Pakiet onkologiczny - jak ma działać i czy działa?

Pakiet onkologiczny, który wszedł w życie na początku roku, miał w zapewnić sprawne leczenie pacjentów z nowotworami złośliwymi. Przybliżamy, jak w teoretyczny sposób ma działać tzw. szybka ścieżka diagnostyki i leczenie oraz jak założenia rozmijają się z rzeczywistością.

Według Ministerstwa Zdrowia pakiet onkologiczny miał skrócić kolejki dla pacjentów z podejrzeniem nowotworu, uporządkować oraz skrócić proces diagnostyki i leczenia, a co za tym idzie zmniejszyć śmiertelność pacjentów onkologicznych. Pacjenci objęci pakietem przydzielani są do specjalnej listy oczekujących na nielimitowane świadczenia. Zanim przytoczymy krytyczne opinie na temat działania nowego programu, prześledźmy działanie pakietu onkologicznego krok po kroku krok z perspektywy pacjenta. 

Lekarz rodzinny i zielona karta

Szybka terapia onkologiczna ma swój początek w placówce podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). Lekarz rodzinny przeprowadza z pacjentem wywiad, ocenia jego stan i w razie konieczności zleca badania. W związku z tym, że rozszerzono kompetencje lekarzy rodzinnych, mają oni prawo wystawiać skierowania m.in. na spirometrię, kolonoskopię, gastroskopię, a także USG piersi, tarczycy, moszny czy węzłów chłonnych.

Jeżeli wyniki wskazują na ryzyko wystąpienia nowotworu złośliwego, lekarz podstawowej opieki zdrowotnej wystawia kartę diagnostyki i leczenia onkologicznego, potocznie zwaną zieloną kartą. Kartę może też wystawić specjalista poradni ambulatoryjnej (AOS), jeśli zdiagnozuje raka. Pacjent może ponadto otrzymać kartę w szpitalu, jeżeli wykryje się u niego nowotwór złośliwy, także wtedy, gdy jest hospitalizowany z zupełnie innego powodu. Ze świadczeń w ramach pakietu onkologicznego mogą korzystać osoby, które rozpoczęły leczenie przed 1 stycznia 2015 r.

Czym jest karta diagnostyki i leczenia onkologicznego? Jak podpowiada nazwa, jest to dokument, do którego wpisuje się wszystkie informacje związane z diagnostyką i kolejnymi etapami leczenia, czyli wykonane badania, wyniki, stopień zaawansowania choroby, plan i przebieg terapii itd. Karta jest własnością pacjenta, który otrzymuje ją bezpłatnie. Udaje się z nią do specjalisty.

Szybka ścieżka

Tzw. szybka ścieżka podzielona jest na dwa etapy. W ciągu pierwszych pięciu tygodni:

- pacjent czeka na wizytę u specjalisty (maksymalnie 2 tygodnie),

- jest poddawany badaniom w ramach wstępnej diagnostyki.

Na bazie wyników z diagnostyki wstępnej, lekarz specjalista stawia diagnozę. Jeżeli pacjent nie ma nowotworu złośliwego, zielona karta traci ważność. Jeśli jednak podejrzenia co do raka się potwierdzają dalej podąża szybką ścieżką.

W ciągu następnych czterech tygodni:

- pacjent przechodzi badania zlecone przez lekarza specjalistę w ramach diagnostyki pogłębionej (może zostać skierowany np. na rezonans magnetyczny, mammografię czy biopsję),

- lekarz specjalista na podstawie wyników określa stopień zaawansowania choroby.

Jeśli diagnostyka tego wymaga, pacjent może zostać przekierowany z jednej placówki do innej. Z tego powodu w ramach szybkiej terapii przewidziano dodatkowy tydzień na rozpoczęcie diagnostyki pogłębionej.

W przyszłym roku szybka ścieżka ma zostać skrócona do ośmiu tygodniu. Docelowo, czyli w 2017 r., diagnostyka onkologiczna ma trwać maksymalnie siedem tygodni.

Z kartą do szpitala

Kiedy wiadomo już, że pacjent musi być leczony, trafia do szpitala. Jest zapisywany do osobnej kolejki. W ciągu dwóch tygodni powinno zebrać się konsylium, które podejmie decyzję o kwalifikacji pacjenta do leczenia zabiegowego, chemioterapii lub radioterapii oraz ustali plan leczenia.

W skład konsylium mogą wejść specjaliści od onkologii, hematologii, radioterapii, radioterapii onkologicznej, medycyny nuklearnej, chirurgii onkologicznej i ogólnej, radiodiagnostyki i radiologii. W pracach mogą uczestniczyć także inne osoby, np. pielęgniarki i psycholodzy.

Zadaniem konsylium jest także wyznaczenie koordynatora, który dba o to, aby leczenie przebiegało zgodnie z planem. Jego rolą jest też pilnowanie dokumentacji, a także udzielanie pacjentowi wszelkich informacji związanych z terapią.

Co nie działa?

Lekarze krytykują sposób, w jaki działa pakiet. Specjaliści zrzeszeni w towarzystwach onkologicznych wystosowali do premier Ewy Kopacz list, w którym krytykują program. Twierdzą oni, że w obecnej postaci pakiet „dusi polską onkologię”.

Przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego prof. Jacek Fijuth wśród głównych wad wymienia to, że pakietem nie są objęci wszyscy pacjenci, którzy tego potrzebują. Wskazuje tu na chorych kwalifikowanych do paliatywnej radioterapii i pacjentów z łagodnymi nowotworami, które przecież też zagrażają życiu. Fijuth szacuje, że takich osób jest ok. 20 tys.

Onkolodzy twierdzą, że pacjenci spoza pakietu czekają na badania znacznie dłużej niż wcześniej: na tomografię sześć, a na rezonans nawet dziewięć miesięcy. Lekarze mają też duże zastrzeżenia do karty szybkiej diagnostyki i leczenia. – Ta karta, która w założeniu miała służyć pacjentowi, dawać mu poczucie bezpieczeństwa, stała się restrykcyjnym narzędziem zbierania danych i sprawozdawczości do NFZ - mówił prof. Jacek Fijuth podczas konferencji prasowej zorganizowanej 24 marca związanej z listem do premier Kopacz.

Lekarze narzekają, że systemy informatyczne nie działają prawidłowo, a wprowadzanie danych trwa bardzo długo. Dobrze ilustruje to przykład Wielkopolskiego Centrum Onkologii. – To, co działo się w WCO, przysparzało personel medyczny o bezsenne noce i przerażenie - twierdzi Zbigniew Czerwiński, członek rady społecznej Wielkopolskiego Centrum Onkologii cytowany przez „Głos Wielkopolski”. – Lekarze godzinami nie mogli wprowadzić danych pacjentów do trzech niekompatybilnych systemów. Te albo nie działały, albo się zawieszały. Jeśli nie udało się wprowadzić pacjenta do godz. 24, wypadał z kolejki. Później sytuacja trochę się poprawiła, ale nadal jest skandaliczna.

Efektem są nieporozumienia, które skutkują tym, że NFZ nie rozlicza procedur w zakresie diagnostyki i leczenia wykonanych przez szpitale.

Wymienia się też inne wady, w tym sztuczne oddzielenie diagnostyki wstępnej od pogłębionej, problemy z organizacją konsyliów czy to, że w ramach pakietu nie można równocześnie prowadzić chemio- i radioterapii. Specjaliści postulują rozszerzenie listy nowotworów leczonych w ramach pakietu (np. o mięsaki czy raka wargi), a także rezygnację z etapów pośrednich w przypadku dzieci. Powinny one jak najszybciej trafiać do szpitali, ponieważ nowotwory przebiegają u nich znacznie bardziej burzliwie.

Równocześnie część medyków mówi o tym, że pakiet jest generalnie dobrym pomysłem, lecz wymagającym solidnego dopracowania. Może przyczynić się do szybszego rozpoznawania nowotworów, ale na efekty najpewniej trzeba będzie poczekać kilka lat.


Podziel się:

Wasze komentarze


Informacje / opinie publikowane w komentarzach stanowią subiektywną ocenę użytkownika i nie mogą być traktowane jako porada dotycząca leczenia / stosowania leków . W przypadku wątpliwości prosimy o konsultacje z Farmaceutą Dbam o Zdrowie.

komentarze wspierane przez Disqus