Odziały chirurgii zadłużają szpitale

W mediach regularnie pojawiają się informacje o zamykaniu kolejnych oddziałów chirurgii. W podawanych przyczynach najczęściej pojawia się informacja o tym, że przynosiły one szpitalom spore straty finansowe, powodując coraz większe zadłużenie placówki.


Sytuacja oddziałów chirurgicznych pogorszyła się od wejścia w życie tak zwanego “pakietu onkologicznego”, który miał ułatwić leczenie pacjentów z nowotworem oraz, w mniejszym stopniu, pacjentom z innymi schorzeniami. Efekt był jednak odwrotny od zamierzonego.

Brak funduszy na chirurgię

Jednym z głównych celów pakietu onkologicznego było zniesienie limitów na leczenie osób z nowotworem. Niestety, dzięki temu zmniejszono znacznie pulę punktów przeznaczonych na chirurgię ogólną. Oddziały, które w większym zakresie realizowały zabiegi chirurgiczne, pozostały z wiele mniejszymi kontraktami.
Jak tłumaczy prof. Adam Dziki w rozmowie z Rynek Zdrowia, jeżeli w danej placówce przeznaczono 50 - 60 procent funduszy na pakiet onkologiczny, to wiele oddziałów nie jest w stanie wypełnić kontraktu. Okazuje się, że około połowa hospitalizowanych pacjentów, którym wypisano Kartę Onkologiczną, nigdy nie przeszła operacji. Tak duży odsetek przypadków rodził podejrzenia, że osoby takie były przyjmowane jedynie w celu wypełnienia kontraktu. Tymczasem limit funduszy wyczerpał się na operowanych pacjentów chirurgii ogólnej.

Oddział zamknięty

W mediach regularnie podaje się informacje o zamykaniu kolejnych oddziałów chirurgii ogólnej. Jednak wbrew trendowi, wcale nie jest ich coraz mniej. Przekonuje o tym prof. Grzegorz Wallner w rozmowie z Rynek zdrowia, który twierdzi, że oddziałów chirurgii nie ubywa w Polsce, a wręcz przeciwnie, jest ich coraz więcej. Dodatkowo zdaniem profesora liczba funkcjonujących oddziałów jest zbyt duża, brakuje bowiem specjalistów, aby wypełnić stanowiska.


Jeżeli oddział miałby być zbilansowany dochodowo, powinien mieć około 5 - 8 specjalistów na region zamieszkały przez 80 tys - 120 tys osób. Jeżeli w obrębie około 15 - 20 kilometrów znajduje się kilka oddziałów chirurgii, warto zastanowić się, czy nie postawić w placówce np. na internę.
Jeżeli oddział chirurgiczny w danej placówce jest dochodowy, z reguły związany jest z prowadzeniem nieskomplikowanych zabiegów, które posiadają nieco lepsze wyceny w NFZ. Dowodzą temu prywatne placówki, które wykonują głównie usługi w dość wąskim zakresie, co pozwala na uzyskanie dodatniego dochodu.

Potrzeba specjalistów

Nie tylko brak funduszy jest problemem oddziałów chirurgicznych. W Polsce jest też coraz mniej specjalistów w tej dziedzinie. Ich brak powoduje znaczne wydłużenie czasu oczekiwania na zabieg oraz problemy w planowaniu i organizacji pracy. Według danych z Europejskiego Urzędu Statystycznego EUROSTAT, szacowana liczba chirurgów w Polsce to około 5,5 - 6 tys osób, przy czym dane te są zawyżone. Obejmują one bowiem wszystkich lekarzy posiadających specjalizację, którzy niekoniecznie mogą aktywnie wykonywać swój zawód.
Zdanie profesora Adama Dzikiego, młodzi ludzie nie garną się do wybrania specjalizacji chirurgicznej, bowiem jest ona bardzo trudna i ryzykowna. Niektóre z kancelarii prawnych specjalizują się w zaskarżaniu oddziałów chirurgicznych, a prawnicy tylko czekają, aż któremuś z lekarzy podwinie się noga. Struktura wiekowa wśród polskich chirurgów też jest dość niepokojąca, bowiem lekarzy powyżej 50 roku życia jest aż 55%. Młodych lekarzy, którzy dopiero zaczęli pracę w swojej specjalizacji jest zaledwie od 10 do 20%.

Lekarzy specjalistów brakuje jednak w każdej specjalności, tak samo jak funduszy na leczenie. Do zdobywania specjalizacji w dziedzinach priorytetowych ma jednak zachęcić dość wysokie proponowane wynagrodzenie.


Podziel się:

Wasze komentarze


Informacje / opinie publikowane w komentarzach stanowią subiektywną ocenę użytkownika i nie mogą być traktowane jako porada dotycząca leczenia / stosowania leków . W przypadku wątpliwości prosimy o konsultacje z Farmaceutą Dbam o Zdrowie.

komentarze wspierane przez Disqus