Święta bez kataru

W co warto zaopatrzyć się w aptece, aby nasz nos pozwalał nam napawać się korzennym zapachem pierników, pomarańczową skórką na serniku czy laskami cynamonu? I co zrobić, gdy w pogoni za świątecznymi prezentami nabawimy się kataru?

W sezonie jesienno-zimowym najczęściej mamy do czynienia z ostrym nieżytem nosa wywołanym przez wirusy. To nudna terminologia medyczna, z pewnością o wiele bliższe naszym uszom jest określenie „katar”. Pomimo długich poszukiwań odpowiedniego leczenia ustalono jedynie schemat postępowania objawowego. Trudno jednak wyobrazić sobie zakatarzonego, który rezygnuje ze wsparcia, zwłaszcza w okresie świątecznym, kiedy chcemy cieszyć się pełnym zdrowiem.

Skąd ten katar?
 

Powierzchnia jam nosa jest wyścielona błoną pokrytą ochronną warstwą śluzu, w której są neutralizowane atakujące nas wirusy. Dzięki ruchowi rzęsek nabłonka przemieszczane są one w kierunku gardła i przewodu pokarmowego. Niestety nie zawsze ten mechanizm spełnia swoją rolę. W błonie śluzowej nosa znajduje się bardzo dużo naczyń krwionośnych. Dzięki temu nasz nos pełni wiele funkcji, m.in. ogrzewa, nawilża i oczyszcza wdychane powietrze. Drożność nosa w dużej mierze zależy od stanu tych naczyń krwionośnych, a konkretnie od faktu czy są rozszerzone, czy też zwężone. Stan zapalny błony śluzowej nosa, którego przyczyną może być wspomniana wirusowa infekcja, wiąże się z rozszerzeniem tych naczyń krwionośnych, co jest odczuwane przez chorego jako „zatkanie” lub „blokada” nosa. W nosie robi się po prostu „ciaśniej”. Dodatkowo ściany naczyń stają się bardziej przepuszczalne, co łącznie z nadmierną produkcją śluzu, wywołuje wyciek z nosa (czyli katar). Katar szerzy się drogą kropelkową – tak więc, aby nie otrzymać go w gwiazdkowym „prezencie”, należy uważać na wszystkich zakatarzonych wokół. Na szczęście to nie wszystko, co możemy zrobić dla naszego nosa...

Jak dbać o swój nos, żeby stanowił „twierdzę” dla wirusów?
 

Śluz pokrywający drogi oddechowe człowieka różni się składem chemicznym w poszczególnych odcinkach, ale głównym jego składnikiem zawsze pozostaje woda. W śluzie tym poruszają się rzęski. Z tego powodu odpowiednie nawodnienie organizmu jest tu tak istotne. Warto nawilżać pokój w którym przebywamy, szczególnie w okresie jesienno-zimowym, kiedy włączone jest centralne ogrzewanie. Zaopatrzmy się choćby w prosty, ceramiczny nawilżacz. Ręcznie malowany może być jednym z gwiazdkowych pomysłów.

Zgubny wpływ na nasz nos ma niewątpliwie nałóg palenia. Dym papierosowy paraliżuje rzęski znajdujące się we wnętrzu jamy nosowej. Rzęski nie mogą wtedy walczyć z atakującymi nas drobnoustrojami. Ważne jest także odpowiednie wydmuchiwanie nosa. Należy to robić tak często, jak tylko jest taka potrzeba. Używajmy przy tym jednorazowych chusteczek (są zdecydowanie bardziej higieniczne, bo po użyciu wyrzuca się je do kosza, a wraz z nimi nie tylko wydzielinę, ale także wirusy). Dobrze jest wydmuchiwać najpierw jedną, a potem drugą dziurkę, gdyż jednoczesne dmuchanie z obydwu otworów może doprowadzić do przemieszczenia się wydzieliny przez trąbkę słuchową do ucha środkowego.

Apteczna odsiecz, gdy mechanizmy obronne zawiodą...
 

Podstawowym celem leczenia wirusowego nieżytu nosa jest udrożnienie jam, czyli zniesienie blokady nosa oraz zmniejszenie wycieku wydzieliny. W aptece znajdziemy całą gamę preparatów udrożniających nos. Prym wiodą tu krople, aerozole i żele zawierające chlorowodorek ksylometazoliny (Xylometazolini hydrochloridum) lub chlorowodorek oksymetazoliny (Oxymetazolini hydrochloridum). W ulotce ich działanie określane jest tajemniczo mianem „sympatykomimetycznego”. Co kryje się pod tym długim i trudnym do wymowy słowem? Otóż oznacza to po prostu zwężenie naczyń krwionośnych błony śluzowej nosa i w rezultacie zmniejszenie obrzęku oraz przekrwienia.

Krople, żel czy aerozol?
 

W aptece dostępny jest szeroki wybór tej postaci leku do nosa. Zdecydowanie wygodniejszą postacią leku są aerozole i żele. Tu jest zdecydowanie mniejsze ryzyko spływania leku do gardła (co bardzo często zdarza się przy nieumiejętnej aplikacji kropli). Warto też zwrócić uwagę na preparaty pozbawione konserwantów (np. chlorku benzalkoniowego, który może powodować podrażnienie błony śluzowej nosa). Pamiętajmy też, że tego typu preparaty mają swoje ograniczenia takie jak np.: nadciśnienie (zwłaszcza to słabo uregulowane), jaskra, nadczynność tarczycy i inne. Zawsze należy więc należy starannie zapoznać się z ulotką.

Jak stosować?
 

Przed podaniem leku, należy dokładnie wydmuchać nos. Leków miejscowo obkurczających śluzówkę nie podajemy zbyt głęboko do nosa, końcówkę aplikatora kierujemy zawsze na boczną ścianę jamy nosowej, odchylając ją delikatnie w kierunku zewnętrznym. Kropli do nosa, aerozoli nie należy podawać w kierunku przegrody nosowej. Należy również przyjąć odpowiednią pozycję w trakcie podawania leku. Ze względów higienicznych oraz w celu uniknięcia infekcji rekomendowane jest używanie jednego pojemnika preparatu przez jedną osobę. Po każdym użyciu należy oczyścić i wysuszyć dozownik, a następnie nałożyć nasadkę ochronną.

Uzależnieni od kropli?
 

Długotrwałe przyjmowanie sympatykomimetyków donosowych (dłużej niż 3-4 dni) może doprowadzić do „uzależnienia się” błony śluzowej nosa i w konsekwencji być przyczyną trudnego do leczenia polekowego nieżytu nosa. Śluzówka nie może już wówczas funkcjonować bez obkurczających kropli do nosa i na każdą próbę ich odstawienia protestuje obrzękiem, katarem. Przestrzegajmy więc skrupulatnie dopuszczalnego czasu stosowania tego typu preparatów.

Morska alternatywa dla „sympatykomimetyków”?
 

Mowa tu o wodach morskich, które można stosować bez ograniczeń czasowych, nawet do codziennego oczyszczania, pielęgnacji nosa (również u niemowląt). Obecnie wybór tego typu preparatów jest ogromny. Warto zwrócić uwagę, że dzielą się one na izotoniczne i hipertoniczne roztwory. Co to w praktyce oznacza? Roztwór hipertoniczny to roztwór, którego ciśnienie osmotyczne jest wyższe od ciśnienia osmotycznego roztworu, z którym go porównujemy. W tym przypadku ciśnienie roztworu porównujemy z ciśnieniem komórek błony śluzowej nosa. Hipertoniczne stężenie soli w roztworze wody morskiej inicjuje proces osmotyczny polegający na wymianie wody pomiędzy środowiskiem zewnętrznym, a komórkami śluzówki. Woda zawsze przepływa w kierunku roztworu hipertonicznego, czyli z roztworu o niższym stężeniu osmotycznym do roztworu o wyższym stężeniu, aż do momentu wyrównania stężeń soli w obu roztworach. Pod wpływem tego procesu błona śluzowa ulega obkurczeniu na skutek zmniejszenia jej obrzęku poprzez utratę wody przechodzącej do roztworu o wyższym ciśnieniu osmotycznym. O ile więc izotoniczne roztwory polecane są do codziennej pielęgnacji, to roztwory hipertoniczne stosuje się do udrażniania zatkanego nosa.

Inhalacje...
 

To bardzo proste! Kilka kropel olejku eterycznego dodajemy do gorącej wody, wdycha się parę zawierającą olejek. Do inhalacji należy przygotować naczynie na gorącą wodę, ręcznik i olejki. Kilka kropel olejku dodajemy do gorącej wody, pochylamy się nad naczyniem i przykrywamy głowę ręcznikiem. Wdychamy parę przez kilka minut. Można też użyć olejku „na zimno”: naleć kilka kropel na chusteczkę higieniczną i zbliżać ją do nosa, wąchając uzdrawiający zapach. Za pomocą olejków eterycznych można też odświeżyć i odkazić powietrze w pomieszczeniu. Wystarczy dodać kilka kropel aromatycznej mieszanki do wspomnianego już nawilżacza kaloryferowego.

A kiedy do lekarza?
 

Katar ropny powinien być sygnałem skłaniającym pacjenta do wizyty u lekarza. Długotrwałe utrzymywanie się kataru, dołączenie takich dolegliwości jak silne bóle głowy bądź inne niepokojące objawy, powinno nas również skierować do specjalisty otorynolaryngologa. Obyśmy nie mieli takiej potrzeby w Święta.


Podziel się:


Wasze komentarze


Informacje / opinie publikowane w komentarzach stanowią subiektywną ocenę użytkownika i nie mogą być traktowane jako porada dotycząca leczenia / stosowania leków . W przypadku wątpliwości prosimy o konsultacje z Farmaceutą Dbam o Zdrowie.

komentarze wspierane przez Disqus