Więcej probiotyków to mniej antybiotyków dla dzieci

Naukowcy z Uniwersytetu w Cambridge opracowali nową strategię ograniczania spożycia antybiotyków – leków, które walcząc ze szkodliwymi bakteriami równocześnie doprowadzają do osłabienia organizmu przez zubożanie zawartości flory jelitowej. Ich odkrycie ma szczególne znaczenie w kontekście leczenia dzieci.

Z analiz wykonanych przez naukowców wynika, że stosowanie dobrych bakterii, czyli probiotyków, zmniejsza zapotrzebowanie na antybiotyki, a więc preparaty zwalczające szkodliwe bakterie. Naukowcy z Cambridge uzyskali te wnioski we współpracy z badaczami z USA i Holandii. Wspólnie przeanalizowali dane pochodzące z 12 badań koncentrujących się wokół wpływu antybiotykoterapii na zdrowie najmłodszych. Interesowało ich między innymi, czy przyjmowanie preparatów probiotycznych przez dzieci (zwłaszcza ze szczepami Lactobacillus i Bifidobacterium) jest w stanie ograniczyć potrzebę przyjmowania antybiotyków.

O połowę mniej antybiotyków dzięki dobrym bakteriom

Jak się okazało, w grupie dzieci regularnie spożywających probiotyki, antybiotyki były przyjmowane od niemal 30 do ponad 50 procent rzadziej niż wśród tych, których dieta nie zawierała suplementów ze szczepami dobrych bakterii. Równocześnie przyjmowanie dobrych szczepów bakterii wpływało na skrócenie czasu trwania infekcji, ich zaawansowania oraz częstotliwości występowania, zwłaszcza w odniesieniu do tych występujących w układzie pokarmowych i oddechowym.

Seniorzy również zyskują dzięki probiotykom?

Wnioski są jednoznaczne, jednak naukowcom nie udało się ustalić przyczyny zależności między przyjmowaniem probiotyków a ograniczeniem antybiotykoterapii. Jedna z teorii mówi o zdolności probiotyków do hamowania wzrostu drobnoustrojów wywołujących choroby układu pokarmowego i oddechowego. Probiotyki mogą również wpływać na układ odpornościowy, wzmacniając jego reakcję na zagrożenie. Główna autorka pracy dr Sarah King z Uniwersytetu w Cambridge zaznacza jednak, że wnioski są wstępne i wymagają dalszego potwierdzenia. W tym wypadku badano relację między zażywaniem antybiotyków i probiotyków u dzieci, jednak w opinii badaczy warto by zbadać tę zależność również u osób starszych, które także szczególnie ciężko przechodzą leczenie tego typu.

Antybiotyki przepisywane bez powodu

Odkrycie grupy naukowców może pomóc w walce ze zjawiskiem antybiotykooporności, polegającej na powstawaniu nowych szczepów bakterii chorobotwórczych odpornych na działanie znanych antybiotyków. Jego przyczyną jest przede wszystkim nadużywanie antybiotyków lub przyjmowanie ich w sposób niewłaściwy, np. ignorując zalecenia lekarza. Brytyjskie badania pokazują, że winowajcami tego stanu rzeczy są także lekarze, którzy przepisują antybiotyki nawet wtedy, kiedy ich stosowanie nie ma uzasadnienia klinicznego.

Jak wynika z danych Public Health England, brytyjscy lekarze wypisują antybiotyki wyjątkowo lekką ręką, co sprawia, że średnio 20% takich recept nie znajduje uzasadnienia w dokumentacji medycznej.

Organizacja przyjrzała się głownie lekom stosowanym w przypadku najpopularniejszych dolegliwości. Przykładowo, były one przepisywane w 41% przypadków niepowikłanego kaszlu, podczas gdy tak silnych leków faktycznie wymagało tylko 10% pacjentów. Podobnie jest w przypadku bólu gardła, gdy antybiotyk był przepisywany w niemal 60% przypadków, podczas gdy zgodnie z zaleceniami powinno go otrzymać jedynie 13% chorych. Standardem, mimo braku medycznych wskazań, jest przepisywanie antybiotyków w przypadku zapalenia oskrzeli (82% przypadków wobec 13% mających realne uzasadnienie), zatok (88% versus 11%) czy ostrego zapalenia ucha środkowego u dzieci, gdy antybiotyków fatycznie potrzebowało 17% z nich, jednak znalazły się na receptach aż 92% chorych.

Wielka Brytania prowadzi szeroko zakrojone badania nad lekoopornością, ale jak widać ich wyniki nie przekładają się na realia w gabinetach lekarzy pierwszego kontaktu. Zgodnie z założeniami rządu, do 2020 roku zjawisko nieuzasadnionego przepisywania antybiotyków ma się zmniejszyć o połowę.

Coraz częściej przyjmujemy antybiotyki bez recepty

W Polsce jak dotąd badano przede wszystkim nawyki dotyczące zażywania antybiotyków przez pacjentów. Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, w naszym kraju niezwykle szybko rośnie liczba osób stosujących antybiotyki bez recepty. W 2016 roku takie postępowanie dotyczyło aż 10% Polaków, a więc trzykrotnie wyższego odsetka niż w roku 2013. Sposób pozyskiwania antybiotyków nie ma dla nas znaczenia – zażywamy je często i pod każdą postacią, również wtedy, gdy choroba tego nie wymaga. Antybiotyki działają na infekcje wywołane przez bakterie, jednak wiele osób zażywa je także przy okazji infekcji wirusowych. W takiej sytuacji antybiotyk nie tylko nie zadziała, ale jego skuteczność przy kontakcie z bakterią słabnie. Podczas gdy w Unii Europejskiej spożycie takich leków ogółem spada. Polska znajduje się w gronie siedmiu państw, gdzie popularność antybiotyków wzrasta. Leczy się nimi prawie 30% z nas.

Ta sytuacja w sposób istotny przekłada się na skuteczność leczenia. Zbyt częste, nieumiejętne i niezgodne z zaleceniami lekarzy przyjmowanie antybiotyków prowadzi do zjawiska antybiotykooporności, a więc sytuacji, w której bakterie wywołujące choroby uodparniają się na leki.

Według raportu European Center for Disease Prevention and Control (ECDC) opublikowanego wiosną 2017 roku, Polska znajduje się wśród krajów, w których antybiotykooporność staje się coraz większym problemem. Coraz mniej wrażliwe na antybiotyki stają się bakterie wywołujące między innymi zapalenie płuc i poważne infekcje dróg moczowych czy kości.

Źródło: Polska Agencja Prasowa, Dziennik Gazeta Prawna, Medexpress
 


Podziel się: