Na zdrowie wydajemy coraz więcej

Średnio 60 zł miesięcznie na osobę i niemal 28 mld w skali całej populacji – tyle, zgodnie z danymi GUS, w ubiegłym roku Polacy wydali na swoje zdrowie. To o około 5 proc. więcej niż w 2015 roku, co oznacza wzrost wydatków o 1,3 mld złotych.

Choć wydatki na zdrowie rosną także po stronie publicznej, nasze potrzeby także się zwiększają i zmieniają, co w dużej mierze wpływa między innymi na częstsze korzystanie z prywatnych usług medycznych. Zgodnie z danymi GUS, wydatki na usługi ambulatoryjne wzrosły rok temu o 4 procent, natomiast na leki o niemal 5 proc. To właśnie preparaty lecznicze stanowią największą grupę wydatków w naszym zdrowotnym budżecie. 

Kupujemy leki na potęgę

Statystyki od wielu lat pokazują, że liczba leków, które kupujemy, systematycznie rośnie. Z danych firmy badawczej IMS wynika, że w 2014 r. wartość rynku farmaceutycznego w Polsce wyniosła 27,3 mld złotych, czyli o 3,3 mld więcej niż w roku poprzednim. Ogromny odsetek tej kwoty – 11,4 mld, przypada na leki bez recepty. Tylko w 2014 r. do naszych apteczek trafiło aż 680 mln opakowań takich preparatów.
Tym sposobem pod względem zakupu leków na głowę zajmujemy szóste miejsce w Europie, a przed nami znajdują się między innymi Włosi, Niemcy i Francuzi.

Reklama zwiększa popyt

Wzrost popularności leków bez recepty to w dużej mierze zasługa ogromnych wydatków na kampanie reklamowe, zwłaszcza telewizyjne. Z danych firmy Starlink wynika, że koncerny farmaceutyczne mają większe budżety promocyjne niż banki czy firmy telekomunikacyjne. Coraz więcej koncernów promuje się nie tylko w zwykłych pasmach reklamowych czy w prasie, ale również w charakterze sponsorów programów telewizyjnych, co również zwiększa czas ekspozycji produktu. Dzięki temu firmy farmaceutyczne są drugim największym reklamodawcą w Polsce.

Coraz chętniej leczymy się prywatnie

Nie oszczędzamy także na prywatnym leczeniu. W 2015 roku na zakup prywatnej polisy zdrowotnej Polscy wydali rekordowe 400 mln złotych, czy o jedną piątą więcej niż w roku poprzednim.

Choć abonamenty w prywatnych przychodniach dają dostęp tylko do części świadczeń i nie przydają się w razie nagłego wypadku, decydujemy się na nie coraz częściej. Tendencja wzrostowa jest wyraźna i z pewnością będzie się utrzymywać, a już dziś prywatne abonamenty medyczne ma grubo ponad milion Polaków. 

W upowszechnieniu prywatnej opieki zdrowotnej największy udział mają firmy, które coraz częściej oferują pracownikom wspomniane polisy jako dodatkowy benefit do wynagrodzenia. W zależności od ustaleń, pracodawca może ponieść całkowity koszt polisy lub ją dofinansować, pobierając z pensji niewielką kwotę, a świadczenie może objąć nie tylko samego zatrudnionego, ale też członków jego rodziny. Zakres świadczeń jest ustalany indywidualnie, a umowa z prywatną placówką często wiąże się również z możliwością wykonywania badań okresowych pracowników.

Kolejki wciąż są zmorą

Co skłania Polaków do wykupywania prywatnych abonamentów medycznych? Przede wszystkim kolejki do specjalistów w publicznej służbie zdrowia. Obecnie czas oczekiwania na wizytę u okulisty wynosi ponad pół roku, a do ortopedy prawie rok. Do legendy przeszły już kilkuletnie okresy oczekiwania na wizytę u endokrynologa w niektórych polskich miastach. Niewielu pacjentów zdaje sobie sprawę, że kolejki to nie tylko wina niewydolnego systemu, ale również ich własnych zaniedbań, związanych z nie odwoływaniem wizyt, na których nie mają zamiaru się pojawić.

Źródło: Gazeta Prawna, Gazeta Wyborcza, Rynek zdrowia


Podziel się:

Wasze komentarze


Informacje / opinie publikowane w komentarzach stanowią subiektywną ocenę użytkownika i nie mogą być traktowane jako porada dotycząca leczenia / stosowania leków . W przypadku wątpliwości prosimy o konsultacje z Farmaceutą Dbam o Zdrowie.

komentarze wspierane przez Disqus