Co piąty antybiotyk jest przepisywany bez powodu

Nadużywanie antybiotyków prowadzi do uodparniania się na nie kolejnych szczepów bakterii, co utrudnia leczenie zakażeń. Odpowiedzialność za rozwój tego zjawiska w dużej mierze ponoszą lekarze, którzy, jak wynika z brytyjskich badań, przepisują antybiotyki nawet, gdy ich stosowanie nie ma uzasadnienia klinicznego.

Częste leczenie antybiotykami, zwłaszcza przepisywanymi „na wszelki wypadek”, a nie z konieczności, prowadzi do powstawania szczepów bakterii odpornych na dostępne leki. Te w rezultacie wywołują choroby, których leczenie stanie się znacznie trudniejsze, ponieważ wymaga kolejnych badań i wynajdywania nowych, skuteczniejszych preparatów. Winę za taki stan rzeczy ponoszą także pacjenci, którzy nie do końca świadomi celowości przyjmowania antybiotyków często namawiają lekarzy do wypisywania ich. 

Plaga antybiotyków

Jak wynika z danych Public Health England, brytyjscy lekarze wypisują antybiotyki wyjątkowo lekką ręką, co sprawia, że średnio 20 proc. z takich recept nie znajduje uzasadnienia w dokumentacji medycznej. Organizacja przyjrzała się głównie lekom stosowanym w przypadku najpopularniejszych dolegliwości. Przykładowo, były one przepisywane w 41 proc. przypadków niepowikłanego kaszlu, podczas gdy tak silnych leków faktycznie wymagało tylko 10 proc. pacjentów. Podobnie jest w przypadku bólu gardła, gdy antybiotyk był przepisywany w niemal 6 proc. przypadków, podczas gdy zgodnie z zaleceniami powinno go otrzymać jedynie 13 proc. chorych. Standarem, mimo braku medycznych wskazań, jest przepisywanie antybiotyków w przypadku zapalenia oskrzeli (82 proc, przypadków wobec 13 proc. mających realne uzasadnienie), zatok (88 proc. versus 11 proc.) czy ostrego zapalenia ucha środkowego u dzieci, gdy antybiotyków fatycznie potrzebowało 17 proc. z nich, jednak znalazły się na receptach aż 92 proc. chorych. 

Wielka Brytania prowadzi szeroko zakrojone badania nad lekoopornością, ale jak widać ich wyniki nie przekładają się na realia w gabinetach lekarzy pierwszego kontaktu. Zgodnie z założeniami rządu, do 2020 roku zjawisko nieuzasadnionego przepisywania antybiotyków ma się zmniejszyć o połowę. 

Polacy zażywają antybiotyki na potęgę

Problem z nadmiernym zażywaniem antybiotyków mają nie tylko Brytyjczycy – Polacy również się z nim zmagają. W sezonie grypowym szczególnie często sięgamy po antybiotyki, które lekarze wciąż przepisują lekką ręką mimo zagrożeń wynikających z antybiotykooporności. Tym sposobem Polska znalazła się w pierwszej dziesiątce europejskich państw, w których spożycie antybiotyków jest najwyższe.

Z badań firmy Quintles MS, na które powołuje się DGP wynika, że skala zjawiska zaczyna przyjmować alarmujące rozmiary. W wypisywaniu antybiotyków celują lekarze zatrudnieni w przychodniach, przez co średnia dawka leku wynosi 22,8 definiowanych dawek dobowych na 1000 mieszkańców. Na przykład w Holandii ten odsetek jest ponad dwukrotnie niższy i wynosi 10,6 DDD. W polskich szpitalach polityka dysponowania antybiotykami jest znacznie bardziej racjonalna, a definiowana dawka leku szacowana według tych samych kryteriów wynosi tylko 1,4 na 1000 mieszkańców.

Zalew polskich apteczek antybiotykami jest realny i systematycznie się zwiększa. W 2015 roku polskie apteki sprzedały 38,5 mln opakowań preparatów tego typu, czyli o 2,5 mln więcej niż w roku poprzednim.

Źródło: Gazeta Prawna, Meexpress.pl


Podziel się: