Środa dniem bez lekarza w Krakowie

Na najbliższą środę 25 października medycy z Małopolski zaplanowali dzień solidarności z rezydentami i pracownikami innych zawodów medycznych, którzy głodują w kilku miastach Polski. Ponieważ wielu medyków w tym dniu zadeklarowało nieobecność w pracy, został on nieformalnie nazwany Dniem bez lekarza.

Nie oznacza to, że w tym dniu pacjenci w Małopolsce zostaną pozbawieni opieki. Szpitale i przychodnie pracować będą w trybie dyżurowym. Decyzję o przyjęciu takiej formy protestu podjęli lekarze zgromadzeni podczas XI Zjazdu Regionu Małopolskiego OZZL. Obecnie w tym regionie na głodówkę zdecydowali się pracownicy służby zdrowia z Prokocimia. 

Władze lokalnego OZZL zapewniają, że strajk w żadnym stopniu nie zagrozi pacjentom, ponieważ w każdej placówce czuwać będą lekarze dyżurujący, którzy w razie potrzeby będą się zmieniać, by jak najwięcej medyków mogło wziąć udział w proteście. 

Jak podkreślają organizatorzy, akcja nie jest strajkiem, ale spontaniczną inicjatywą, mającą z jednej strony wyrazić wsparcie dla protestujących, z drugiej natomiast dla postulatu zakładającego zwiększenie nakładów na publiczną ochronę zdrowia do 6,8 proc. PKB. 

Weterynarze wspierają lekarzy

W czwartym tygodniu protestu postulaty medyków zdecydowali się poprzeć także lekarze weterynarii. Jak informuje PAP, taką decyzję podjęła Krajowa Rada Lekarsko-Weterynaryjna. W swoim stanowisku jej członkowie piszą o zrozumieniu dla postulatów młodych lekarzy, docenieniu ich odwagi oraz determinacji i pełnej solidarności. 

Pensje rezydentów nie pozwalają in na spokojnie, dalsze kształcenie w celu uzyskania wysokich kwalifikacji tak potrzebnych nam, pacjentom – czytamy w komunikacie, jednak równocześnie podkreślono, że organizacja docenia przede wszystkim fakt, że protest lekarzy rezydentów dotyczy wzrostu nakładów na całą służbę zdrowia. 

- Od lat lekarze weterynarii i lekarze medycyny pracują wspólnie dla ochrony zdrowia publicznego w zakresie bezpieczeństwa zdrowotnego żywności i zwalczania chorób zakaźnych, a niedobory finansowe, które dotykają publiczną ochronę zdrowia, nie omijają również nas - lekarzy weterynarii. Tym bardziej więc rozumiemy słuszny protest rezydentów i przekazujemy na ich ręce wyrazy zdecydowanego poparcia i otuchy w tych trudnych dla nich chwilach – dodali weterynarze.

Czwarty tydzień protestu

Rezydenci prowadzą protest od 2 października. Jako pierwsi strajk głodowy rozpoczęli lekarze z Warszawy, a obecnie tę samą formę protestu przyjęli między innymi medycy z Gdańska, Wrocławia i Szczecina.

Główne postulaty głodowego protestu obejmują zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia do co najmniej 6,8 proc. PKB w ciągu najbliższych trzech lat, rozwiązanie problemów z brakami personelu medycznego, likwidację biurokracji oraz poprawę warunków pracy i płacy w ochronie zdrowia. 

28 września, jeszcze przed podjęciem decyzji o strajku, rezydenci otrzymali od resortu zdrowia wstępne propozycje zmian dotyczące ich sytuacji. Minister zdrowia zgodził się podnieść wynagrodzenia tych z nich, którzy zdecydują się na specjalizację z chirurgii, pediatrii, psychiatrii, medycyny rodzinnej i ratunkowej bądź chorób wewnętrznych. Podwyżka wynieść ma 1200 zł, podczas gdy podstawowa wysokość wynagrodzenia dla rezydenta obecnie wynosi 3170 zł brutto, a po dwóch latach 3458 zł brutto. Więcej mają otrzymywać rezydenci kształcący się w kierunku priorytetowych dziedzin medycyny. Poprawa sytuacji części rezydentów nie przełoży się jednak na resztę środowiska, dlatego odrzucili oni ustalenia i postanowili przeprowadzić protest. Obecnie w proteście uczestniczą nie tylko rezydencji, ale także przedstawiciele innych zawodów medycznych, zrzeszeni w Porozumieniu Zawodów Medycznych Od chwili rozpoczęcia protestu rezydentów organizacja wspierała ich starania, a w związku z brakiem porozumienia z rządem jej członkowie aktywnie włączają się w protest.

Źródło: Medexpress. Rynek zdrowia


Podziel się: