Lody to deser, który nie tuczy?

Co jakiś czas w mediach przewijają się kolejne, „świeże’’ diety, które w rewelacyjny sposób mają nas odchudzić. Zauważalnie, trend ten rośnie zwłaszcza wiosną i latem, kiedy to na pięknej figurze zależy nam najbardziej. Były i więc diety ananasowe, zielone, oxy, a nawet i czekoladowe – niejeden dietetyk nie potrafi ich wszystkich zliczyć. Od lat przewija się również temat diety lodowej – według wielu źródeł, lody to bowiem produkt, który nie tylko tuczy, ale i odchudza. Czy aby na pewno?

„Lody są zimne, trzeba je ogrzać”

Lody zaliczamy do działu „słodycze” – zwykle kojarzą się więc nam z produktami o wysokiej wartości energetycznej. Zwykle, bo gdy za oknem wychodzi słońce, a temperatura przekracza 30*C, apetyt bierze górę nad rozsądkiem. Wyrzuty sumienia po konsumpcji kolejnej gałki próbujemy zagłuszyć corocznymi doniesieniami, że słodycze te nie tuczą, bo „są zimne i organizm do ich ogrzania potrzebuje zużyć nieco energii”. Najodważniejsze stwierdzenia dotyczą oczywiście faktu, że w trakcie tej czynności zużywamy więcej aniżeli zjadamy, ale czy na pewno jest to prawda?

Najpopularniejszy mit dotyczący jedzenia lodów to ten, który zakłada, że sięgając po porcję „spalamy więcej niż zjadamy”.

Czy podczas konsumpcji lodów zużywamy więcej energii niż zjadamy?

Nie! Swego czasu, w jednym z odcinków telewizji śniadaniowej, podano informację, że na gałkę lodów o wartości 50 kcal nasz organizm wydatkuje 52-54 kcal – w celu „ogrzania”. Szybki rachunek i bilans wychodzi na plus – większość pań i panów z ochotą zaczęło więc wcielać w życie „dietę lodową”. Bo przecież zgodnie z tymi wyliczeniami pozwalając sobie na tę przyjemność, nie dość, że nie przyswajamy żadnych dodatkowych kalorii, to w dodatku je jeszcze tracimy! Brzmi jak bajka? Niestety, tak to nie wygląda. W rzeczywistości, należy wrócić do zagadnień z dziedziny fizyki, gdzie na podstawie wartości tzw. ciepła właściwego – czyli ilości energii potrzebnej do podgrzania danego produktu o 1 stopień Celsjusza – i tzw. ciepła topnienia – czyli ilości energii potrzebnej do zmiany stanu skupienia z ciała stałego na ciecz, oszacujemy ilość energii (kalorii), potrzebną do ogrzania danego produktu. Według wyliczeń fundacji Wiemy co jemy, jest to zaledwie kilka kalorii na jednej gałce. Z całą więc pewnością nie można powiedzieć, że zjadane lody rozpłyną się nam w powietrzu. I że nie pójdą w boczki.

Zjawisko będące przedmiotem domysłów związanych z odchudzającymi właściwościami lodów to tzw. termogeneza poposiłkowa. Zakłada ona, że po spożyciu danego posiłku, przy okazji procesów trawiennych, organizm podnosi temperaturę, co powoduje zwiększone wydatkowanie energii. W micie dotyczącym spożycia lodów założono, że produkty zimne, zamrożone, potrzebują tej energii więcej. Niestety, niekoniecznie.

Które lody będą najlepsze?

Czy fakt, że lody jednak mogą tuczyć jest wystarczający do tego aby pozbawić się wakacyjnej przyjemności? Nie! Nawet jeśli dbasz o figurę lub aktualnie się odchudzasz, możesz raz na jakiś czas sięgnąć po małą porcję. Wśród wielu znanych rodzajów lodów najniższą wartość energetyczną odznaczają się sorbety. Ponad 60% ich składu stanowi woda, stąd ich orzeźwiający i lekki charakter. Sorbety nie zawierają mleka, śmietany, ani jajek – zawartość tłuszczu w produkcie jest więc zerowa. Na ich korzyść przemawia również fakt, że rzadko podaje się je z wysokoenergetycznymi dodatkami, takimi jak polewy, bakalie czy bita śmietana. W zależności od smaku, składu i innych czynników zawierają od 60 do 120 kcal w 100 g.

Wartość energetyczna lodów śmietankowych na patyku z polewą czekoladową jest ponad dwukrotnie wyższa aniżeli tych samych lodów bez polewy. Warto mieć więc na względzie dobierane dodatki. Lepiej zamiast czekolady dodać do deseru świeże owoce – przekąska zyska wówczas na walorach odżywczych. W kawiarniach korzystajmy z pucharków – słodkie wafelki to dodatkowe kalorie.

Nad obecnością sorbetów w diecie muszą się jednak zastanowić m.in. diabetycy, a także pacjenci, którzy z konkretnych powodów zdrowotnych muszą ograniczyć spożycie węglowodanów prostych.

Spośród dostępnych na rynku lodów, sorbety odznaczają się najniższą dostarczaną energią (ok. 60-120 kcal / 100g). Następne w kolejności są lody jogurtowe (ok. 100 kcal / 100g), mleczno-owocowe (ok. 120 kcal / 100g, waniliowe albo mleczne (ok. 140 kcal / 100 g), śmietankowe (ok.160 kcal / g). Najwięcej kalorii dostarczają lody bakaliowe – ok. 180 kcal / 100g oraz czekoladowe – ok. 200 kcal / 100g)

Chude lody?

Wraz z rosnącym zainteresowaniem żywnością niskokaloryczną, rośnie ilość prób mających na celu obniżenie wartości energetycznej lodów. Wśród nich prym wiedzie zmniejszenie zawartości tłuszczu wykorzystując zamienniki węglowodanowe (takie jak np. inulina) albo białkowe (żelatyna, kazeina). Innym sposobem może być zastąpienie cukru substancjami słodzącymi o niższej wartości energetycznej, tzw. słodzikami (m.in. stewia).

Piśmiennictwo:

  1. Notatki Fundacji Wiemy co jemy
  2. Śliwińska A., Lesiów T., 2013, Lody jako żywność funkcjonalna – badania konsumenckie, Nauki inżynierskie i technologie, 1 (8.), 65-76

Podziel się:


Wasze komentarze


Informacje / opinie publikowane w komentarzach stanowią subiektywną ocenę użytkownika i nie mogą być traktowane jako porada dotycząca leczenia / stosowania leków . W przypadku wątpliwości prosimy o konsultacje z Farmaceutą Dbam o Zdrowie.

komentarze wspierane przez Disqus