Posiłki redukujące stres

Żyjemy w ciągłym biegu i stresie. Zlecenie goni zlecenie, w zasadzie każdego dnia mamy coś „na wczoraj”. Sytuacji nie pomaga kult szczupłości, modnych diet oraz aktywności ponad siły. I choć podstawą byłoby zwolnienie tego tempa oraz zmiana sposobu myślenia, istotną sprawą wydaje się również zdrowe (i normalne) podejście do swojego żywienia.

Dzisiejszy artykuł nie będzie bezosobowy. Na tę inną niż zwykle tutaj pisaną przeze mnie formę przekazu zdecydowałam się ze względu na chęć przedstawienia swojego osobistego podejścia w pracy dietetyka. Bo choć nie jestem w stanie zmienić tempa życia, pracy, obowiązków swoich podopiecznych, uważam, że rozmowa w temacie codziennego funkcjonowania wokół kuchni może mieć już znaczącą rolę dla zdrowia.

Stres wprost z reklamy, billboardu i zza biurka koleżanki

Obecne (i zapewne każde kolejne) pokolenie żyje w ciągłym biegu. Ze wszystkich również stron napływa do nas mnóstwo informacji w temacie „jak powinniśmy jeść”, „czego nie powinniśmy dotykać”, „co powinno znaleźć się obok czego”, a „co stanowczo jest zakazane”. Obserwując swoich kolegów w pracy, celebrytów w mediach czy nawet wystawki reklamowe w sklepie dochodzimy do wniosku, że wszystko co robiliśmy do tej pory, robiliśmy źle, niewłaściwe, nie tak, niezgodnie z aktualnymi nurtami. To tylko dodatkowo potęguje nasz stres! Bez laktozy, bez glutenu, bez cukru, tylko eko, „raw”, albo wegańskie. Produkty, które do tej pory jedliśmy, i które – co najważniejsze – sprawiały nam przyjemność, odrzucamy na rzecz tego co modne, co je koleżanka, czy prezenterka telewizji śniadaniowej. Bo tak wypada, bo tak podobno zdrowo, bo tak robią wszyscy. 

Codzienny stres w pracy oraz w życiu rodzinnym potęguje konieczność dostosowania się do społecznych norm, również i w kwestiach żywieniowych.

Stres to nie tylko praca. Stres to także niemożność bycia sobą!

Nic to, że w towarzystwie kreujemy się na tych idących z duchem czasu i pozornie zadowolonych z życia. W zaciszu własnego domu odklejamy uśmiech i tęsknimy za tym co dawało nam radość. A gdy się złamiemy i – gdy nikt nie widzi – sięgniemy po to co nam smakuje, dopadają nas wyrzuty sumienia i błędne koło się zamyka. Stres goni stres.

Zdrowa dieta – czy jest się czym stresować?

Jako dietetyk uważam oczywiście, że zdrowa dieta to podstawa właściwego stylu życia. Dziś jednak tak do końca nie wiadomo już, co naprawdę oznacza termin „zdrowa dieta”. Zalecenia, w tym te przekazywane przez światowe organizacje, zmieniają się z dnia na dzień. To co było dobre wczoraj, dziś już może zaszkodzić. Dwa – to co po części dostarcza nam czegoś ważnego (np. żelaza z czerwonego mięsa), w nadmiarze spowoduje straty (np. zwiększy ryzyko rozwoju chorób przewlekłych niezakaźnych). Nie zawsze też to co dobre dla jednego, będzie służyło każdemu (np. szklanka mleka jako źródło wapnia – spowoduje dolegliwości żołądkowo-jelitowe u pacjenta z nietolerancją laktozy). Dodatkowo, pamiętajmy o sposobie hodowli, produkcji, przetwarzaniu żywności. To także ma ogromny wpływ na to co jemy! Moim osobistym zdaniem, również i fakt notorycznego odmawiania sobie tego co uwielbiamy, a co społecznie jest nieakceptowane, także spowoduje stan, który zdrowia nam nie przysporzy. Czy nie lepiej więc podejść do tematu … z umiarem?

Zalecenia żywieniowe różnią się dla różnych grup ludności. Bywa, że podobnej diety nie mogą spożywać dwie koleżanki – podobne pod względem wieku, masy ciała i aktywności fizycznej. Należy opierać się o ogólne normy, ale trzeba pamiętać, że dieta to sprawa ściśle indywidualna i wymaga dobrej samoobserwacji oraz ew. diagnostyki!

Redukuj stres pozwalając sobie czasami na więcej!

Podejście racjonalnego żywienia miałam już od początku swojej pracy dietetyka. Po dziś dzień uważam, że jeśli mojego pacjenta nie dotyczy żadna poważna jednostka chorobowa, która wyklucza w założeniach pewne produkty, to dla zachowania jego dobrostanu – zarówno tego fizycznego, jak i psychicznego – powinien czasami sobie … odpuścić. Lody zjedzone raz na tydzień, pizza z lampką winą raz w miesiącu, czy kawałek karkówki z grilla w sezonie nie zaszkodzi nam jeśli nasza codzienna dieta będzie odpowiednio zbilansowana. Jeśli zjadamy wartościowe trzy, cztery posiłki dziennie, dwie przekąski, pijemy odpowiednią dla naszego zapotrzebowania ilość wody, oraz na co dzień unikamy innych „wyskoków” – ryzyko, że rozwiniemy jakąś chorobę po hamburgerze z food-trucka jest praktycznie zerowe. A ile przyjemności i radości w tym, że po coś takiego sięgnąć można?! 

Niech modą nie będzie ślepe podążanie za tym co w pudełku lunchowym przyniosła koleżanka. Gluten nie szkodzi z założenia każdemu – istotna jest właściwa diagnostyka pod kontrolą specjalisty, a nie artykuł z kobiecego pisma. Wegetarianizm można traktować luźniej – jeśli nie mamy podejścia etycznego, z powodzeniem można zostać flexitarianinem! Ile to nerwów, stresu i zdrowia przy tym zaoszczędzimy! Szukajmy informacji sprawdzonych, opartych o badania naukowe, korzystajmy z usług wykwalifikowanych dietetyków – unikajmy sieciówek, które chcą wmówić nam suplementację, a „fachowcy” tam pracujący odbyli weekendowy kurs żywienia. Dbajmy o nasze ciało, ale również i o umysł. Wypoczęci, wyluzowani i pozytywnie nastawieni do naszego talerza – na pewno będziemy o niebo zdrowsi. Bo „Zmiany zaczynają się w naszej głowie”, a od tego w jaki sposób podchodzimy do swojego życia, zależy więcej niż nam się wydaje.

Jeśli z powodu przesłanek medialnych sam siebie „zdiagnozowałeś” i na własną rękę podjąłeś diety eliminacyjnej – pamiętaj, że możesz mieć zwiększone ryzyko rozwoju niedoborów. Zawsze należy wykonać odpowiednie badania, pozostając pod opieką specjalistów. Tych ostatnich sprawdzaj szczególnie – dziś np. dietetykiem może nazwać się każdy (z powodu braku regulacji zawodu), niekoniecznie trafisz na absolwenta studiów kierunkowych!

Podsumowując – posiłki redukujące stres:
- pierwsza i podstawowa zasada: posiłki, które sprawiają nam przyjemność
 
a ponadto:
- posiłki, które pozwalają na długie rozkoszowanie się smakiem, zatem posiłki chłodne takie jak np.: sałatka owocowa, sałatka warzywna, chłodnik, koktajle, mrożone smoothie oraz sorbety itp.
- posiłki, które w chłodne dni rozgrzeją nas od środka, dając uczucie błogości takie jak np.: zupa krem, pełnoziarnisty makaron z delikatnym sosem, tarta z kawałkami np. wędzonego łososia i suszonych pomidorów, aromatyczny gulasz z pajdą chrupiącego, żytniego chleba, domowa pizza z prawdziwym sosem pomidorowym
- posiłki oparte o tłuste ryby morskie; źródło wielonienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3; badania dowodzą, że obecność tych kwasów w diecie znacząco wpływa na nasze samopoczucie, zapobiegając np. rozwojowi depresji
- posiłki spożyte na świeżym powietrzu, w promieniach słońca; skórne źródło witaminy D3; odpowiedzialna za odporność organizmu – lepiej radzimy sobie z przeciwnościami dnia codziennego, co z kolei osłabia nasz stres
- posiłki pełnowartościowe, nie dopuszczające do niedoborów podstawowych składników odżywczych; niedobory sprzyjają chorobom; te z kolei uniemożliwiają np. wyjście do pracy co potęguje nasz stres
- posiłki spożywane w towarzystwie wody i ogólnie właściwe nawodnienie; brak wody to gorsze samopoczucie, brak koncentracji i obniżona zdolność zapamiętywania; taki pracownik będzie zestresowany bardziej
- posiłki spożyte w gronie najbliższych; razem je się przyjemniej, dla rodziny staramy się też o bardziej wartościowe dania; w przypadku spotkań towarzyskich, rozmawiając, zjemy też mniej tego co np. nie do końca jest zdrowe
- posiłki oparte o produkty lokalne – lepszy i prawdziwy smak


Podziel się: