Dyrektywa transgraniczna – najważniejsze informacje

Leczenie za granicą to w wielu przypadkach szansa na szybszy zabieg medyczny pod okiem specjalistów z wieloletnim i międzynarodowym doświadczeniem. Przykładowo, na operację zaćmy w Polsce trzeba średnio czekać 2 lata i 1,5 miesiąca. Decydując się na usługę w innym kraju UE, można obejść się bez kilkumiesięcznych kolejek. Dzięki przyjętej przez Sejm pod koniec sierpnia ustawie dotyczącej transgranicznej opieki zdrowotnej, osoby uprawnione do publicznych świadczeń zdrowotnych zyskają możliwość zwrotu kosztów leczenia na terenie państw członkowskich. Dotyczy to również produktów leczniczych oraz wyrobów medycznych.

Przyjęcie ustawy jest następstwem konieczności wdrożenia dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady Europy ws. praw pacjentów w transgranicznej opiece zdrowotnej. Kraje unijne miały na to czas do 25 października 2013 roku. Polska zrobiła to więc prawie rok po terminie. Jednak do pełnej adaptacji ustawy niezbędne są rozporządzenia ministra zdrowia odnośnie m.in. tego, jakie usługi będą wymagały uprzedniej zgody Narodowego Funduszu Zdrowia, aby potem ubezpieczony mógł starać się o rekompensatę. Na liście tej na pewno nie znajdą się świadczenia wynikające z opieki długoterminowej, obowiązkowe szczepienia przeciw chorobom zakaźnym oraz narządy przeznaczone do przeszczepu i dostęp do nich. Konieczna jest także wycena usług gwarantujących zwrot, gdyż jednym z podstawowych założeń noweli jest to, że rozliczenie kosztów będzie odbywać się na zasadzie ich porównania do stawek stosowanych w Polsce.

Jak to będzie wyglądać w praktyce od strony pacjenta?

Aby móc udać się na zabieg do zagranicznej placówki medycznej z możliwością zwrotu poniesionych kosztów, niezbędna może okazać się zgoda dyrektora wojewódzkiego oddziału NFZ. Dotyczy to m.in. rezonansu magnetycznego, tomografii komputerowej oraz użycia innej, wysoko wyspecjalizowanej i kosztownej infrastruktury lub aparatury medycznej. Odpowiedniego oświadczenia będzie wymagała hospitalizacja na minimum jedną noc.

Z negatywną odpowiedzią pacjent może spotkać się, gdy pojawią się wątpliwości, co do jakości i bezpieczeństwa świadczonych usług przez zagraniczną placówkę lub gdy taki zabieg z powodzeniem może zostać przeprowadzony nad Wisłą. Zgody nie będą wymagały zabiegi ratujące życie oraz nagłe przypadki. Innym obowiązkowym krokiem ma być uzyskanie skierowania od specjalisty w zakresie danego zagadnienia.

Obowiązkowo trzeba również zbierać oryginalne rachunki, które zagraniczna placówka wyda za przeprowadzone usługi. Na dokumencie, oprócz dokładnych danych pacjenta oraz lecznicy, muszą widnieć też kody zgodne z wersją ICD-9 Międzynarodowej Klasyfikacji Procedur Medycznych oraz jednostki chorobowe oznakowane według ICD-10. Wszelkie dokumenty będą przyjmowane przez Fundusz po uprzednim ich przetłumaczeniu. Jeśli chodzi o transport do placówki medycznej znajdującej się na terenie innego kraju unijnego, również będzie możliwość ubiegania się o rekompensatę.

Warto jednak wziąć pod uwagę, że NFZ nałożył roczne limity odnośnie wysokości środków, które przeznaczy na pokrycie świadczeń zdrowotnych wykonanych za granicą. W tym roku budżet na ten cel wyniesie 941 mln, w 2015 roku – 1,039 mld zł, a za dwa lata będzie to 1,082 mld zł. Oznacza to, że jeśli w danym okresie limit zostanie przekroczony, Fundusz wstrzyma się z wypłatą świadczeń do następnego roku.


Podziel się:

Wasze komentarze


Informacje / opinie publikowane w komentarzach stanowią subiektywną ocenę użytkownika i nie mogą być traktowane jako porada dotycząca leczenia / stosowania leków . W przypadku wątpliwości prosimy o konsultacje z Farmaceutą Dbam o Zdrowie.

komentarze wspierane przez Disqus