Wszystkie przychodnie będą otwarte tylko w 4 województwach

Po 1 stycznia wszystkie przychodnie POZ będą otwarte tylko w województwach wielkopolskim, kujawsko-pomorskim, zachodniopomorskim i świętokrzyskim. Najgorsza sytuacja panuje w Lubuskiem i na Opolszczyźnie, czyli w województwach, w których nawet 80 proc. lekarzy należy do Porozumienia Zielonogórskiego.

W województwie opolskim do północy w nocy ze środy na czwartek podpisano 64 umowy, co oznacza, że po 1 stycznia pacjentów przyjmie zaledwie 32 proc. przychodni. Dla mieszkańców  tego regionu NFZ uruchomił specjalną infolinię, która ma im pomóc w znalezieniu lekarza.

W Lubuskiem szanse na przyjęcie są jeszcze mniejsze, ponieważ do Porozumienia Zielonogórskiego należy aż 80 proc. tamtejszych lekarzy rodzinnych. Zgodnie z informacjami lokalnego NFZ, tuż przed terminem udało się podpisać kilka dodatkowych umów, co jednak nie zmienia ogólnej sytuacji pacjentów, których 2 stycznia przyjmie zaledwie 1/4 gabinetów.

Powody do zmartwień mają również mieszkańcy województw warmińsko-mazurskiego, podlaskiego, lubelskiego i podkarpackiego, gdzie zamknięta będzie ponad połowa gabinetów POZ. W województwie warmińsko-mazurskim wiele gmin pozostanie bez lekarzy, ponieważ umów nie podpisały jedyne działające w nich przychodnie, co w niektórych przypadkach oznacza konieczność pokonania kilkudziesięciu kilometrów w drodze do najbliższego działającego gabinetu POZ.

O dostęp do lekarzy nie powinni martwić się mieszkańcy Mazowsza, Dolnego Śląska oraz województw łódzkiego oraz śląskiego, gdzie lekarze POZ podpisali co najmniej 70 proc. umów.

W skali kraju umowy na 2015 r. podpisało ¾ lekarzy rodzinnych. By zapewnić dostęp do opieki lekarskiej wszystkim minister zapowiedział, że pacjentów będą przyjmować szpitale i SOR-y, a także oddziały nocnej i świątecznej pomocy medycznej, które mają działać przez całą dobę (resort zapewnił na ten cel dodatkowe środki).

W teorii ciężar przyjmowania pacjentów powinny przyjąć wszystkie szpitale związane kontraktami z NFZ, jednak w praktyce niektóre placówki nie chcą funkcjonować jako zastępstwo dla lekarzy POZ i nie podpisały umów. Taka sytuacja ma miejsce między innymi w Bielsku-Białej, w szpitalu miejskim i wojewódzkim. Ich dyrektorzy tłumaczą się niejasnymi zasadami umowy, choć równocześnie nie mają złudzeń, że w tej sytuacji do szpitala z pewnością zgłosi się więcej pacjentów, którzy muszą przygotować się na nawet kilkanaście godzin oczekiwania na wizytę.
 

Źródło: PAP/Rynek zdrowia


Podziel się:

Wasze komentarze


Informacje / opinie publikowane w komentarzach stanowią subiektywną ocenę użytkownika i nie mogą być traktowane jako porada dotycząca leczenia / stosowania leków . W przypadku wątpliwości prosimy o konsultacje z Farmaceutą Dbam o Zdrowie.

komentarze wspierane przez Disqus