E-zwolnienia to wciąż margines. ZUS chce to zmienić

Od lipca 2018 roku na dobre pożegnany się z papierowymi zwolnieniami lekarskimi. Lekarze mogą je wystawiać w formie elektronicznej już od 2016 roku, jednak zaledwie kilka procent korzysta z tej możliwości. Winą obarczają skomplikowany i drogi system, który od 1 grudnia ma ulec korzystnej zmianie.

Elektroniczne zwolnienia miały być wygodne dla pacjentów i przynieść oszczędności Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych, który dzięki nim miałby większą kontrolę nad nieuczciwymi pracownikami. Jak na razie jednak lekarze wystawiają je bardzo niechętnie. Zgodnie z szacunkami, decyduje się na to zaledwie 3 proc. specjalistów, czyli około 7 ze 143 tysięcy medyków, którzy od 2016 roku wystawili w sumie 1,5 miliona recept elektronicznych. 

Problematyczny podpis

Przyczyny niechęci wiążą się z kwestią elektronicznego podpisu wymaganego pod receptą tego typu. Obecnie można go składać na dwa sposoby – wykupując kwalifikowany podpis elektroniczny lub korzystając z profilu zaufanego ePUAP. Pierwsze rozwiązanie zniechęca lekarzy ze względu na koszty, drugie zaś jest w ich opinii zbyt skomplikowane i czasochłonne. Od 1 grudnia do puli rozwiązań uwierzytelniających elektroniczne recepty dojdzie kolejne, które ma być bezpłatne i znacznie wygodniejsze w użytkowaniu. Już od jutra e-zwolnienia, będzie można uwierzytelniać bezpośrednio przy użyciu certyfikatów oferowanych przez Platformę Usług Elektronicznych ZUS. W ostatnich miesiącach testowano rozwiązanie, które już w grudniu zostanie udostępnione lekarzom. Żeby z niego skorzystać, wystarczy pobrać certyfikat i ustalić PIN, który pozwoli podpisywać elektroniczne zwolnienia. Rozwiązanie będzie bezpłatne i dostępne nie tylko za pośrednictwem komputerów, ale też smartfonów. 

Spójny i prosty system

Lekarze zostaną przeszkoleni z obsługi systemu. ZUS zakłada, że dzięki nim około 30 proc. medyków już teraz zacznie wystawiać zwolnienia elektronicznie. Pierwsze informacje płynące ze środowiska są pozytywne, choć na przeszkodzie często stoją ograniczenia sprzętowe. Prezes ZUS Getruda Uścińska zapowiada rozmowy z producentami aplikacji gabinetowych dla lekarzy. Wyrazili oni wstępną chęć dokonania zmian ułatwiających lekarzom wystawianie e-zwolnień poprzez powiązanie interfejsów programów z systemem ZUS co usprawni i uprości korzystanie z niego.

Po wejściu w życie przepisów formę elektroniczną będą mieć nie tylko same zwolnienia, ale także elektroniczne wnioski o wydanie upoważnienia do wystawiania zwolnień i wniosków o rehabilitację leczniczą w ramach prewencji rentowej ZUS. Za pośrednictwem Platformy Usług Elektronicznych ZUs będzie można także złożyć i autoryzować wniosek o zasiłek chorobowy. 

Zwolnienia pod kontrolą

Tak zwane zwolnienia e-ZLA mają być wysyłane z lekarskich gabinetów bezpośrednio do ZUS, który bierze na siebie przekazywanie ich pracodawcom. Taka sytuacja w oczywisty sposób zwiększa wygodę pacjentów, a zgodnie z założeniami ma również pomóc obniżyć koszty dla Zakładu. Zamiana zwolnień papierowych na elektroniczne oznacza, że nie będzie trzeba korzystać z bloczków zaświadczeń lekarskich, na które ZUS co roku wydaje około 1,3 mln złotych.

Kolejną korzyścią płynącą z e-zwolnień ma być szybsza i lepsza kontrola biorących zwolnienia. Dzięki temu pracodawca może natychmiast zweryfikować, czy pracownik wykorzystuje je zgodnie z przeznaczeniem, a nie np. w celu wykonywania w tym czasie innej pracy. Papierowe zwolnienia często trafiają do pracodawców pod koniec okresu chorobowego lub po jego zakończeniu, zwłaszcza gdy są krótkoterminowe, co uniemożliwia sprawdzenie ich zasadności.

E-zwolnienia mają całkowicie zastąpić ich papierowe odpowiedniki 1 lipca 2018 roku. 

Źródła: PAP, Dziennik Gazeta Prawna, Infor.pl


Podziel się: