Podatek zamiast składki zdrowotnej - czy zapłacimy więcej?

Minister Konstanty Radziwiłł chce zamienić składkę na podatek zdrowotny o tej samej wysokości. Pomysł wcześniej postulowany również przez Platformę Obywatelską ma ułatwić pobieranie pieniędzy na służbę zdrowia i umożliwić objęcie opieką zdrowotną większej liczby osób. Dla części ubezpieczonych ten pomysł wiąże się jednak ze zwiększeniem obciążeń w domowym budżecie.

Jak podaje „Rzeczpospolita”, wysokość składki zdrowotnej aktualnie wynosi 9 proc. przychodu, jednak przez wzgląd na możliwość zmniejszenia zaliczki na podatek o 7,75 proc. podstawy jej wymiaru, de facto stanowi 1,25 proc. Od składki zdrowotnej odliczany jest podatek dochodowy, dlatego to, ile pieniędzy wpłacili do NFZ ubezpieczeni okazuje się dopiero w połowie następnego roku.

Zgodnie z powyższymi informacjami, żeby zachować ciągłość finansowania służby zdrowia, podatek powinien wynieść co najmniej 1,25 proc. i na takim poziomie planuje zachować go minister. Dzięki temu sytuacja osób już odprowadzających składkę, a więc pracujących na podstawie umowy o pracę lub umowy zlecenia, nie ulegnie zmianie.

Na dziele również z ubezpieczeniem

Ubezpieczenie obejmie także zatrudnionych na umowę o dzieło, którzy do tej pory nie odprowadzali od wynagrodzenia żadnych składek. Jeśli chcieli się ubezpieczyć, musieli podpisać dobrowolną umowę z NFZ, która zobowiązuje ich do opłacania stałej, miesięcznej składki w wysokości 367, 37 zł. Większość tej kwoty można było jednak odpisać od PIT, dzięki czemu faktyczny miesięczny koszt świadczenia wynosił około 51 zł, niezależnie od wysokości wynagrodzenia. Po wprowadzeniu podatku, wysokość składki będzie uzależniona od dochodu i wyniesie tyle samo (czyli 51,02 zł) w przypadku średniego wynagrodzenia, które dziś wynosi 4081,90 zł.

Zatrudnieni na umowach o dzieło i zarabiający więcej muszą więc liczyć się z niewielką podwyżką kwoty odprowadzanych podatków. To samo czeka przedsiębiorców, którzy do tej pory płacili zryczałtowaną, miesięczną składkę w wysokości 279,41 zł, co po odliczeniu podatku daje 38,81 zł faktycznego kosztu ubezpieczenia. Po zmianie przepisów ich składka będzie uzależniona od dochodu, co w niektórych przypadkach przełoży się na wyższe koszty działalności, choć nie powinna podnieść ich znacząco.

Nowe przepisy miałyby objąć wyłącznie przedstawicieli wspomnianych grup, a więc osoby płacące podatek dochodowy. Nie wiadomo jak i czy wpłyną na sytuację rolników, dziś ubezpieczanych na innych zasadach, którzy do budżetu odprowadzają nie podatek dochodowy, ale rolny.

Pieniądze na zdrowie do sejmu

Co jeszcze, poza zwiększeniem podatków, oznacza eliminacja składki? Pozytywnym skutkiem jest z pewnością objęcie ubezpieczeniem wszystkich zatrudnionych, a także uproszenie procedur potwierdzających ubezpieczenie. Sytuacji nie poprawiło wprowadzenie elektronicznego systemu eWUŚ,  który wciąż ma problem z właściwą weryfikacją ubezpieczonych o bardziej złożonym statusie, na przykład studentów, kobiet w ciąży czy bezrobotnych zarejestrowanych w urzędzie pracy. Po zmianie przepisów prawdopodobnie znikną konieczne dziś deklaracje i oświadczenia, które może zastąpić okazanie dowodu osobistego przy rejestracji.

Kontrowersje może budzić fakt, że od tej pory kontrolę nad finansowaniem służby zdrowia przejmie sejm. Oznacza to że podatek zdrowotny zasili dotychczasową pulę ściąganych podatków i trafi z nimi do jednego „kosza”. Co za tym idzie nie ma gwarancji, że wszystkie środki ściągnięte z tego tytułu posłużą finansowaniu służby zdrowia, ponieważ, przynajmniej teoretycznie, istnieje możliwość przesunięcia części pieniędzy na inne cele. Warto przypomnieć, że mowa o niebagatelnej kwocie 70 mld złotych pochodzących ze składek.

Czy wystarczy pieniędzy?

Kolejne wątpliwości budzą zapowiedzi ministra Radziwiłła, który deklaruje, że pieniądze z podatku zdrowotnego posłużą także objęciu ubezpieczeniem osób dotychczas nie mających do tego prawa. Ich liczba dziś wynosi aż 2,5 mln, co przy ustaleniu podatku na poziomie składki (nawet przy założeniu, że dla zarabiających więcej będzie ona wyższa) może oznaczać, że pieniądze będą niewystarczające na pokrycie potrzeb.

Minister pracy i polityki społecznej Jolanta Fedak mówiła o chęci zastąpienia składki zdrowotnej powszechnym podatkiem w Poranku TVN24. Wówczas deklarowała również, że ten fakt nie pociągnie za sobą żadnych zmian w systemie podatkowym, a jedynie obniży koszty pobierania składek, które dziś podnosi szereg formalności związanych między innymi z koniecznością ich kilkukrotnego księgowania.

Źródła: Rzeczpospolita.pl, Skarbowcy.pl, NaTemat.pl


Podziel się:

Wasze komentarze


Informacje / opinie publikowane w komentarzach stanowią subiektywną ocenę użytkownika i nie mogą być traktowane jako porada dotycząca leczenia / stosowania leków . W przypadku wątpliwości prosimy o konsultacje z Farmaceutą Dbam o Zdrowie.

komentarze wspierane przez Disqus