Infekcje w dzieciństwie mogą wpływać na wyniki w szkole

Naukowcy z Danii dostarczają kolejnych niebezpośrednich argumentów za utrzymaniem powszechnego obowiązku szczepień. Wnioski z ich badań prowadzonych na próbie niemal 600 tysięcy dzieci sugerują, że częste i poważne infekcje w dzieciństwie mogą przełożyć się na wyniki w nauce, a w dalszej perspektywie także przyszłość ekonomiczną.

Wyniki badań duńskich naukowców, opublikowane na łamach „Pediatric Infectious Disease Journal”, wskazują na związek między ciężkimi infekcjami przebytymi w dzieciństwie i postępami w nauce w okresie nastoletnim. Gorsze wyniki osiągały przede wszystkim dzieci hospitalizowane w związku z przebytą chorobą. 

Ponad pół miliona badanych

Wspomniane wnioski sformułowano na podstawie badania prowadzonego na grupie niemal 600 tysięcy duńskich dzieci urodzonych między 1987 a 1997 rokiem. Naukowców interesowały dwie kwestie związane z infekcjami przebytymi w dzieciństwie: konieczność hospitalizacji związana ze stopniem nasilenia infekcji oraz otrzymywane recepty na leki przeciwko infekcjom (np. antybiotyki). Dane porównano z informacjami na temat postępów w szkole. Naukowcy skupili się na analizie wyników egzaminów kończących ostatnią (dziewiątą) klasę szkoły podstawowej oraz fakcie ukończenia (bądź nie) nauki na tym poziomie. Dodatkowo w analizie wzięto pod uwagę masę urodzeniową dzieci, ich kondycję fizyczną i psychiczną oraz poziom wykształcenia i stan psychiczny ich rodziców.

Infekcje pogarszają wyniki w nauce

Jak się okazało, jakakolwiek hospitalizacja związana z wystąpieniem infekcji w dzieciństwie zmniejszała prawdopodobieństwo ukończenia szkoły w terminie o 18 procent. Im więcej hospitalizacji przeszło dziecko, tym mniejsze były jego szanse na bezproblemowe zakończenie edukacji na tym poziomie. Gdy liczba pobytów w szpitalu z tytułu infekcji wyniosła pięć lub więcej, ryzyko nieukończenia dziewiątej klasy w terminie rosło do niemal 40 procent. 

Z kolei wśród dzieci, które ukończyły dziewiąta klasę, hospitalizacja związana z infekcjami miała wpływ na ostateczne wyniki egzaminów w niewielkim stopniu. Znaczenie miał tutaj też termin hospitalizacji – największe problemy dotykały dzieci, które przeszły ją w roku poprzedzającym zakończenie nauki.

U dzieci, które w związku z infekcją jedynie przyjmowały leki (bez konieczności hospitalizacji), nie stwierdzono żadnego związku przebytej choroby z wynikami w nauce. Oznacza to, że łagodniejsze infekcje w żaden sposób nie wpływają na dziecięce zdolności kognitywne. 

Szczepienie jako dobry start w przyszłość

Wnioski płynące z badania potwierdzają stawianą od pewnego czasu tezę, która łączy gorsze wyniki w nauce ze zwiększonym ryzykiem niekorzystnych konsekwencji zdrowotnych i socjoekonomicznych w późniejszym życiu. Nie ulega wątpliwości, że poważne infekcje mogą wpływać na funkcjonowanie mózgu i tym samym zmniejszać jego możliwości, jednak coraz popularniejsza jest teza, że również te o łagodniejszym charakterze stanowią potencjalne zagrożenie. Wspomniane badanie jest największym jak dotąd analizującym tę kwestię i jasno pokazuje, że obawy mają racjonalne podłoże. Naukowcy sugerują również, że związek między wynikami w szkole a hospitalizacjami z tytułu infekcji prawdopodobnie ma również czysto praktyczne podłoże – częste pobyty w szpitalu wiążą się z nieobecnością w szkole, która z kolei może utrudniać naukę. Autorzy badania przy okazji zwracają uwagę, że na wyniki w nauce i – w dalszej perspektywie – na socjoekonomiczną przyszłość wpływa także obowiązek szczepień. Ochrona przed infekcjami w sposób naturalny przekłada się na zapewnienie dobrej edukacji i wysokich dochodów w przyszłości. 

Antyszczepionkowcy za zniesieniem obowiązku szczepień

Niestety to przekonanie coraz częściej spotyka się z kontrą ze strony przeciwników szczepień, którzy lobbują na rzecz zniesienia obowiązku wykonywania ich również w Polsce. Członkowie stowarzyszenia STOP NOP chcą, by to rodzic mógł decydować o zamiarze szczepienia dziecka. Stowarzyszenie powołało do życia Komitet Obywatelski Inicjatywy Ustawodawczej Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach, którego zadaniem będzie zbieranie podpisów pod projektem. Jak informuje kancelaria Sejmu, twórcy projektu złożyli projekt podpisany przez 120 tysięcy osób – są one obecnie weryfikowane.

Zapisy projektu przewidują całkowitą dowolność szczepień poza sytuacjami, kiedy wojewoda bądź minister ogłoszą stan zagrożenia epidemiologicznego lub epidemii. Kolejnym punktem projektu jest prawo do informacji dotyczącej potencjalnego ryzyka związanego z wykonaniem szczepienia. Jego twórcy chcą, żeby służby medyczne były zobligowane do przeprowadzenia dokładnego wywiadu oraz udzielenia pisemnej informacji o ryzyku wynikającym ze szczepienia przed nim i po wykonaniu go. Ponadto, opiekunowie dzieci mogliby zgłaszać uwagi do zmian w kalendarzu szczepień.

Twórcy ustawy powołują się na ustawodawstwo innych państw Unii Europejskiej, w których szczepienia są nieobowiązkowe. Zgodnie z deklaracjami STOP NOP, mowa o 20 krajach, w tym Niemczech. Wspomniany obowiązek nadal funkcjonuje między innymi w Bułgarii, na Litwie czy na Węgrzech.

Prezes Stowarzyszenia STOP NOP Justyna Socha wskazywała w rozmowie z radiem TOK FM, że ustawa ta jest szansą na lepszy dialog między pacjentami a lekarzami. Podkreśliła także, że w świetle niektórych ustaleń orzecznictwa europejskiego, obowiązkowe szczepienia są niezgodne z Konwencją o Prawach Człowieka. Mówiła także o konsekwencjach wynikających z NOP (niepożądanych odczynów poszczepiennych), w związku z którymi obecnie rodzice nie mogą liczyć na odszkodowania

Źródło: Infectioncontroltoday.com


Podziel się: