Nowelizacja przepisów może zwiększyć liczbę przeszczepów

Zapotrzebowanie na organy do przeszczepów nie maleje, a choć dawców powoli przybywa, ich liczba jest i tak kilkakrotnie mniejsza od zapotrzebowania. Na drodze do zapewnienia optymalnej liczby przeszczepów stoją także przeszkody formalne, związane między innymi ze zbyt niską wyceną zabiegów i wadliwą koordynacją transportu narządów, co ma zmienić planowana nowelizacja przepisów.

Zgodnie z planem zwiększeniu ma ulec wycena poszczególnych procedur związanych z transplantacją, jak również sposób zarządzania tym procesem. Obecnie za najbardziej kosztowną z transplantacji, czyli przeszczep serca, NFZ płaci 136 tysięcy złotych, co jest często kwotą niewystarczającą.

Problem stanowi zwłaszcza konieczność komercyjnego przewozu organów, co jest powszechną praktyką – jedynie wojsko bezpłatnie przewozi organy. Gdy transport za jego pośrednictwem nie jest możliwy, konieczne jest zaangażowanie prywatnego transportu lotniczego lub Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, które również nie może przewozić organów za darmo, ponieważ NFZ nie przewiduje takiej procedury. W efekcie ze wspomnianej kwoty 136 tysięcy odjąć należy około 20 tysięcy złotych przeznaczonych na sam transport organu, który musi trafić od dawcy do biorcy w ciągu 4 godzin.

Problemem jest też fakt, że przeszczepy organów i tkanek koordynują różne instytucje. Najbardziej znaną jest Poltransplant, który jednak nie jest jedynym ciałem odpowiedzialnym za organizację przeszczepów. Gdyby tak się stało (a zgodnie z planami nowelizacji to właśnie Poltransplant miałby być wiodącym koordynatorem), kwestie przeszczepów można by załatwiać znacznie sprawniej niż do tej pory.

Kolejnym ogniwem systemu wymagającym poprawy są regionalni i lokalni koordynatorzy ds. przeszczepów zatrudnieni między innymi w szpitalach. Wśród ich zadań znajduje się zgłaszanie potencjalnych dawców i udzielanie rodzinie informacji o możliwości pomocy bądź uratowania życia innej osobie dzięki podjęciu decyzji o dawstwie. Resort zdrowia na mocy nowelizacji chciałby wygospodarować środki na zatrudnienie większej liczby koordynatorów oraz dodatkowej motywacji dla obecnych za aktywność w kwestii zachęcania do przeszczepów. Wspomniane zmiany miałyby zostać wprowadzone na mocy nowelizacji ustawy o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów, którą koordynuje wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski.

Więcej organów, niezmienne problemy

Mimo powyższych problemów liczba chętnych do przeszczepów powoli rośnie. Jak przewiduje koordynator transplantacyjny w Instytucie Kardiologii w Aninie doktor Adam Paruski, w tym roku najprawdopodobniej uda się przekroczyć krytyczną barierę 120 przeszczepionych serc. To dobra wiadomość, choć ich liczba jest wciąż około cztery razy mniejsza od potrzeb. Z najnowszych danych z końca sierpnia wynika, że w Polsce udało się przeprowadzić 95 przeszczepów serca, podczas gdy w kolejce po organ czeka niemal 450 osób. Nieco lepiej wygląda sytuacja z przeszczepami nerek. W tym wypadku na 612 narządów przeszczepionych w tym roku przypadło 1130 oczekujących, a więc dwa razy tyle. Zgodnie ze statystyką, ogólna liczna oczekujących na przeszczep w Polsce jest dwukrotnie większa od możliwości, które rocznie wynoszą średnio 1500 przeszczepów tkanek i narządów.

Czy prawo dopuści dawstwo altruistyczne?

Zapowiedź nowelizacji to kolejny z rządowych pomysłów mających zwiększyć liczbę przeszczepów. Prace prowadzone są również nad dopuszczeniem do dawstwa altruistycznego, czyli możliwości anonimowego przekazania organu do przeszczepu osobie niespokrewnionej.

W świetle obecnych przepisów brak pokrewieństwa wchodzi w grę wyłącznie w sytuacji, gdy organ jest pobierany od osoby zmarłej. W przeciwnym wypadku dawca musi być spokrewniony z biorcą w linii prostej jako rodzic, dziecko, rodzeństwo lub małżonek. W szczególnych przypadkach organ można oddać również partnerowi lub członkowi dalszej rodziny, co jednak wymaga zgody ze strony sądu.

Zmiany w ustawie przygotowuje zespół składający się z prawników, lekarzy oraz psychologów, który właśnie zakończył prace nad nowelizacją. Jej zapisy rozszerzają możliwość przekazywania organów na wszystkie osoby, które spełnią kryteria medyczne i psychologiczne. Do tej pory przeszczep od żywego dawcy był możliwy jedynie, gdy był on spokrewniony z biorcą. Dawstwo altruistyczne będzie obwarowane ograniczeniami, które zapobiegną handlowi organami, czyli sytuacji, w której narządy będą przekazywane za opłatą.

Prowadzeniem rejestru dawców anonimowych ma się zająć Poltransplant – Krajowe Centrum Organizacyjno-Koordynujące ds. Przeszczepów, które do tej pory zbierało dane o zmarłych dawcach. Zgodnie z założeniami ustawy, zanim dawca altruistyczny trafi do rejestru będzie musiał przejść szereg badań, które ocenią nie tylko jego kondycję fizyczną, ale także psychiczną. Musi być poczytalny i świadomy swojej decyzji. Chęć oddania organu nie może być podyktowana wyrzutami sumienia ani przymusem psychicznym. Dawca zakwalifikowany trafi do bazy anonimowo, więc biorca nie będzie wiedział, czyj organ otrzyma.

Zmiana przepisów ma służyć przede wszystkim zwiększeniu liczby przeszczepów w Polsce, których niedobór wynika głównie z braku dawców. Organy pobierane od zmarłych nie są w stanie zaspokoić zapotrzebowania, a po umożliwieniu dawstwa altruistycznego ich liczba (mowa przede wszystkim o wątrobach i nerkach) mogłaby wzrosnąć. W Polsce obecnie przeszczepy altruistyczne stanowią zaledwie 5 procent ogółu transplantacji, podczas gdy w USA czy Skandynawii od 30 do nawet 50 procent.

Alternatywne metody pobierania organów

Z brakiem narządów do przeszczepu boryka się nie tylko Polska. W celu zwiększenia ich liczby w Wielkiej Brytanii od 2015 roku stosuje się nową metodę ich pozyskiwania, która pozwala zwiększyć liczbę narządów zdatnych do transplantacji o około 15 procent. Nosi ona nazwę „zwłok z bijącym sercem” i można ją zastosować u pacjentów, u których stwierdzono całkowitą śmierć mózgu i zatrzymanie krążenia. Gdy tak się stanie, do ciała zmarłego podłączane jest krążenie pozaustrojowe, co skłania serce do ponownego rozpoczęcia pracy od wpływem wymuszonego przepływu krwi. Sztuczne krążenie dociera do serca, ale omija mózg, ponieważ substancje uwalniające się w nim po obumarciu mogłyby zaszkodzić narządom przeznaczonym do przeszczepu. Ciało jest utrzymywane w tym stanie do chwili pobrania organów, stając się swoistym inkubatorem.

Źródło: Rzeczpospolita, Dziennik Gazeta Prawna, Polska Agencja Prasowa


Podziel się: