Ciemna strona rynku leków

Według danych Unii Europejskiej, nawet co dziesiąty lek z ogólnej liczby sprzedawanych w Polsce farmaceutyków pochodzi z nielegalnego źródła. GIF i samorząd aptekarski, w związku z brakiem kompetencji kontrolnych, są bezsilne w walce z mafią, która coraz bardziej interesuje się przemytem lub podrabianiem leków.

Zdaniem Zbigniewa Niewójta, zastępcy głównego inspektora farmaceutycznego, problem sprzedaży nielegalnych farmaceutyków w Polsce  jest już naprawdę zauważalny.
– Niestety, nasza wiedza na ten temat jest szczątkowa, ponieważ GIF nie posiada kompetencji do kontroli obrotu nielegalnymi substancjami – twierdzi Zbigniew Niewójt. Tymczasem tylko w trzech pierwszych kwartałach zeszłego roku policja zanotowała ok. 200 przestępstw związanych z nielegalnym handlem farmaceutykami. Komenda Główna Policji przyznaje jednak, że do liczby tej należy jeszcze dodać tzw. „ciemną liczbę” przestępstw niewykrytych. 

Również Naczelna Izba Aptekarska (NIA) nie jest w stanie sama monitorować nielegalnego handlu lekarstwami. – Czasami tylko jesteśmy proszeni o dokonanie ekspertyzy przechwyconego przez policję farmaceutyku –powiedziała „Bez Recepty” Maria Głowniak, rzecznik prasowy NIA.

GIF chce ściślejszej współpracy z policją

W 2006 roku przechwycono dużą liczbę pustych opakowań po nielegalnych lekarstwach. – Oznacza to, że zapewne były gdzieś nielegalnie produkowane, dokładnej jednak wiedzy na ten temat brak – wyjaśnia Zbigniew Niewójt.

W jego ocenie, aby zmienić obecny stan, bardzo ważne jest, aby prokuratorzy stosowali wobec osób parających się wytwarzaniem i handlem nielegalnymi lekarstwami egzekwowanie wymierzanych kar. Nie chodzi nawet o ich wielkość, tylko o nieuchronność. Obecnie legalność obrotu wyrobami farmaceutycznymi opisują cztery różne akty prawne, tj. prawo farmaceutyczne, o własności przemysłowej, o wyrobach medycznych oraz kodeks karny.

Ze swojej strony GIF chciałby doprowadzić do ściślejszej współpracy z innymi agendami rządowymi w celu bardziej skutecznego zwalczania nielegalnego handlu lekarstwami. – Chodzi o współpracę operacyjną oraz szybką wymianę informacji – podkreśla Zbigniew Niewójt.

Skomplikowany nielegalny farmaceutyk

Problem z nielegalnymi substancjami farmakologicznymi jest złożony. Z jednej strony należy do nich zaliczyć wszystkie specyfiki zakazane prawnie. Z drugiej strony nielegalnymi – w myśl przepisów – lekarstwami są również wszelkie podróbki oryginalnych środków farmaceutycznych. Za nielegalne należy również uznać oryginalne lekarstwa dopuszczone do sprzedaży tylko w aptekach, a mimo to sprzedawane poza nimi. Obrót nimi jest zakazany poza aptekami.

Jak podaje TNS OBOP, 73 proc. Polaków w ciągu ostatnich 6 miesięcy dokonało zakupu leków dostępnych bez recepty (OTC). Co piąty z nich (20 proc.) zaopatrywał się w leki poza apteką – w kioskach, osiedlowych sklepach spożywczych, supermarketach, stacjach benzynowych. Według raportu: „Zwyczaje zakupowe Polaków związane z nabywaniem leków”, mężczyźni (24 proc.) znacznie częściej niż kobiety (17 proc), zaopatrują się w leki poza apteką. Po leki z półki sklepowej częściej też sięgają ludzie młodzi, w wieku 20-29 lat (27 proc). Jednocześnie 59 proc Polaków, kupując lek dostępny bez recepty, decyzję podejmuje samodzielnie, w oparciu o własne wcześniejsze doświadczenie z tym lekiem. Tego rodzaju zachowanie występuje częściej w przypadku kobiet, osób w wieku 30-39 lat, osób z wykształceniem wyższym oraz oceniających swoją sytuację materialną jako średnią lub złą.

Największą rezerwę wobec kupowania leków poza apteką mają osoby powyżej 60. roku życia (jedynie 12 proc. konsumentów preparatów OTC kupuje je w sklepach). Tymczasem w opinii M. Głowniak problem sprzedanych nielegalnie wyrobów farmaceutycznych jest uznawany przez środowisko aptekarskie za poważny. Niestety, Naczelna Izba Aptekarska nie posiada żadnych uprawnień do prowadzenia kontroli na bazarach. A przecież targowiska to tylko początek góry lodowej. Nielegalny handel farmaceutykami kwitnie w najlepsze w Internecie.

Apteki Internetowe – tak!  Aukcje – nie!

W momencie wejścia Polski do Unii Europejskiej, na mocy obowiązującego w niej ustawodawstwa, stało się możliwe dostarczanie drogą wysyłkową produktów dostępnych bez recepty (OTC). Zgodnie z prawem, obrotowi w Internecie mogą być poddawane wyroby farmaceutyczne, które są lekiem wydawanym bez recepty, parafarmaceutykiem, produktem leczniczym homeopatycznym, produktem medycznym, testem stosowanym w diagnostyce – w tym do mierzenia poziomu glukozy, lub kosmetykiem medycznym. Jednak prawo farmaceutyczne wyraźnie stwierdza, że nie wolno prowadzić wysyłkowej sprzedaży leków wydawanych na recepty.

Na polskich stronach www można znaleźć około 40 punktów sprzedaży leków OTC, preparatów ziołowych, suplementów diety, itp. W większości są to apteki i punkty apteczne działające w rzeczywistości i prowadzące dodatkowo w Internecie sprzedaż wysyłkową. Jeśli tylko przestrzegają przepisów, to oczywiście działalność ta jest jak najbardziej legalna. Co więcej, zyskuje coraz więcej zwolenników wśród pacjentów, głównie ze względu na atrakcyjną ofertę cenową (leki z sieci są tańsze o 10-15 proc).

W grupie leków OTC najczęściej zażywane są preparaty przeciwbólowe – aż dwie trzecie osób stosujących leki bez recepty (68,8 proc.) sięgnęło właśnie po nie. Co drugi internauta przyjmował leki na przeziębienie lub grypę (55,9 proc.) oraz witaminy (55,7 proc.). Według raportu firmy „Gemius,” respondenci wydają na zakup leków bez recepty stosunkowo duże kwoty. Niemal co szósty internauta deklarujący kupno leków OTC w ciągu miesiąca poprzedzającego badanie przeznaczył na ten cel ponad 50 złotych (17,7 proc.), a jedynie co dziesiąty wydał na zakup medykamentów mniej niż 10 złotych.

Jednocześnie jednak, jak pokazują badania, aż dziewięciu na dziesięciu respondentów kupujących leki bez recepty (89,5 proc.) najczęściej robi to w aptekach. Ogromna przewaga aptek nad innymi miejscami sprzedaży utrzymuje się mimo wyrażonej przez ponad połowę respondentów aprobaty dla dystrybucji leków OTC poza punktami aptecznymi. Co więcej, znaczny odsetek badanych kupujących w aptekach – ponad dwie piąte (45,3 proc.) – pozostaje wierny jednej i tej samej aptece. To przywiązanie internauci uzasadniają najczęściej dogodną lokalizacją punktu (64,3 proc.). Istotną rolę odgrywa także zaufanie do sprzedawcy (wskazywane przez 46,2 proc. badanych), atrakcyjne ceny (39,1 proc.) oraz przywiązanie (34,9 proc.).

Kłopot w tym, że w Internecie można kupić bez większego problemu również leki nielegalne. Znany jest przypadek kupowania przez dziennikarzy na czarnym rynku viagry. Niestety Inspektorat niewiele z tym może zrobić. Nie ma jak sprawdzić serii leku, więc nie może go wycofać z rynku, bo – formalnie – tych specyfików na rynku legalnym nie ma.

Azjatycki szlak leków do Polski 

Według danych Komendy Głównej Policji aktualnie w Polsce obserwuje się przede wszystkim sprzedaż leków przemycanych. Według informacji uzyskanej od podinspektor Grażyny Puchalskiej z KGP chodzi głównie o Chiny i kraje azjatyckie.

W sieci można znaleźć ogłoszenia o sprzedaży pastylek poronnych, środków odchudzających, leków przeciwbólowych, sterydów używanych w siłowniach oraz leków antydepresyjnych. I nie chodzi tu wcale o apteki internetowe, ale o portale aukcyjne. – Handel lekami w Internecie przypomina sprzedaż na bazarach – uważa Zbigniew Niewójt.

Według niej, oceny czy są to leki podrobione czy też pochodzą z kradzieży dokonuje się każdorazowo, po analizie zabezpieczonych nielegalnie sprzedawanych leków. Zanotowano również przypadki – niezwykle rzadkie – krajowej produkcji podróbek, wprowadzanych następnie do obrotu na bazarach i targowiskach. Była to np. „viagra” produkowana z cementu i kolorowana na niebiesko!
– Na szczęście, z uwagi na stałe monitorowanie tego zjawiska przez odpowiednie służby, liczba stwierdzonych przestępstw nie jest zbyt duża – dodaje podinspektor Grażyna Puchalska. Niestety, nie jest wykluczona ciemna liczba przestępstw w tej dziedzinie, ale aktualnie brak jest danych do oceny tego zjawiska.

W ocenie Komendy Głównej Policji, przyczyn nielegalnego obrotu lekami jest wiele. Do najważniejszych należą: wzrastający popyt na medykamenty reglamentowane receptami, rosnąca grupa ludzi niemających środków na zakup leków w aptece oraz niewystarczająca edukacja w zakresie potencjalnej szkodliwości zażywania leków z nielegalnego źródła.

Przestępstwo zorganizowane

Z danych posiadanych przez Komedę Główną Policji wynika, że handel nielegalnymi farmaceutykami ma charakter zorganizowany. Produkcja podrobionych wyrobów nie jest możliwa bez jej zorganizowania – dostawy surowca, transportu, maszyn, ochrony produkcji organizacji sieci dystrybucji. Do tego może jeszcze dojść korupcja służb celnych. Dodatkowo, pojedynczy, niezorganizowani sprzedawcy nie mają prawa bytu na dużych bazarach, gdzie działa zorganizowana i opłacająca się sieć sprzedawców.  

Zdaniem wiceszefa GIF, Polacy nagminnie prowadzą samoleczenie, nie widząc przy tym potrzeby konsultowania z lekarzem lub farmaceutą, jaki specyfik powinni zażywać. Niewystarczająca jest też edukacja na temat zagrożeń jakie niesie ze sobą kupowanie leków z nielegalnego źródła. Kilka lat temu przeprowadzono ankietę, z której wynikało, że pacjenci nie przejmują się, skąd pochodzą leki, które zażywają.

Białe leki – czarne leki

– Problem ma wymiar międzynarodowy, gdyż z otrzymanych przez GIF informacji wynika, że na Ukrainie powstał nowy proceder – podrabianie leków, w tym często pochodzących z Polski – mówi Zbigniew Niewójt. Proceder ten jest do tego stopnia rozpowszechniony, że odpowiednik GIF na Ukrainie wprowadził swego rodzaju gradację. O ile lek podrobiony jest jedynie skopiowany, a posiada wszelkie parametry oryginalnego pierwowzoru, nazywany jest „białym” . Jeżeli natomiast przy jego produkcji wykorzystano inne substancje – w tym często trujące – nazywa się go „czarnym”.

W ocenie Zbigniewa Niewójta istnieje problem nielegalnego handlu lekami. Przyczyn jego występowania jest kilka.
– Tymczasem w świadomości pacjentów powinno pojawić się przekonanie, że jedynym legalnym miejscem kupowania lekarstw powinna być apteka albo placówka obrotu pozaaptecznego, ale tylko w zakresie ustawowych uprawnień, do której specyfik trafił poprzez legalny łańcuch sprzedaży i był poddawany kontroli w zakresie jakości i bezpieczeństwa stosowania przez pacjenta – podkreśla Zbigniew Niewójt.


Podziel się:

Wasze komentarze


Informacje / opinie publikowane w komentarzach stanowią subiektywną ocenę użytkownika i nie mogą być traktowane jako porada dotycząca leczenia / stosowania leków . W przypadku wątpliwości prosimy o konsultacje z Farmaceutą Dbam o Zdrowie.

komentarze wspierane przez Disqus