Dbaj o serce dobrym snem

Rola nocnej regeneracji dla organizmu jest ogromna, dlatego naukowcy nie ustają w staraniach wyliczenia optymalnej dla zdrowia ilości snu. Ostatnie badania obaliły prymat 8 godzin, jednak drastyczne zmniejszenie tej liczby również może szkodzić, a konkretnie sprzyjać rozwojowi chorób układu sercowo-naczyniowego.

Zespół naukowców z Centro Nacional de Investigaciones Cardiovasculares Carlos III w Madrycie postanowił sprawdzić, w jaki sposób obiektywnie mierzona ilość snu wpływa na zdrowie serca, a konkretnie na podwyższone ryzyko rozwoju miażdżycy. Taki efekt sugerowały prowadzone wcześniej badania, których wyniki Hiszpanie postanowili zweryfikować.

W przeprowadzonym przez nich badaniu udział wzięły niemal 4 tysiące pracowników banków obojga płci, których średnia wieku wyniosła 47 lat. Uczestnicy nie byli chorzy na żadną chorobę układu sercowo-naczyniowego, a ich zadaniem było spędzenie siedmiu dób z aktygrafem, czyli urządzeniem mierzącym między innymi długość snu, liczbę przebudzeń i ogólny czas aktywności. Te dane skorelowano z wynikami komputerowej tomografii serca.

Zbyt krótki sen grozi rozwojem miażdżycy

Wyniki badania pokazały, że osoby, których długość snu wynosiła średnio 6 godzin na dobę, były o 27 proc. bardziej zagrożone rozwojem miażdżycy od śpiących co najmniej 7 godzin w ciągu doby.

Osobne wyliczenia dotyczyły osób, których jakość snu uznano za złą niezależnie od jego długości. Mowa o sytuacjach, gdy nocny odpoczynek przerywały częste przebudzenia, a okres głębokiego snu był stosunkowo krótki. W tym wypadku ryzyko miażdżycy w porównaniu z osobami z dobrym snem wzrastało aż o 34 procent. Krótszy sen i jego gorsza jakość wiązały się między innymi z częstszym spożyciem alkoholu i piciem kawy. Zwiększone ryzyko miażdżycy zaobserwowano też u osób śpiących ponad 8 godzin, aczkolwiek mowa o bardzo niewielkiej liczbie badanych.

Regularny odpoczynek sprzyja sercu

Naukowcy z Duke University Medical Center w Durham doszli do podobnych wniosków w kontekście snu i serca, przy czym oni wzięli pod lupę przede wszystkim regularność snu. Zbadali oni senne nawyki 2 tysięcy ochotników w wieku od 54. do 93. roku życia. Uczestnicy badania przez siedem dni nosili trackery, które śledziły ich przyzwyczajenia dotyczące snu, a dodatkowo prowadzili własne „senniki”. Celem badaczy było sprawdzenie, czy zachodzi związek między nawykami dotyczącymi snu i markerami ryzyka kardiometabolicznego, a więc zapadnięcia na choroby serca, otyłość, nadciśnienie czy cukrzycę typu 2. Do wspomnianych markerów należą między innymi wysokie stężenie cukru i hemoglobiny A1C we krwi.

Jak się okazało – uczestnicy, którzy nie wypracowali rutyny snu, a więc kładli się i wstawali o zmiennych porach, ważyli więcej, mieli wyższe stężenie cukru i hemoglobiny A1C we krwi oraz wyższe ciśnienie. Na tej podstawie stwierdzono, że są oni bardziej narażeni na wystąpienie ataku serca lub udaru w porównaniu do osób, które sypiały o regularnych porach. Naukowcy stwierdzili również wyższe ryzyko wystąpienia depresji i większą podatność na stres u osób, które nie sypiały regularnie.

Badanie miało wymiar przede wszystkim obserwacyjny – naukowcy nie są w stanie stwierdzić, z jakich przyczyn wypływa relacja między wspomnianymi chorobami a jakością snu. Nie można więc wyciągać daleko idących wniosków, jednak z myślą o własnym zdrowiu warto szanować czas nocnego wypoczynku i starać się chodzić spać o podobnej porze każdego dnia.

Lepiej spać krócej niż dłużej

Wpływ długości snu na zdrowie badał też zespół naukowców z Centrum Chirurgii Serca im. Onassisa w Atenach. Zgodnie z profilem kliniki naukowców interesowało przede wszystkim to, w jaki sposób długość snu przekłada się na kondycję układu krążenia, a tym samym na zdrowie serca. By to zrobić, przeanalizowali wyniki 11 badań opublikowanych na przestrzeni 5 lat, które dotyczyły tego zagadnienia. Obiektem ich zainteresowania były osoby, które spały mniej niż 6, od 6 do 8 i ponad 8 godzin każdej nocy. Jak się okazało, na pracę układu krążenia najlepiej wpływała umiarkowana ilość snu, mieszcząca się w przedziale między 6 a 8 godzin. Ze zdrowotnego punktu widzenia lepiej jednak nie dosypiać niż spędzać we śnie zbyt dużo czasu. Osoby śpiące poniżej 6 godzin na dobę były o 11 procent bardziej zagrożone wystąpieniem chorób układu krążenia w porównaniu z tymi, których długość snu mieściła się we wspomnianej normie. Z kolei regularne przesypianie ponad 8 godzin na dobę zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia wspomnianych schorzeń o nawet 33 procent.

Bibliografia  zwiń/rozwiń

  1. F. Domínguez, V. Fuster, J. M. Fernández-Alvira i in., Association of Sleep Duration and Quality With Subclinical Atherosclerosis, „Journal of the American College of Cardiology”, 2019; 73 (2).
  2. J. R. Lunsford-Avery, M. M. Engelhard, A. M. Navar, S. H. Kollins, Validation of the Sleep Regularity Index in Older Adults and Associations with Cardiometabolic Risk, „Scientific Reports”, volume 8, Article number: 14158 (2018).
  3. European Society of Cardiology, Finding the sweet spot of a good night’s sleep: not too long and not too short, „European Society of Cardiology” [online], https://www.escardio.org/The-ESC/Press-Office/Press-releases/Finding-the-sweet-spot-of-a-good-night-s-sleep-not-too-long-and-not-too-short, [dostęp:] 16.01.2018.

Podziel się: