. Stwórz apteczkę. Przypomnimy Ci kiedy wziąć lek.

Dostępna w
Dlaczego DOZ.pl
Niższe koszta leczenia

Darmowa dostawa do Apteki
Bezpłatna Infolinia dla Pacjentów.

Bezpieczeństwo

Weryfikacja interakcji leków.
Encyklopedia leków i ziół

Wsparcie w leczeniu

Porady na czacie z Farmaceutą.
E-wizyta z lekarzem specjalistą.

Newsletter

Bądź na bieżąco z DOZ.pl

Ważne: Użytkowanie Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Regulaminie.

Zamnij