Jak śpią Polacy?

Polacy śpią książkowo: siedem-osiem godzin. A jednak w ciągu dnia czują się często zmęczeni i mają kłopoty z koncentracją. O co więc chodzi? Problemem nie jest długość snu, lecz jego jakość, która wciąż się pogarsza. W rezultacie może to prowadzić do zaburzeń snu, bezsenności oraz depresji. Dlaczego śpimy coraz gorzej?

Jak wynika z raportu TNS „Jak śpią Polacy?”, większość z nas (53 proc.) przesypia w nocy siedem-osiem godzin, niezależnie od tego czy jest to środek tygodnia, czy weekend. Prawie co trzeci z nas w dni wolne od pracy pozwala sobie na dłuższy relaks – ponad osiem godzin snu. Dodajmy, że 30 proc. Polaków od poniedziałku do piątku śpi pięć-sześć godzin na dobę.

Sen uważamy za przyjemność i biologiczną konieczność, a jedynie 14 proc. odpowiedziało, że to luksus, na który nie zawsze można sobie pozwolić. Niemal 60 proc. Polaków ma sporadyczne problemy ze snem, a 20 proc. ma je często. Statystycznie zatem długość naszego snu mieści się w zdrowych normach, a większość z nas uważa, iż śpi całkiem dobrze.

Śpimy, ale się nie wysypiamy

A jednak ponad połowa ankietowanych czuje w ciągu dnia znużenie i senność, a prawie 50 proc. po przebudzeniu odczuwa zmęczenie. To wskazuje, że nasz sen nie spełnia dobrze swojej funkcji.

Uważamy, że kłopot ze spaniem pojawia się dopiero wtedy, gdy długo nie możemy zasnąć, kręcimy się z boku na bok, licząc barany. Jednak zaburzenia snu ujawniają się na wiele sposobów, m.in. budzeniem się w nocy, zbyt wczesnym wstawaniem, uczuciem zmęczenia po przebudzeniu czy w ciągu dnia oraz trudnością w koncentracji. Dlatego możemy nie być w pełni świadomi swoich problemów ze snem, dopóki nie dotrze do nas, że w ciągu dnia czujemy się jak po zarwanej nocy.

Zaśmieceni światłem

Coraz głośniej jako jedną z głównych przyczyn problemów ze snem podaje się nadmierne korzystanie z elektroniki. Co czwarty Polak pytany w badaniu TNS przyznał, że używa regularnie przed snem telefonu oraz tabletu, a 70 proc. ogląda telewizję lub film w internecie.

Jak pokazują badania naukowców, niebieskie światło emitowane przez telewizory, telefony, tablety, ale i e-booki zakłóca pracę naszego zegara dobowego. Hamuje produkcję melatoniny – hormonu, którego poziom dyktuje organizmowi, kiedy ma być aktywny, a kiedy powinien spać. Światło smartfonów nie tylko utrudnia zasypianie, pogarsza również jakość snu. Co więcej, eksperymenty dowodzą także, że fale elektromagnetyczne emitowane przez telefony komórkowe zmieniają zapis pracy mózgu w czasie odpoczynku.

Problem bezsenności związany z nadużywaniem elektroniki dotyka w coraz większym stopniu dzieci i młodzież. W Stanach przeprowadzono eksperyment z udziałem ponad 1 tys. badanych w wieku 13-18 lat, wykazał on, że 43 proc. rodziców potwierdza zaburzenia snu ich dzieci, a więcej niż połowa powiązała ten fakt z używaniem telefonów przed zaśnięciem. Dzieci mają trudność z zaśnięciem, słabo śpią, a w ciągu dnia trudno im się skoncentrować na codziennych zadaniach.

Eksperci na przeciwnej szali stawiają książkę i stary dobry zwyczaj czytania przed snem. Książka nie tylko nie emituje promieniowania, ale obniża stres oraz wycisza, czyli daje dokładnie to, czego potrzebujemy. Badanie neuropsychologa Davida Lewisa dowiodło, że zaledwie sześć minut spędzonych na czytaniu obniża poziom stresu o dwie trzecie. Dlatego zwyczaj ten warto wprowadzić na stałe do sypialni.

Stres lepszy niż budzik

Oczywiście na jakość snu wpływa wiele czynników. Nasza aktywność przed zaśnięciem ma ogromne znaczenie, podobnie nawyki, takie jak picie kawy, alkoholu czy energetyków oraz to, co jemy. Przyczyn niewyspania upatrujemy zwykle w sprawach rodzinnych oraz zawodowych. W tym kontekście wymieniamy: problemy ze zdrowiem (40 proc.), stres w pracy (36 proc.), a także problemy rodzinne (29 proc.). W dalszej kolejności niewygodne miejsce spania (21 proc.), hałasy (16 proc.), pracę zmianową (16 proc.) i budzące się w nocy dziecko (7 proc.).

Zestresowanym sen z powiek spędzają przede wszystkim problemy finansowe, szybkie tempo życia i praca – wynika z innej ankiety TNS „Sen i stres”. Okazuje się, że stres przed zaśnięciem częściej dopada kobiety niż mężczyzn, osoby w wieku 30-39 lat, ludzi śpiących mniej niż sześć godzin na dobę w ciągu tygodnia oraz rodzin o dochodach do 1500 zł.

Bywa, że mamy kłopot na własne życzenie. Spora część Polaków (41 proc.) zabiera pracę do domu i wykonuje obowiązki do późna, co może przyczyniać się do problemów ze spaniem. Do tego jesteśmy często przekonani, iż rozwijanie kariery zawodowej nie idzie w parze z nielimitowanym snem, którym w istocie płacimy za sukcesy w pracy. Taka opinia przeważa zwłaszcza wśród ludzi młodych.

Sen w sieci powiązań

Dla 74 proc. z nas sen jest bardzo cenny i każdą jego godzinę chcemy jak najlepiej wykorzystać. Nie umykają naszej uwadze konsekwencje źle przespanych nocy. Dwie trzecie dostrzega, że niewyspanie pogarsza wypełnianie obowiązków w ciągu dnia, a także relacje z bliskimi. Gorzej radzimy sobie z emocjami, jesteśmy rozdrażnieni oraz mamy mniejsze libido.

Sen to nie tylko przyjemność, ale i biologiczna konieczność, dzięki której organizm poprawnie funkcjonuje. Według badań niewystarczająca ilość oraz jakość odpoczynku w nocy sprzyja rozwojowi zaburzeń snu, takich jak bezsenność, depresja, choroby układu krążenia i cukrzyca.

Niedobór snu działa również na urodę i bezpieczeństwo nas wszystkich – u osób, które za mało śpią, skóra starzeje się szybciej, są też częściej sprawcami wypadków drogowych. Spektrum spraw bądź elementów naszego życia i życia innych wiążących się ze snem jest wyjątkowe szerokie. Jeśli o tym zapomnimy, prędzej czy później zapłacimy wysoką cenę.


Podziel się: