Wirus Zika może pomóc chorym na raka mózgu

Jeszcze przed rokiem budził postrach, a już wkrótce może stać się lekiem na jedną z najcięższych chorób. Naukowcy z USA odkryli, że wirus Zika ma potencjał by stać się nową, silną bronią w walce z rakiem mózgu. Wyniki ich badań opublikowało pismo „Journal of Experimental Medicine”.

Jest niemal pewne, że zeszłoroczna epidemia wirusa Zika w Brazylii odpowiada za ogromną liczbę narodzin dzieci z małogłowiem, które odnotowano w tym kraju. Od początku 2015 roku w urodziło się tam 3174 dzieci z tą wadą, podczas gdy do tamtej pory roczna liczba przypadków mikrocefalii nie przekraczała 200. Początkowo sądzono, że za taki stan rzeczy odpowiada zanieczyszczenie środowiska. Jednak ostatecznie brazylijskie służby medyczne przyznały, że najbardziej prawdopodobnym winowajcą jest właśnie wirus Zika. Jego obecność odnotowano w łożysku matki, która urodziła dziecko z małogłowiem. Małogłowie, zgodnie z nazwą, objawia się zmniejszeniem rozmiarów głowy oraz mózgu noworodka. Jego konsekwencją jest niepełnosprawność związana z opóźnieniem w rozwoju i dysfunkcje układu nerwowego.

Wirusem w raka

Właśnie ten fakt przykuł uwagę naukowców z uniwersytetów Waszyngtońskiego i Kalifornijskiego. Z faktu, że wirus atakuje komórki neuroprogeniturowe płodu badacze wywiedli przypuszczenie, że być może będzie w stanie zaszkodzić także niewyspecjalizowanym komórkom nowotworowym. By to sprawdzić zainfekowali wirusem guzy wycięte od pacjentów chorujących na glejaka. Okazało się, że był on w stanie całkowicie zniszczyć komórki macierzyste raka, choć nie miał wpływu na te już wykształcone. Kolejny etap obejmował badanie na myszach mających glejaka. Wstrzyknięcie wirusa Zika do ich mózgów powodowało spowolnienie wzrostu guza i zdecydowanie wydłużało ich życie. 

To działanie jest niezwykle ważne w kontekście leczenia raka mózgu, pozwalając na zniszczenie komórek, które nie odpowiadają na chemioterapię i radioterapię. Co więcej, wirus połączony z lekiem przeciwnowotworowym, temozolomidem, wykazywał jeszcze silniejsze działanie niż zaaplikowany solo. W tym wypadku badacze poddali testom osłabioną wersję wirusa.

Pozornie niegroźny wirus

Wirus Zika jest „krewniakiem” wirusów wywołujących gorączkę denga i gorączkę Zachodniego Nilu, ale przebieg choroby, którą wywołuje, jest znacznie łagodniejszy. Jakiekolwiek symptomy występują u zaledwie jednej na 5 zarażonych osób, a gorączka i bóle zazwyczaj trwają nie dłużej niż tydzień. Bezpośrednim źródłem zakażenia są przenoszące gorączkę komary, a już zarażeni prawdopodobnie mogą przekazywać ją dalej drogą płciową. W skrajnych przypadkach wirus Zika może prowadzić do paraliżu lub zespołu Guilliaina-Barrego również związanego z paraliżem.

Wirus przez długi czas nie wydostawał się poza Afrykę, później trafił do państw w rejonie Pacyfiku, a także do Pakistanu i Kambodży. W 2014 roku jego obecność stwierdzono w Ameryce Południowej, poza Brazylią również w Kolumbii, Chile, Wenezueli, Paragwaju, na Salwadorze, w Gwatemali oraz w Meksyku. Naukowcy podejrzewają, że wirus przebył Ocean Spokojny razem z kibicami udającymi się na Mistrzostwa w Piłce Nożnej w Brazylii, które odbyły się w 2014 roku.

Źródło: PAP


Podziel się: