Probiotyki mogą wspomagać walkę z depresją

Do długiej listy dobroczynnych oddziaływań probiotyków dołącza następne – przeciwdziałanie depresji. Na takie działanie dobrych bakterii wskazuje kilka badań, z których wynika, że modyfikacja niewłaściwego mikrobiomu wpływa na ogólną poprawę również psychicznego samopoczucia.

Jedno z badań sugerujących przeciwdepresyjne działanie probiotyków przeprowadzili naukowcy z McMaster University. Zespół sprawdzał czy, zażywanie probiotyków może złagodzić również objawy depresji towarzyszącej zespołowi jelita drażliwego, w którego terapii standardowo stosuje się preparaty probiotyczne. We wspomnianym badaniu udział wzięły 44 osoby cierpiące na tę dolegliwość ze współistniejącymi objawami depresji. Przez 10 tygodni zażywali oni probiotyk z Bifidobacterium longum NCC3001 lub placebo (pół na pół) i w tym czasie stan ich zdrowia był monitorowany. 

Probiotyk na depresję

Jak się okazało, wśród 22 osób przyjmujących preparat probiotyczny złagodzenie objawów depresji stwierdzono u 14, co oznacza skuteczność na poziomie 64 procent. W grupie zażywających placebo ten efekt był o połowę mniejszy. Zależność między depresją a zażywaniem probiotyków sprawdzano na dwa sposoby: punktacją określającą skalę depresji oraz funkcjonalnym rezonansem magnetycznym, który potwierdził, że zażywanie probiotyków wywołało zmiany w rejonach mózgu odpowiedzialnych za kontrolę nastroju. Naukowcy uznali wyniki badania za bardzo obiecujące w kontekście leczenia depresji współtowarzyszącej, jednak ich wnioski wymagają potwierdzenia na większej próbie badanych.

Nastrój kontra dieta

Kolejne badanie sugerujące antydepresyjne działanie probiotyków wykonali badacze z Uniwersytetu w Aarhus. Na podstawie eksperymentu na modelu zwierzęcym sugerują, że odmiana bakterii mlekowych jest w stanie uchronić przed objawami depresji wynikającymi z niezdrowego trybu życia, w tym diety.

W tym celu podzielili szczury na cztery grupy. Dwie otrzymywały karmę bogatą w tłuszcz i pozbawioną błonnika, a dieta kolejnych dwóch zawierała o połowę mniej tłuszczu, błonnik i wodę wzbogaconą o probiotyk. Po 12 tygodniach zauważono, że zwierzęta pozbawione probiotyku w diecie wykazywały symptomy depresji, co udowodnił test z pływaniem. Natomiast zwierzęta go otrzymujące nie wykazywały żadnych negatywnych objawów na tym tle. To sugeruje, że probiotyki mogą równoważyć negatywne psychiczne skutki niezdrowego stylu życia.

Badanie mózgów zwierząt wykazało większą obecność białych krwinek u szczurów, które nie dostawały probiotyków. U tych, które nimi karmiono, ich liczba pozostała taka sama. To sugeruje, że probiotyki są w stanie wpływać na układ odpornościowy.

Wnioski sformułowane na podstawie badania zwierzęcego nie są przekładalne na ludzi w skali 1 do 1, aczkolwiek jego autorzy sugerują, że również ludzcy pacjenci z depresją mogą skorzystać na zażywaniu probiotyków. Mowa zwłaszcza o tych, u których jej objawom towarzyszy niezdrowa dieta, ponieważ probiotyki ułatwiają trawienie i przyswajanie substancji odżywczych. Potwierdzenie tych wniosków wymaga jednak dalszych badań.

Plaga depresji

Szacuje się, że na różnego typu zaburzenia psychiczne cierpi około 8 mln dorosłych Polaków oraz kolejne 4 mln dzieci i młodzieży. Zgodnie z informacjami Ministerstwa Zdrowia, w 2015 roku w poradniach różnego typu – zdrowia psychicznego, alkoholowych oraz przeznaczonych dla osób nadużywających substancji psychoaktywnych – leczono ponad 1,5 mln pacjentów. Wszystkie wspomniane liczby uznaje się jednak za niedoszacowane. Zgodnie z wyliczeniami specjalistów, zarówno w Polsce, jak i w Europie zaburzenia psychiczne różnego typu dotyczą około 20 procent społeczeństwa.

Wciąż brakuje specjalistów

Korzystanie z pomocy specjalistów z dziedziny psychiatrii i psychologii wciąż bywa przedmiotem kontrowersji, jednak coraz więcej Polaków widzi w niej sens. W latach 2008-2016 sprzedaż leków antydepresyjnych wzrosła o 20 procent, a w 2016 roku liczba pacjentów poradni mających umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia wyniosła 1,2 mln. Te liczby świadczą przede wszystkim o wzroście świadomości na temat choroby, dzięki czemu więcej osób sięga po pomoc w porę. Ci, którzy chcą z niej skorzystać, nie zawsze mają na to szansę, ponieważ w Polsce liczba psychiatrów jest zdecydowanie nieadekwatna do skali problemu. Psychiatria od lat boryka się z brakami finansowania, co sprawia, że na tę specjalizację decyduje się niewielu lekarzy. Na tę dziedzinę w Polsce przeznaczane jest niecałe 3,5 proc. budżetu służby zdrowia, czyli niemal dwa razy mniej niż wynosi unijna średnia. Z proporcją 90 specjalistów na milion mieszkańców plasujemy się na przedostatnim – przed Bułgarią – miejscu w Unii Europejskiej. W krajach czołówki, takich jak Finlandia, Holandia czy Grecja na tyle samo mieszkańców przypada około 230 psychiatrów. Nawet na sąsiedniej Litwie ten odsetek wynosi 225.

W najgorszej sytuacji są dzieci wymagające opieki psychiatrycznej, na których w całym kraju czeka zalewie 400 specjalistów z tej dziedziny, a zainteresowanie tą specjalizacją jest bardzo niskie. W psychiatrii ogólnej zaobserwowano wzrost jej popularności w ostatnich latach, jednak nadrobienie zaległości to wciąż bardzo odległa perspektywa.

Źródło: Kopalnia wiedzy, Polska Agencja Prasowa


Podziel się: