Pacjent powinien móc dopłacić do ponadstandardowego zabiegu

Operacje zaćmy są najpopularniejszymi w dziedzinie okulistyki, jednak ich zakres jest bardzo wąski. Refundacji podlega tylko jeden typ soczewki, korygujący widzenie do dali. Pacjenci chcący wszczepienia soczewki wieloogniskowej muszą w całości pokryć koszt zabiegu.

O problemie z finansowaniem zabiegów ponadstandardowych dyskutowali eksperci Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej. Najlepszym przykładem na poparcie jej tezy są właśnie operacje zaćmy, w przypadku których możliwość dopłaty mogłaby znacząco poprawić jakość życia pacjentów. Wielu z nich ma środki i chęć, by skorzystać z soczewek lepszego typu, jednak polskie przepisy obecnie nie przewidują takiej możliwości. W koszyku świadczeń zdrowotnych znajdują się wyłącznie soczewki jednoogniskowe. Ich wieloogniskowe odmiany nie podlegają refundacji, więc pacjent nie może skorzystać z nich w ramach NFZ. Alternatywą dla całkowitego finansowania zabiegu mogłyby być dopłaty do lepszych soczewek, na co jednak obecnie nie pozwala polskie prawo. 

Dopłata pogłębia nierówności?

Przepisy w tej sprawie zmieniły się stosunkowo niedawno na wniosek Narodowego Funduszu Zdrowia. W opinii ekspertów NFZ, dopłaty do soczewek są sprzeczne z zapisami ustawy o świadczeniach zdrowotnych finansowanych z budżetu państwa, która nie dopuszcza współfinansowania świadczeń przez pacjentów. 

Soczewki wieloogniskowe są droższe, ale znacznie bardziej kompleksowe w działaniu. Poza ogólną poprawą widzenia (czasem do stanu lepszego niż sprzed choroby), umożliwiają widzenie do dali i do bliży, często całkowicie znosząc konieczność noszenia okularów. 

Pacjenci chcą możliwości dopłaty

Chorzy również sprzeciwiają się zakazowi i opowiadają się za zachowaniem prawa wyboru metody leczenia. Polski Związek Niewidomych przeprowadził ankietę w tej sprawie, z której wynika, że aż 97 proc. pytanych chciałoby mieć możliwość wyboru sposobu leczenia zaćmy oraz typu wszczepionej soczewki, 92 proc. wyraziło sprzeciw wobec decyzji NFZ o zakazie dopłat do zabiegów wnoszonych przez pacjentów, a 79 proc. deklaruje, że jest gotowa ponieść część kosztów operacji, związanych np. z użyciem lepszych soczewek, żeby móc korzystać z najnowszych zdobyczy medycyny.

Badanie wykazało również, że chorzy nie otrzymują dostatecznej informacji na temat zabiegu i rodzaju wszczepianej im soczewki. Aż 68 proc. ankietowanych stwierdziło, że nikt nie przekazał im jaka soczewka mieści się w podstawowej wycenie operacji przez NFZ, a więc tym samym pozbawiono ich prawa wyboru. Równocześnie większość pytanych uznała te informacje za ważne i chciałaby, żeby lekarze tłumaczyli różnice wynikające z różnych metod leczenia tego schorzenia.

Na zabieg do Czech

Z tego względu wielu pacjentów decyduje się na zabieg usunięcia zaćmy w zagranicą, na przykład w pobliskich Czechach, który także w części refunduje NFZ. W ramach takiego świadczenia pacjent może dopłacić do lepszej soczewki, natomiast Fundusz odda mu równowartość ceny wykonania standardowego zabiegu w Polsce. W ten sposób można nie tylko skorzystać z lepszych soczewek niższym kosztem, ale także poddać się zabiegowi szybciej, omijając wielomiesięczne kolejki. Szacuje się, że od chwili udostępnienia takiej możliwości, z zabiegów usunięcia zaćmy w Czechach skorzystało około 14 tys. Polaków. 

W Polsce wykonuje się dwukrotnie mniej zabiegów usunięcia zaćmy niż w całej UE, a czas oczekiwania wynosi średnio 500 dni. W kolejce do operacji aktualnie czeka około pół miliona osób.

Źródło: ABC Zdrowie, PAP


Podziel się: