Naukowcy: kangurowane noworodki są szczęśliwsze i mają wyższe IQ

Kangurowanie dzieci, a więc trzymanie ich skóra przy skórze już od urodzenia, to praktyka zalecana przez niemal wszystkie organizacje związane ze zdrowiem dzieci, ze Światową Organizacją Zdrowia na czele. Kolejne potwierdzenie tej tezy znaleźli naukowcy z Kanady i Kolumbii.

Wyniki ich badań można uznać za wyjątkowo rzetelne, ponieważ wnioski na temat skutków kangurowania, sformułowane przez pracowników organizacji „Saving Brains”, pochodzą z  trwających aż 20 lat obserwacji na grupie wcześniaków. Analizie poddano 264 dzieci urodzonych w latach 1993-1996. Połowa z nich była objęta kangurowaniem od pierwszych chwil życia, reszta natomiast w początkowych chwilach życia przebywała wyłącznie w inkubatorach.

Kangurowanie to zdrowie

Jak okazało się po latach, kangurowane noworodki miały o połowę niższych wskaźnik umieralności od inkubowanych, wynoszący 3,5 procent. Z czasem okazało się także, że ich mózgi rozwijały się lepiej między innymi dzięki większej objętości istoty szarej i kory mózgowej, co z kolei wpływa na wyższe IQ. Kangurowanie poprawiło także rozwój psychospołeczny badanych. Dzieci, które go doświadczyły, w dorosłym życiu były mniej agresywne, nadaktywne i impulsywne, a ich życie rodzinne okazało się stabilniejsze. Rodzice „kangurków”  rzadziej się rozwodzili i byli bardziej opiekuńczy od tych, których dzieci przebywały w inkubatorach.

Wcześniaki potrzebują dotyku

W badaniu wzięto pod uwagę wpływ kangurowania na wcześniaki, ponieważ wcześniejsze analizy pokazują, że to właśnie dzieci z niską masą urodzeniową odnoszą z niego największe korzyści. Ten pogląd zaczął się upowszechniać mniej więcej od lat 70., gdy odrzucono prymat inkubatora jako najlepszej formy opieki nad noworodkiem. Zadecydował przypadek, a konkretnie braki sprzętowe w jednym ze szpitali w Bogocie. Niewystarczająca liczba inkubatorów skłoniła neonatologa Edgara Reya Sanabrię do oddania wcześniaków matkom, żeby ogrzewały je ciepłem własnych ciał i zalecił wyłączne karmienie piersią.

Kangurowanie służy również matkom

Obecnie kangurowanie zaleca zdecydowana większość organizacji, w tym WHO, która w 2003 roku opublikowała oficjalne wytyczne dotyczące kangurowania, zwłaszcza w odniesieniu do dzieci o wadze urodzeniowej niższej niż 2 tys. gramów. Matki, które kangurują, są mniej narażone na depresję poporodową, a ich dzieci lepiej się rozwijają i są mniej wrażliwe na ból. Choć o metodzie ciało do ciała mówi się przede wszystkim w kontekście kobiet, ojcowie dzieci także mogą kangurować z równie pozytywnym skutkiem.

Czy polskie standardy opieki okołoporodowej są zagrożone?

Kangurowanie to także jedno z zaleceń umieszczonych w polskich standardach opieki okołoporodowej, stworzonych dzięki współpracy lekarzy, położnych, pielęgniarek i organizacji, które reprezentowała Fundacja Rodzić Po Ludzku. W ubiegłym tygodniu pojawiła się informacja, że w związku z reorganizacją systemu służby zdrowia, utrzymanie wspomnianych standardów mogłoby stanąć pod znakiem zapytania. Poza możliwością kontaktu ciało do ciała, przewidują one między innymi prawo ciężarnej do porodu w wygodnej pozycji, dostęp do wielu metod uśmierzania bólu oraz określają nacinanie krocza mianem ostateczności, dozwolonej jedynie w uzasadnionych medycznie przypadkach.  Niemal natychmiast po pojawieniu się tej informacji Ministerstwo Zdrowia zapewniło jednak, że zmiana zapisów ustawy nie stanowi zagrożenia dla standardów ustalonych w ramach opieki okołoporodowej. Zgodnie z deklaracją resortu, mają one zostać jedynie uporządkowane, ale ich główna idea ma pozostać w mocy. W ramach zmiany przepisów mają jednak zostać poddane ponownym konsultacjom.

Źródło: Gazeta Wyborcza


Podziel się: