Agresja – czym tak naprawdę jest i z czego wynika? Czym jest agresja wrodzona, a czym agresja nabyta?
Urszula Borawska-Kowalczyk

Agresja – czym tak naprawdę jest i z czego wynika? Czym jest agresja wrodzona, a czym agresja nabyta?

We współczesnym świecie zachowania agresywne obserwowane są bardzo często. Widzimy je na ulicy, w telewizji, w szkołach. Jednak nie jest to zjawisko nowe, przemoc istnieje od zawsze. Już prehistoryczni ludzie musieli walczyć, aby nie zginąć. Tylko najbardziej agresywni zdolni byli zapewnić sobie i najbliższym byt i przetrwanie. 

Czym jest agresja?

Jest to zamierzone, fizyczne lub słowne działanie mające na celu skrzywdzenie innej osoby lub zniszczenie jakieś rzeczy. Są różne rodzaje i formy agresji. Najprostsza do zaobserwowania jest bezpośrednia, kiedy dochodzi do kontaktu między dwoma osobami. Trudniejsze do interpretacji są inne, pośrednie formy takie jak szydzenie z kogoś, plotkowanie za jego plecami. Czasami jest tak, że przenosi się agresję na inną osobę. Dzieje się tak na przykład, kiedy ktoś zdenerwował się czymś w pracy, ale tam tego nie okazywał, dopiero po powrocie do domu „wyładowuje” swoją złość na najbliższych.

Nie można też zapominać o agresji instrumentalnej, kiedy to działanie jest przemyślane, zaplanowane, np. różnego rodzaju tortury w celu uzyskania informacji od osoby przesłuchiwanej. Często trudno jest sobie wyobrazić, co ludzie potrafią wymyślić, do czego są zdolni, aby osiągnąć swój cel.

Agresja u kobiet i mężczyzn

Powszechnie uważa się, że mężczyźni są bardziej agresywni od kobiet. Ma to związek z większą niż u kobiet ilością testosteronu. Badania pokazały, że wstrzyknięcie testosteronu jakiemukolwiek zwierzęciu podnosi u niego poziom agresji. I faktycznie, to mężczyźni dużo częściej uprawiają „krwawe”, siłowe sporty takie jak boks, rugby czy hokej. To między chłopakami dochodzi do bójek, czasem z zupełnie błahych powodów. Mężczyźni prowadzą wojny. Na całym świecie popełniają więcej zbrodni. Jednak trzeba pamiętać, że w skrajnie trudnych sytuacjach, mężczyźni częściej niż kobiety zachowują „zimną krew”.

Kobieca agresja jest dużo bardziej zawaluowana i wyrafinowana. Kobiety „specjalizują się” w pośrednich formach jak emocjonalny szantaż czy wywoływanie zazdrości. Niewinne z pozoru plotki również potrafią wiele zaszkodzić. Dodatkowo kobiety zachowują się bardziej agresywnie, kiedy wiedzą, że nikt się nie dowie, że to one są jej sprawcami.

Agresja wrodzona

W XVII wieku uważano, że człowiek jest z natury zły i jedynie prawo i nakazy społeczne powstrzymują go od występków. Myśl o tym, że agresja jest wrodzona kontynuował również Freud w wieku XX. Uważał on, że człowiekiem od chwili narodzin rządzą dwa popędy: życia i śmierci. Popęd życia sprawia, że mamy chęć do rozwoju. Natomiast popęd śmierci prowadzi do samozniszczenia. Może przejawiać się w autoagresji lub być skierowany na zewnątrz i prowadzić do krzywdzenia innych. Freud twierdził, że energia zbiera się w organizmie cały czas i powinna być regularnie rozładowywana w jakiś łatwy do zaakceptowania przez społeczeństwo sposób. Natomiast kiedy nagromadzi się jej bardzo dużo i nie znajdzie swojego ujścia, to następuje wybuch. Wtedy mają miejsce różnego rodzaju akty wandalizmu, pobicia.

Według tej teorii osobą agresywną jest ktoś, kto generuje bardzo dużo negatywnej energii lub osoba, która nie potrafi jej rozładowywać w małych dawkach i we właściwy sposób. Mówi się także dość często o „instynkcie agresji”, za czym stoi założenie, że człowiek po prostu rodzi się z tendencją do walki, aby przetrwać.

Przeprowadzono wiele badań na zwierzętach obserwując ich zachowanie w różnych sytuacjach. Jednak wśród zwierząt mimo tego, że osobniki tego samego gatunku często ze sobą walczą, rzadko dochodzi do poważnych uszkodzeń. Zazwyczaj w którymś momencie przegrywające zwierzę sygnalizuje poddanie się. U ludzi trudno jest przewidzieć, czy objawy uległości zatrzymają agresję, czy wręcz przeciwnie - spotęgują ją. Poza tym człowiek ma rozwinięte umiejętności planowania, wytwarzania narzędzi itd., dzięki czemu ma możliwość zadawania bólu i szkód innym osobom bez bezpośredniego kontaktu z nimi.

Obecnie, w dobie badań komputerowych robi się wiele obserwacji pracy mózgu. Zauważono, że padaczka występuje u przestępców dziesięć razy częściej niż u ludzi, którzy nie mieli konfliktów z prawem. Guzy w mózgu również mogą prowadzić do bardzo agresywnych zachowań. Istnieje także schorzenie układu limbicznego lub płatu skroniowego, nazywane zespołem braku kontroli, które charakteryzuje się napadami bezpodstawnej brutalności, napaściami seksualnymi czy wielokrotnym powodowaniem wypadków. Jednak na razie wiadomo, że wszelkie procesy zachodzące w mózgu, mogące kontrolować agresję, są bardzo złożone i niejasne.

Agresja nabyta

Niedawno powstała hipoteza mówiąca, że agresja nie jest wrodzona, a jedynie jest reakcją na frustrację. Frustracja jest to stan, w którym się znajdujemy, kiedy dążymy do celu a coś nam stanie na przeszkodzie. Mogą to być przeszkody zewnętrzne lub wewnętrzne (nie dam rady tego zrobić). Jednak liczne badania dowiodły, że nie zawsze frustracja prowadzi do agresji. Istnieją osoby, które nawet w przypadku ogromnego zdenerwowania potrafią łagodzić konflikty, szukać innych niż przemoc rozwiązań. Tak samo, kiedy osiągnięcie celu jest niemożliwe z powodów niezależnych np. los, przypadek. Jak również nie każdy agresywny czyn był poprzedzony frustracją. Znane są nam wyrafinowane, przeprowadzone „na zimno” akty przemocy w celu uzyskania władzy, pieniędzy.

Czasami jest tak, że nie możemy „wyładować” swojej złości dokładnie na tej osobie, która ją sprowokowała. Dochodzi wtedy do przemieszczenia agresji, gdy upokarzamy kogoś innego. Od XVIII wieku równolegle rozwija się pogląd mówiący o tym, że człowiek rodzi się jako jednostka czysta, szlachetna, a jedynie społeczeństwo uczy go agresji.

Teoria społecznego uczenia się głosi, że uczymy się agresji tak jak różnych innych zachowań. Jednym z podstawowych sposobów, za pomocą których ludzie uczą się nowych zachowań jest obserwowanie innych. Można też agresywne zachowania dodatkowo wzmacniać bezpośrednio poprzez nagradzanie lub pośrednio, kiedy dziecko widzi, że inna osoba jest za takie zachowanie nagrodzona.

Eksperymenty pokazały, ze dzieci, które oglądały film, gdzie bicie lalki było nagradzane, same częściej się tak zachowywały. Natomiast u dzieci, które widziały, że bicie lalki było karane, agresywnych aktów nie obserwowano. Najbardziej znaczącym modelem dla dziecka są jego rodzice. To oni uczą dziecko agresji poprzez stosowanie fizycznych kar, bicie. Dziecko widzi, że matka lub ojciec w ten sposób rozładowują złość i samo uczy się tak zachowywać.

Czy telewizja uczy przemocy?

Ludzie lubią oglądać filmy akcji, programy gdzie pokazywana jest przemoc. Udowodnione jest, że podczas takich projekcji jest większa oglądalność niż w trakcie programów, gdzie agresja nie występuje. Producenci telewizyjni i filmowi wykorzystują to do maximum. Już nie tylko w horrorach i filmach akcji jest przemoc, ale również w komediach, kreskówkach. W wiadomościach bez ograniczeń pokazuje się relacje z wojen, zamieszek, zabójstw. Jak to wpływa na odbiorców? Odpowiedź jest trudna.

Zwolennicy teorii popędu uważają, że jest to pozytywny proces, ponieważ poprzez oglądanie przemocy ludzie stopniowo uwalniają energię, która się w nich gromadzi. Nie muszą później w rzeczywistym świecie szukać sposobów na jej wyładowanie. Jednak ta teoria ma niewielu zwolenników, a coraz częściej mówi się o bardzo negatywnych efektach oglądania agresji na ekranie. Skutkiem jest uczenie się agresywnych zachowań. W wielu filmach pokazywani są bohaterowie, którzy są bardzo agresywni. Uczymy się od nich, że to się opłaca, że jest się cenionym. Oddziałuje to głównie na młode osoby, u których kształtuje się tożsamość, a potrzeba aprobaty wśród rówieśników jest bardzo wysoka. Niebezpieczne są również kreskówki, gdzie bohaterowie poddają swoje ofiary różnym „torturom”.

W niewinnej zabawie dzieci mogą naśladować sceny obejrzane w bajce. Innym efektem częstego oglądania przemocy jest „przyzwyczajanie się” do niej. Potrafimy patrzeć bez emocji na agresję, cierpienie człowieka na ekranie. O wiele łatwiej jest później nie reagować na przemoc w realnym życiu. Przeciętny widz jest przyzwyczajony do oglądania bójek między mężczyznami, nie zwraca już na to uwagi. Emocje budzą sceny bicia dzieci, krzywdzenia zwierząt. Codziennie widzimy tyle makabrycznych obrazów: rozszarpanych wybuchami ciał, ofiar wojen, morderstw, że kiedy widzimy jakąś scenę w naszym otoczeniu to często nie reagujemy już odpowiednio.

Agresja w miastach

Tempo życia w dużych miastach wciąż wzrasta. Występuje coraz większa rywalizacja, mniej serdeczności. Ludzie żyją w pośpiechu, stresie. Mniej jest relacji sąsiedzkich. Takie warunki mogą prowadzić do frustracji. Wystarczy jakiś dodatkowy czynnik: upał, tłok, spóźnienie autobusu, a wszyscy są zdenerwowani i źli. Ludzie są zmuszeni, aby przebywać w tłumie, wśród innych osób, a jednocześnie czują się wyobcowani, samotni. Mijamy codziennie tysiące osób, siedzimy obok nich w kinach, restauracjach, jeździmy autobusami, tramwajami, windą. A jednocześnie tworzymy wokół siebie pewien parasol prywatności.

W mieście spotyka się bardzo dużo aktów wandalizmu: niszczenia przystanków, znaków drogowych, autobusów, samochodów. W dużej mierze spowodowane jest to faktem, że nie czujemy się odpowiedzialni za mienie społeczne, to nie jest nasze, tylko miasta. Badania wykazały, że istnieje tendencja do bardziej agresywnych zachowań w sytuacjach, kiedy jesteśmy anonimowi. Kiedy jest małe prawdopodobieństwo, że zostaniemy „złapani na gorącym uczynku”, że nikt nas nie zidentyfikuje, to jesteśmy skłonni gorzej się zachowywać. Do wandalizmu dochodzi głównie w grupach. Takie zachowanie może pełnić różne funkcje: zdobywa się uznanie wśród kolegów, imponuje innym, wzbudza strach wśród przypadkowych przechodniów. Często też jest spowodowane nudą, brakiem ciekawych zajęć.

Czy ja jestem agresywny?

Większość ludzi wierzy we własną dobroć, łagodność, dobre wychowanie i kulturę. Nawet jeżeli zdarza nam się „wybuchnąć”, to zawsze jest to usprawiedliwione. Aby sprawdzić ludzką naturę, w latach 70-tych przeprowadzono eksperyment nazwany „więziennym”. Grupę ochotników losowo podzielono na więźniów i strażników i umieszczono ich w zaimprowizowanym więzieniu. Odpowiednio ich ubrano, więźniów zamknięto w celach. Badacze byli zaskoczeni, jak łatwo wszyscy weszli w swoje role. Strażnicy z najmniejszych powodów wymyślali bardzo upokarzające kary, poniżali, wyśmiewali, zabraniali jeść. Zachowywali się okrutnie. Więźniowie albo stali się uległymi ofiarami albo przybierali postawę buntowniczą. Obserwowano u nich ataki płaczu, apatię lub agresję.

Zaplanowany na 2 tygodnie eksperyment został przerwany po sześciu dniach. Pokazał nam jak mało istotne jest wychowanie, kultura i doświadczenie w sytuacji, kiedy oddziałują określone czynniki zewnętrzne. Czytając o tym większość osób myśli, że zachowałaby się inaczej. Ale czy na pewno?

Twoje sugestie

Dokładamy wszelkich starań, aby podane zdjęcie i opis oferowanych produktów były aktualne, w pełni prawidłowe oraz kompletne. Jeśli widzisz błąd, poinformuj nas o tym.

Zgłoś uwagi Ikona

Polecane artykuły

Porozmawiaj z farmaceutą
Infolinia: 800 110 110

Zadzwoń do nas jeśli potrzebujesz porady farmaceuty.
Jesteśmy dla Ciebie czynni całą dobę, 7 dni w tygodniu, bezpłatnie.

Pobierz aplikację mobilną Pobierz aplikację mobilną Doz.pl

Ikona przypomnienie o zażyciu leku.
Zdarza Ci się ominąć dawkę leku?

Zainstaluj aplikację. Stwórz apteczkę. Przypomnimy Ci kiedy wziąć lek.

Dostępna w Aplikacja google play Aplikacja appstore
Dlaczego DOZ.pl
Niższe koszta leczenia

Darmowa dostawa do Apteki
Bezpłatna Infolinia dla Pacjentów.

ikona niższe koszty leczenia
Bezpieczeństwo

Weryfikacja interakcji leków.
Encyklopedia leków i ziół

Ikona encklopedia leków i ziół
Wsparcie w leczeniu

Porady na czacie z Farmaceutą.
E-wizyta z lekarzem specjalistą.

Ikona porady na czacie z farmaceutą
Newsletter

Bądź na bieżąco z DOZ.pl

Ważne: Użytkowanie Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Regulaminie.

Zamnij