Szkolenia zamiast specjalizacji pomysłem na deficyt lekarzy

Jak donosi RMF FM, resort zdrowia chce poradzić sobie z niedoborem lekarzy w polskiej służbie zdrowia prowadzając alternatywę dla czasochłonnych specjalizacji. By lekarze mogli być bardziej wszechstronni, będą mogli uczestniczyć w krótkich programach zdobywania konkretnych umiejętności.

Zgodnie z założeniem, wspomniane programy miałyby być uzupełnieniem do podstawowej specjalizacji danego medyka. Obecnie, jeśli lekarz chce poszerzyć wachlarz swoich umiejętności, musi przeznaczyć kolejnych kilka lat (od 3 do nawet 5) na kolejną specjalizację. Szkolenia proponowane przez ministerstwo miałyby trwać od sześciu miesięcy do roku, w zależności od poziomu wymaganych umiejętności. Nad listą szkoleń i umiejętności wraz z Ministerstwem Zdrowia pracuje Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, a w pierwszej kolejności powstać mają programy skupione wokół łagodzenia bólu. 

Lekarzy jest mało i są  przepracowani

Problemy kadrowe w polskiej służbie zdrowia są poważne i systematycznie się pogłębiają. Zgodnie  z raportem OECD z 2015 roku, Polska ma najmniej lekarzy w całej Unii Europejskiej. Na 1000 mieszkańców przypada średnio 2,2 lekarza, podczas gdy średnia dla wspólnoty wynosi 3,3. Tendencja jest stała, ponieważ, zgodnie z raportem, od 2000 roku liczba lekarzy w Polsce w zasadzie się nie zmienia, co przy rosnącej średniej ich wieku (wówczas wynosiła prawie 50 lat) oznacza, że grozi nam dalszy odpływ specjalistów. Największe niedobory obserwuje się w szpitalach powiatowych i wśród lekarzy rodzinnych, przy czym w drugim wypadku są one w dużej mierze uzależnione od regionu. Z raportu NFZ z 2016 roku wynika, że np. w Wielkopolsce i na Mazowszu na jednego lekarza rodzinnego przypada niemal 2 tys. pacjentów, podczas gdy w województwie kujawsko-pomorskim niecałe 1200. Przyczyną tego stanu rzeczy jest duża skala emigracji wśród przedstawicieli tego zawodu. W efekcie nasi specjaliści zasilają kadry poza krajem, natomiast my wciąż nie opracowaliśmy systemu, który pozwoliłby na zatrudnianie lekarzy z zagranicy w Polsce. 

Zatrudniajmy medyków z zagranicy

Z zapytaniem w sprawie możliwości zatrudniania lekarzy z zagranicy w marcu tego roku zwrócił się do Ministra Zdrowia Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. Nastąpiło to w kilka dni po debacie na temat zatrudniania w Polsce lekarzy spoza Unii Europejskiej, w której uczestniczył RPO. W spotkaniu pod hasłem  „Lekarze, do leczenia!” wzięli udział między innymi migranci starający się o uznanie ich kwalifikacji zawodowych nabytych poza Unią na terenie Polski. Z ich doświadczeń wynika, że ze względu na bardzo wysokie wymogi jest to niezwykle trudne i w rzeczywistości równa się konieczności powtarzania studiów. W najtrudniejszej sytuacji są lekarze, którzy decydują o podjęciu pracy w Unii po wielu latach praktyki poza nią. W oczekiwaniu na decyzję nie mogą praktykować, więc są zmuszeni wykonywać inną pracę, często znacznie poniżej ich kwalifikacji.  Sytuacje tego typu dotykają zwłaszcza obywateli krajów byłego ZSRR, w tym Ukraińców czy Kazachów.

Rozwiązanie ułatwiające zatrudnianie lekarzy obcokrajowców wprowadzili Niemcy. Takie osoby mogą ubiegać się o ograniczone prawo do wykonywania zawodu, które umożliwia im pracę na ściśle określonych warunkach, np. z przypisaniem do konkretnego miejsca zatrudnienia. Sytuacja Niemców jest jednak łatwiejsza, ponieważ o pracę w tym kraju ubiegają się także specjaliści z Unii. W Polsce to rzadkość ze względu na niskie zarobki, dlatego uregulowanie sytuacji lekarzy spoza UE mogłoby pomóc w uzupełnieniu braków w obsadzie wielu szpitali.

Źródło: RMF FM, Gazeta Prawna, Newsweek.pl


Podziel się: