×
DOZ.PL Darmowa
aplikacja
DOZ.pl
Zainstaluj

Ciekawostki o witaminach — witaminy z grupy B

Witaminy B to grupa kilku substancji, które często występują razem w źródłach pokarmowych, szczególnie w drożdżach, zbożach i wątróbce. Wszystkie są rozpuszczalne w wodzie i są kofaktorami (składnikami niezbędnymi do aktywności) wielu enzymów regulujących metabolizm podstawowych, kluczowych składników organizmu, na przykład: przemiany węglowodanów (B1), aminokwasów (B6), tłuszczów, białek i kwasów nukleinowych (B3 lub PP) utleniania komórkowego (B2), syntezy nukleotydów (B12) i wielu innych.  

Witaminy z grupy B pełnią różnorakie funkcje w organizmach, można obrazowo powiedzieć, że są „katalizatorami”, niezbędnymi do tego, aby wszelkie podstawowe procesy biochemiczne zachodziły wydajnie i bez zarzutu. Historia ich odkrywania wiąże się z wieloma ciekawymi opowieściami. Dziś poznajmy dwie z nich: tiaminę i ryboflawinę. 

Witamina B1 – siła pełnego ziarna 

Historia niedoboru składnika, który dziś nazywamy tiaminą lub witaminą B1 sięga starożytności. Wiele źródeł pochodzi z Dalekiego Wschodu, co nie jest przypadkowe, ponieważ odkrycie tej witaminy wiąże się ściśle z podstawowym pożywieniem większości ludów Azji – ryżem.  

Już tysiące lat temu chińskie podręczniki medycyny opisywały chorobę, która objawiała się trudnością w chodzeniu, opuchlizną, drętwieniem i słabością kończyn i tym, co dziś nazwalibyśmy różnymi zaburzeniami neurologicznymi. Choroba ta jest zwana beri-beri, a pochodzenie tej nazwy nie jest do końca wyjaśnione, choć prawdopodobnie wywodzi się od słów związanych z bólem i niemocą. Wiadomo jednak z całą pewnością, że jej przyczyną jest niedobór tiaminy. W III wieku jednym z opisanych chińskich lekarstw na tę chorobę była fermentowana soja. Występowanie beri-beri nasiliło się w XVIII i XIX wieku, kiedy coraz popularniejszy stawał się biały (obłuszczany) ryż, zamiast zwykłego, brązowego. 

Bliższy naszym czasom epizod związany z masowym występowaniem beri-beri wiązał się z marynarzami wojennej floty japońskiej pod koniec XIX wieku. Beri-beri w Japonii występowała wówczas często, szczególnie wśród „szeregowych” marynarzy, zwykle pochodzących z ubogich rodzin, oszczędzających na czym się dało. Jako że pożywieniem zapewnianym żołnierzom za darmo był biały ryż, a inne produkty musieli kupować, wielu żywiło się niemal wyłącznie tym ryżem. Beri-beri praktycznie nie występowała u kadry oficerskiej, która jadała bardziej urozmaicone potrawy. Również marynarze floty Stanów Zjednoczonych nie chorowali, a w ich diecie biały ryż pełnił niewielką rolę.  

Prawidłowość tę zauważył uczony lekarz marynarki japońskiej Takaki Kanehiro, który sprawdziwszy swoją hipotezę o dietetycznej przyczynie beri-beri, wprowadził zalecenie wprowadzenia urozmaiconej diety dla wszystkich marynarzy. Nie wiedział, że chodzi o witaminę (pojęcie to nie było jeszcze znane), jednak zalecona przez niego dieta pozwalała zapobiegać beri-beri.  

Około dekadę później, w indonezyjskim laboratorium holenderskiego lekarza Christiana Eijkmana (późniejszego laureata Nagrody Nobla), warunki były trochę prowizoryczne. Doświadczalne kury były dla oszczędności żywione gotowanym białym ryżem, resztkami z kuchni wojskowego szpitala. Po pewnym czasie zaczęły zdradzać objawy mocno przypominające beri-beri. Co ciekawe, choroba ustąpiła, kiedy zmieniono karmę dla kur i ptaki zaczęły dostawać zwyczajny, niełuskany, brązowy ryż. To dawało wskazówkę, że lekarstwo jest zawarte w zewnętrznej części ziarna. Lecznicze właściwości otrąb ryżowych zostały później wielokrotnie potwierdzone, podobnie jak fakt, że leczniczy składnik mógł z nich być wypłukany wodą. Warto wspomnieć, że tiamina występuje nie tylko w brązowym ryżu. Jest także w innych produktach zbożowych, szczególnie w otrębach i produktach z pełnego przemiału.  

W wyodrębnieniu „aneuryny” – tak zaczęto nazywać składnik zapobiegający neuropatiom, czyli upośledzeniu czynności nerwów obwodowych – dużą rolę odegrał polski biochemik Kazimierz Funk, którego uważa się za jednego z twórców nauki o witaminach. Nie otrzymał aneuryny w stanie czystym, ale w zdołał stwierdzić, że jest to związek chemiczny zawierający grupę aminową, nazwał go więc „aminą życia”, czyli witaminą (łac. vita – życie). Z czasem nazwa ta została przyjęta dla całej grupy organicznych substancji odżywczych, niezbędnych w diecie w niewielkich ilościach. W 1912 roku Funk napisał pracę naukową, w które postulował istnienie przynajmniej czterech witamin: zapobiegającej beri-beri, przeciwszkorbutowej, przeciwpelagrycznej i przeciwkrzywiczej. Dziś wiemy, że miał rację, a witaminy, których istnienie podejrzewał, to witaminy B1, C, PP i D.  

Tiamina odgrywa kluczową rolę w metabolizmie węglowodanów – jako kofaktor enzymów, przede wszystkim karboksylaz. Kiedy brakuje jej w organizmie, następuje kumulowanie kwasu mlekowego i kwasu pirogronowego. Można więc powiedzieć w dużym uproszczeniu, że cały organizm cierpi wtedy na ogromne „zakwasy” i stąd biorą się objawy choroby beri-beri. Rola witaminy B1 sprawia, że jej zapotrzebowanie jest powiązanie ze spożyciem węglowodanów – im więcej jest ich w pożywieniu, tym większe zapotrzebowanie organizmu na tiaminę. Z tego powodu witaminą tą wzbogaca się rutynowo kleiki ryżowe i kaszki dla niemowląt i małych dzieci – aby zwiększona jej podaż pozwoliła na efektywny metabolizm tych bogatych w skrobię posiłków. 

Aktywna forma witaminy B1 wchodzi również w skład kokarboksylazy – leku, podawanego w zastrzykach „na wzmocnienie”, często osobom starszym, z niewydolnością serca, stanami zapalnymi m.in. nerwów, wątroby, nerek. Podaje się ją także w kwasicy pooperacyjnej, cukrzycowej i po przebyciu niektórych chorób zakaźnych. 

B2 – witamina żółta jak kanarek 

Żółty proszek o słabym, charakterystycznym zapachu to często stosowany barwnik do żywności o kodzie E101. Spożycie już kilku miligramów tej substancji powoduje jaskrawożółte zabarwienie moczu. W świetle widzialnym i UV fluoryzuje zielonym światłem. Jej chemiczna nazwa – ryboflawina – wskazuje na kolor (łac. flavus – żółty) oraz strukturę: pochodną cukru rybozy połączoną z grupą flawinową.  

Jaką szkodliwą chemią szpikuje się nasze jedzenie – pomyśli niejedna osoba. A jednak,  E101 lub ryboflawina to nic innego, jak niezbędna do życia witamina B2

Bez tej witaminy nie działałoby mnóstwo enzymów z grupy oksydoreduktaz – biorących udział w ogromnej większości kluczowych dla życia reakcji biochemicznych, w tym – w oddychaniu komórkowym.  

Niedobory ryboflawiny powodują zmiany skórne, pęknięcia kącików ust (zajady) i obrzmienie języka. Doświadczalne modele zwierzęce pozwalają stwierdzić, że niedobory te prowadzą także do zahamowania wzrostu oraz zwiększonego apetytu. Ten ostatni objaw to zapewne próba kompensacji przez organizm osłabionego metabolizmu, poprzez zwiększoną podaż pokarmu. 

Najbogatsze źródła pokarmowe witaminy B2 to wątroba, produkty mleczne i pełnoziarniste produkty zbożowe, a także drożdże – bogate źródło witamin z grupy B. Interesujące jest to, że aby zachować wysoką zawartość ryboflawiny w żywności, należy ją chronić od światła. Światło, a szczególnie promieniowanie ultrafioletowe, powodują szybki rozkład tej witaminy. Dlatego warto wybierać mleko i jego przetwory przechowywane w nieprzezroczystych opakowaniach. 

Jak już wspomniano, to właśnie dzięki zawartości witaminy B2 w preparatach witaminowych, często można zaobserwować żółtą barwę moczu po ich zażyciu. Kolor ten jest intensywniejszy niż zazwyczaj i ma jasny, jaskrawy, „kanarkowy” odcień. Osoby z żyłką eksperymentatora mogą za pomocą latarki emitującej tzw. „czarne światło”, czyli ultrafiolet, zaobserwować fluorescencję takiego moczu! Pozwala to na własne oczy przekonać się, jak szybko witamina B2 jest wchłaniana z przewodu pokarmowego i jak wydalany jest jej nadmiar.  

Bibliografia  zwiń/rozwiń

  1. Zofia Wysokińska, Ogólne podstawy nauki o żywieniu, Biblioteka lekarza praktyka seria II, Warszawa 1972. 
  2. Christiaan Eijkman, Nobel Lecture, Antineuritic Vitamin and Beriberi, 1929. [online]: https://www.nobelprize.org/prizes/medicine/1929/eijkman/lecture/, [dostęp]: 17.06.2019 r.

Podziel się: