6 zaskakujących faktów o dobrych bakteriach

Dobre bakterie – tak najczęściej określane są bakterie kwasu mlekowego mające zdolność rozkładu węglowodanów poprzez tzw. fermentację mlekową. Czego zazwyczaj nie wiemy o tych pracowitych mikroorganizmach?

1. Mali mistrzowie defensywy

Najczęściej wymienia się ich cztery rodzaje – Lactobacillus, Bifidobacterium, Lactococcus i Streptococcus. Wiemy, że są potrzebne – ale czy jesteśmy świadomi, co im zawdzięczamy?

Przede wszystkim to, że dzięki fermentacji mlekowej, za którą są odpowiedzialne, wytwarzają kwas mlekowy, co powoduje obniżenie pH, a więc m.in. utrzymanie równowagi kwasowo-zasadowej błon śluzowych. Owa równowaga to ważny czynnik w zapobieganiu rozwoju patogenów, czyli szkodliwych dla nas mikroorganizmów. Co więcej, dobre bakterie unieczynniają toksyny wytwarzane przez niepożądane drobnoustroje oraz – poprzez konkurowanie – pozbawiają patogeny pożywienia. 

Ciekawostką jest, że bakterie kwasu mlekowego wytwarzają także – choć w śladowych ilościach – inne kwasy, co również działa zabójczo na niekorzystne bakterie. Innymi słowy – dobre bakterie to nasz naturalny obrońca przed działaniem tych złych. Warto też wiedzieć, że kwasowe pH w jelitach, które zapewniają m.in. bakterie kwasu mlekowego, ułatwia wchłanianie wapnia i magnezu przez jelita. 

2. Bakterie – prezent od mamy

Aby jednak dobre bakterie mogły działać w przewodzie pokarmowym, muszą najpierw go skolonizować. Część z nas zapewne wie, że dzieje się to już w chwili porodu, gdy dziecko przechodzi przez drogi rodne, gdzie ma kontakt z bakteriami bytującymi w pochwie. Zaskakujące może być jednak to, co stwierdzili w 2011 roku naukowcy z Uniwersytetu Puerto Rico1 – bakterie jelitowe dzieci urodzonych naturalnie znacząco różnią się od tych, które żyją w jelitach dzieci urodzonych przez cesarskie cięcie. Najłatwiej byłoby więc powiedzieć: Chcesz, aby twoje dziecko miało zdrowe jelita? Urodź naturalnie. Jednak jak wiadomo, często nie jest to z różnych względów możliwe – w porodzie najistotniejsze jest przecież bezpieczne wydostanie się dziecka z brzucha mamy. Dlatego coraz więcej mówi się o potrzebie kontaktu skóra do skóry również po cesarskim cięciu, a nawet przemywaniu okolic ust, oczu czy ogólnie skóry dziecka gazikiem, który przed porodem umieszcza się w pochwie matki. Może dla niektórych będzie to szokujący zabieg, ale wiadomo już, że w ten sposób maluch – nawet urodzony przez cesarskie cięcie – otrzyma szansę zetknięcia się z bakteriami, jakie przygotowały dla niego drogi rodne kobiety, a więc tymi najbardziej pożądanymi. O tym warto mówić, ponieważ standardy medyczne, choć zmieniają się powoli – zależą również od społecznej świadomości i oczekiwań rodzących. 

3. Dieta roślinna górą!

Wiemy już, jakie znaczenie dla kolonizacji naszego układu pokarmowego dobrymi bakteriami ma rodzaj porodu. Co jednak dzieje się dalej? Czy jeśli maluch urodził się przez cesarskie cięcie, na zawsze będzie już skazany na posiadanie niewłaściwej flory bakteryjnej?

Okazuje się, że wiele zależy od tego, co dzieje się później, a ściślej rzecz biorąc – od diety. Powiązania między tym, co jemy, a rodzajami występujących w ludzkim organizmie korzystnych bakterii badali Lindsey G. Albenberg i Gary D. Wu, naukowcy z Uniwersytetu Pensylwanii2. Stwierdzili, że rodzaj diety – a więc głównie to, czy bazuje ona na żywności roślinnej (jak w przypadku mieszkańców krajów rozwijających się, np. afrykańskich), czy też jest bogata w produkty odzwierzęce (a więc charakterystyczna dla społeczeństw Zachodu) – ma wpływ na to, jakiego rodzaju bakterie dominują w jelitach. Wniosek był prosty – im więcej warzyw, owoców, a przy tym mniej kalorii, tym większe bogactwo i różnorodność flory bakteryjnej, a zatem mniejsza częstotliwość występowania chorób takich jak otyłość czy insulinooporność. Dobre bakterie wolą więc rośliny – warto wziąć to pod uwagę w komponowaniu diety. 

4. Pogromcy stresu

Wszyscy wiemy, że w naszych organizmach wszystko jest powiązane, ale o istnieniu osi jelitowo-mózgowej, czyli utrzymywaniu sygnalizacji biochemicznej między układem pokarmowym a centralnym układem nerwowym zapewne nie każdy słyszał. Wpływ flory bakteryjnej na odczuwanie stresu, bólu czy zmiany nastroju został potwierdzony licznymi studiami naukowymi, między innymi badaniem dokonanym na myszach przez międzynarodowy zespół naukowców, którego wyniki opublikowało3 w 2011 roku czasopismo wydawane przez amerykańską Narodową Akademię Nauk. Badaczom udało się wykazać powiązanie między funkcjonowaniem flory bakteryjnej myszy a hormonem adrenokortykotropowym, odpowiedzialnym z kolei za wydzielanie kortyzolu, znanego jako hormon stresu. 

5. Suplementy od... noworodków

Mimo że właściwa dieta i styl życia powinny wystarczyć do utrzymania prawidłowej flory bakteryjnej, czasem zdarza się, że nie jest to możliwe. Potrzebne nam mikroorganizmy mogą ulec zniszczeniu choćby w wyniku antybiotykoterapii, gdy wraz z groźnymi patogenami zabijane są też te dobre. Wtedy przydadzą się nam suplementy diety zawierające bakterie kwasu mlekowego, które pomogą nam odbudować florę bakteryjną. Producentów obowiązują odpowiednie zalecenia FAO/WHO. Na pewno nie każdy wie, że szczepy stosowane w preparatach probiotycznych dla ludzi powinny zostać wyizolowane – a następnie selekcjonowane – z bakterii pochodzących również od ludzi. W przypadku szczepów charakterystycznych dla jelit izoluje się je z przewodu pokarmowego zdrowych noworodków. Dlaczego tak ważny jest wiek „dawcy”? Ponieważ uważa się, że bakterie, które świeżo skolonizowały układ pokarmowy, mają wyjątkowe zdolności do szybkiego zasiedlenia jego komórek. Podobnie jest w przypadku probiotyków stosowanych do higieny czy leczenia śluzówki pochwy – bakterie te powinny być selekcjonowane z dróg rodnych zdrowych młodych kobiet4.

6. Nadzieja w walce z rakiem

Niewątpliwie interesującym powiązaniem między chorobami nowotworowymi a mikroflorą ludzkiego organizmu zajmuje się dr Gregor Reid wraz z zespołem naukowców z Kanady, Irlandii, USA i Wielkiej Brytanii5. W maju 2014 opublikowali oni wyniki badania dotyczącego 81 kobiet kanadyjskich i irlandzkich, z którego wynika, że bakterie są obecne również w tkance gruczołów mlekowych – odkryto tam m.in. bakterie z rodzaju Proteobacteria, Bacillus, Acinetobacter, Enterobacteriaceae, Pseudomonas, Staphylococcus, Prevotella, Staphylococcus, co było tym bardziej zaskakujące, iż wcześniej świat nauki przekonany był o sterylności tych części ciała. 

To odkrycie może okazać się znaczące w badaniu przyczyn raka piersi. W 2016 roku6 dr Reid opublikował wyniki badań, z których wynika, że występują znaczące różnice we florze bakteryjnej tkanki gruczołów mlecznych kobiet zdrowych i chorych na raka. To każe zadać kolejne pytania o role poszczególnych rodzajów bakterii w rozwoju nowotworów – niektóre z bakterii mogą mieć bowiem kancerogenne właściwości, a inne wręcz przeciwnie – ich podwyższony poziom może świadczyć o walce organizmu z chorobą. Badania, które pozwolą dokładnie opisać te powiązania, z pewnością będą kontynuowane przez doktora Reida. 

Warto wspomnieć, że włoscy naukowcy z Uniwersytetu Florencji już w 2002 roku odkryli, że bakterie probiotyczne mogą hamować rozwój raka okrężnicy u szczurów. Związek między rakiem a mikroorganizmami występującymi w ciałach ssaków wydaje się więc oczywisty. 

Źródła:

1) https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21530737

2) https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4216184/#R1

3) https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3041077/pdf/pnas.201010529.pdf

4) http://www.pm.microbiology.pl/web/pelne/vol5222013.pdf

5) https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4018903/

6) https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4968547/


Podziel się: