Plan ministerstwa: psycholog w każdej szkole

Oddziały obłożone ponad miarę, lekarze uciekający z zawodu i nawet 20 proc. nastolatek z objawami depresji – tak przedstawia się ponury obraz polskiej psychiatrii dziecięcej. Katastrofalnej sytuacji najmłodszych pacjentów z problemami psychicznymi ma pomóc program ratunkowy opracowany przez resort zdrowia – pisze Dziennik Gazeta Prawna.

Oddziały psychiatrii dziecięcej w polskich szpitalach są nieustannie przepełnione, a na miejsce liczyć mogą wyłącznie pacjenci z najcięższymi zaburzeniami. W Warszawie część z nich leży w korytarzach, ponieważ na liczącym 22 łóżka oddziale pomocy potrzebuje 40 osób. W Gdańsku część dzieci tymczasowo skierowano na oddział dla dorosłych w oczekiwaniu na zwolnienie miejsc. 

Depresja polskich nastolatków

Sytuacja jest ogromnie ciężka i nic nie wskazuje na to, żeby miała się zmienić. Psychiatria dziecięca zmaga się z ogromnym niedoborem specjalistów ze względu na niskie zarobki i bardzo wysoki poziom stresu. W efekcie potrzebujące pomocy dzieci czekają na nią miesiącami, a w tym czasie ich stan systematycznie się pogarsza. Tego zagrożenia nie można lekceważyć, zwłaszcza biorąc pod uwagę stan psychiczny polskich nastolatków. Z badań przeprowadzonych w Warszawie wynika, że co piąta piętnastolatka ma objawy depresji, natomiast statystyki policyjne pokazują wyraźny wzrost liczby prób samobójczych w tej grupie wiekowej. 

Opieka bliżej domu

Ten stan rzeczy ma zmienić program pomocy, który resort zdrowia chce uruchomić już w 2019 roku. Jego podstawą jest umożliwienie dzieciom dostępu do pomocy psychologiczne blisko ich miejsca zamieszkania, w tym w szkole, poprzez zatrudnianie większej liczby psychologów dziecięcych. Zgodnie z założeniami powstać mają także tzw. mobilne zespoły terapeutyczne, a nacisk zostanie przeniesiony z leczenia szpitalnego na ambulatoryjne, nie wymagające przyjmowania dzieci do placówek leczniczych. Priorytetem resortu jest także zwiększenie dostępności terapii rodzinnej, ponieważ problemy psychiczne dziecka mocno odbijają się na jego najbliższym środowisku, a nierzadko mają w nim swoje źródło. W ramach nowego programu miałby powstać nowy zawód, czyli terapeuta środowiskowy – osoba koordynująca wsparcie i współpracująca ze specjalistami ze szkoły. Wprowadzenie pośrednich etapów opieki ma pomoc w rozładowaniu tłoku w kolejkach do przychodni i szpitali w przypadku zaburzeń, które można przepracować na wczesnym etapie. 

Psychiatrów jest zbyt mało

Zgodnie z założeniami, pierwszym etapem pomocy byłaby szkoła, która w razie poważniejszych problemów kierowałaby dzieci do zespołów terapeutycznych. Stamtąd w razie potrzeby dziecko byłoby kierowane do przychodni w ramach dziennej opieki psychiatrycznej, a dopiero w przypadkach najcięższych - do szpitali. 

Program ma szansę dokonać niewielkich korekt, ale bez zwiększenia liczby lekarzy dokonanie zasadniczych zmian nie będzie możliwe.

Zgodnie ze standardami WHO, na 100 tys. dzieci przypadać powinno 10 psychiatrów o tej specjalizacji. W Polsce oficjalnie przypada 4, ale ich faktyczna liczba jest mniejsza.

W psychiatrii dziecięcej sytuacja jest najcięższa, ale problem dotyczy całej sfery tej opieki w Polsce. Na tę dziedzinę przeznaczane jest niecałe 3,5 proc. budżetu służby zdrowia, czyli niemal dwa razy mniej niż wynosi unijna średnia. W efekcie zajmujemy przedostanie miejsce w Unii Europejskiej pod względem dostępności leczenia psychiatrycznego.

Na 1 mln Polaków przypada 90 psychiatrów, podczas gdy w krajach Skandynawskich na milion obywateli jest to 230 specjalistów, w Niemczech około 220, a nawet w Grecji 219.
Jeszcze gorzej wyglądają statystyki dotyczącej ich ogólnej liczby. W Polsce jest około 4 tysięcy psychiatrów, podczas gdy we Francji czy Niemczech co najmniej 15 tysięcy. 

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna


Podziel się: