×
DOZ.PL Darmowa
aplikacja
DOZ.pl
Zainstaluj

Smog skraca życie

Koniec wakacji oznacza nie tylko powrót do szkoły, ale też zapowiada powrót do sezonu „smogowego” i kolejne problemy z zanieczyszczeniem powietrza. O skali problemu przypomnieć ma kampania edukacyjna „Czas na czyste powietrze”, a fakty są nieubłagane: powietrze w Polsce jest najbardziej zanieczyszczone w Unii Europejskiej.

Nawet 48 tys. Polaków każdego roku umiera przedwcześnie w związku z chorobami powiązanymi z zanieczyszczeniem powietrza – wynika z Raportu Europejskiej Agencji Środowiska. Jesteśmy niechlubnym, europejskim liderem pod względem stężenia rakotwórczego benzoalfapirenu, a spośród 50 najbardziej skażonych smogiem miast w Europie aż 32 znajdują się w Polsce. Z tego względu niektóre kraje wydają ostrzeżenia, w których odradzają swoim obywatelom wizyty w naszym kraju w okresie wzmożonego zanieczyszczenia, który właśnie się rozpoczyna. 

Skażone powietrze zabija

Eksperci obecni na wspomnianej inauguracji nie przebierali w słowach. – To nie są tylko omamy ekologów, lecz twarde fakty, że zanieczyszczone powietrze może zabijać – mówił cytowany przez PAP dr Piotr Dąbrowiecki, prezes Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP. Za tym stwierdzeniem idą twarde dane, którymi dysponuje WHO, mówiące, że skażenie powietrza odpowiada za nawet 20 proc. wszystkich przedwczesnych zgonów, w tym za 15 proc. tych wynikających z raka płuc. Zanieczyszczenie powietrza przyczynia się nie tylko do powstawania schorzeń układu oddechowego, ale także krążenia oraz wywołuje szereg nowotworów złośliwych. Ponadto ma negatywny wpływ na układ nerwowy i może pogarszać nasze samopoczucie wywołując depresję. W niektórych wypadkach kontakt ze skażonym bywa przyczyną powstawania uszkodzeń płodu. 

Trujemy się sami

O emisję zanieczyszczeń obwinia się przede wszystkim przemysł, jednak w ostatnim czasie, gdy prawo narzuciło konieczność stosowania filtrów i redukcji szkodliwych pyłów, głównym źródłem problemu stały się gospodarstwa domowe. Ogrzewanie domów węglem, a zwłaszcza jego szkodliwymi, tańszymi pochodnymi – flotem i mułem – to obecnie podstawowy czynnik powodujący tak wysoki stopień skażenia smogiem. W ten sposób ogrzewanych jest niemal 4 mln polskich gospodarstw domowych, zwłaszcza w mniejszych miastach i wsiach. Drugim największym źródłem szkodliwych pyłów są spaliny motoryzacyjne, emitowane zwłaszcza przez auta starszej generacji, nie posiadające skutecznie działających filtrów. 

W efekcie normy stężeń są regularnie przekraczane. Ogólne zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia odnośnie norm dobowych stężenia PM10 to 50 mikrogramów na metr sześcienny. WHO wskazuje, że większa ilość szkodliwego pyłu jest niebezpieczna dla organizmu ludzkiego. Tymczasem w Polsce alarm jest ogłaszany dopiero wtedy, gdy stężenie PM10 przekroczy 300 mikrogramów. O zmniejszenie normy do 100 mikrogramów w ubiegłym roku, niestety bezskutecznie, apelowali lekarze. 

Koniec z ogrzewaniem węglowym?

W dłuższej perspektywie pozytywne efekty przynieść może wejście w życie ustaw antysmogowych. Pierwszym regionem, który ją uchwalił, była Małopolska, która znajduje się w polskiej czołówce pod względem zanieczyszczenia powietrza. Zgodnie z informacjami pisma „Financial Times”, niewielka miejscowość Skała pod Krakowem jest bardziej zanieczyszczona od Pekinu. W grudniu 2016 roku na jej terenie zanotowano stężenie trujących pyłów wynoszące niemal 1000 mikrogramów na metr sześcienny. 

Małopolska ustawa dopuszcza palenie w piecach węglem, ale całkowicie zakazuje korzystania z paliw niskiej jakości, takich jak muły, floty oraz drewno o wilgotności przekraczającej 20 proc. Zakazane ma być wyposażanie nowych budynków w kotły starego typu – jedynymi dopuszczalnymi będą te piątej generacji. Z kolei do 2023 roku szkodliwe piece mają zniknąć z domów wszystkich mieszkańców Małopolski, a ich kominki będą musiały wykazywać sprawność cieplną na poziomie co najmniej 80 proc. 

Źródło: PAP, Dziennik Gazeta Prawna


Podziel się: