Nadmiar witaminy A szkodzi kościom

Najnowsze badania prowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Goteborgu sugerują, że przyjmowanie zbyt dużych dawek witaminy A może prowadzić do zmniejszenia grubości kości, co czyni je bardziej podatnymi na złamania.

Teza o potencjalnie szkodliwym wpływie witaminy A na stan kości została postawiona już wcześniej, przy okazji badania na myszach. W tym wypadku sprawdzano, w jaki sposób krótkotrwałe i znaczące przedawkowanie wspomnianej witaminy – mowa o zwiększeniu dziennej dawki o nawet 140 razy – wpłynie na układ kostny. Jak się okazało, w takiej sytuacji pierwsze objawy zmniejszenia grubości kości można było zaobserwować już po dwóch tygodniach od rozpoczęcia przyjmowania witaminy.

Naukowcy ze Szwecji również bazowali na modelu zwierzęcym, jednak postanowili sprawdzić, w jaki sposób witamina A wpływa na kości w sytuacji tylko nieznacznego przedawkowania, które jest znacznie bardziej prawdopodobne. W tym wypadku dawkę zalecaną dla człowieka zwiększono od 4,5 do 13 razy. U otrzymujących je myszy pierwsze symptomy osłabienia kości były widoczne już po 8 dniach, a obserwacje trwały w sumie 10 tygodni.

Wyników badania nie można jednoznacznie przekładać na potencjalne efekty przedawkowania u ludzi, aczkolwiek naukowcy sugerują, by zażywać witaminę A z zachowaniem ostrożności i przestrzegając ustalonych dziennych dawek.

Dla pięknej skóry i sokolego wzroku

Witamina A ma szereg dobroczynnych właściwości dla zdrowia i urody. Jest ważna dla prawidłowego przebiegu procesów wzrostowych, uczestniczy w syntezie białek i przemianach lipidów, jak również wspomaga profilaktykę przeciwnowotworową.

Badania wskazują, że zachowywanie właściwych poziomów witaminy A w organizmie pomaga spowalniać rozwój nowotworów piersi, płuc czy jelita grubego.

Powszechnie znane jest również pozytywne działanie witaminy A na skórę – w preparatach kosmetycznych najczęściej występuje pod postacią retinolu. Substancja ta jest ceniona za właściwości przeciwstarzeniowe, ujędrniające skórę i zwiększające jej elastyczność dzięki wspomaganiu produkcji kolagenu i elastyny. Witaminę A znajdziemy także w preparatach przeciwtrądzikowych, a także w kremach z filtrem przeciwsłonecznym – zazwyczaj w formie beta-karotenu (prowitaminy A), który zmniejsza wrażliwość skóry na promieniowanie UV.

Kolejnym powszechnym zastosowaniem witaminy A jest przeciwdziałanie schorzeniom wzroku. Jej niedobór prowadzi do tzw. kurzej ślepoty, objawiającej się zaburzeniami widzenia po zmierzchu lub w słabo oświetlonym pomieszczeniu. Jeśli w porę nie podejmiemy się jej leczenia, może prowadzić nawet do całkowitej utraty wzroku.

Uwaga na witaminę A podczas ciąży

Na witaminę A muszą jednak uważać kobiety w ciąży, ponieważ jej nadmiar może uszkodzić płód i wywołać poronienie. Spożywanie zawierającej ją żywności nie stanowi zagrożenia, a wręcz jest wskazane, ponieważ zapotrzebowanie na ten składnik zwiększa się u kobiet w ciąży – witamina A jest niezbędna dla wzrostu kości i zawiązków zębów dziecka. W nadmiarze jednak może prowadzić do wystąpienia wodogłowia lub małogłowia bądź wad wrodzonych twarzoczaszki. W związku z tym kobietom w ciąży odradza się dodatkową suplementację preparatami z witaminą A bez kontroli lekarza. Zapotrzebowanie na witaminę A u ciężarnych wynosi 1250 µg, a w okresie karmienia 1600 µg. W formie najlepiej przyswajalnej witamina A występuje w produktach pochodzenia zwierzęcego, takich jak żółty ser, masło czy śmietana, znajdziemy ją także w żółtych i czerwonych warzywach i owocach.

Bogatym źródłem witaminy A jest też wątróbka, jednak kobiety w ciąży nie powinny jej jeść przez wzgląd na potencjalnie niebezpieczne toksyny, które może zawierać narząd.

Kontrowersyjne suplementy diety

W przypadku kobiet w ciąży to szczególnie ważne, ale z zasady wszystkie suplementy diety powinny być przyjmowane po konsultacji z lekarzem. To ważne nie tylko ze względu na zawartość składników aktywnych, ale również nie zawsze przejrzyste oznakowanie i reklamy, które mogą wprowadzać w błąd. W związku z tymi wątpliwościami pod koniec 2017 roku pojawiła się inicjatywa nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia, która reguluje rynek suplementów. Zgodnie z zapisami projektu stwierdzenie nieprawidłowości w działalności podmiotu produkującego suplementy diety może grozić karą w wysokości nawet 20 mln złotych. Sankcji mogą spodziewać się zwłaszcza producenci, którzy celowo wymyślają schorzenia, by wygenerować popyt na swoje produkty, a także twierdzący lub sugerujący, że ich wyrób jest lekiem. Na cenzurowanym będą także producenci preparatów obiecujących nierealne efekty ich zażywania. Projekt ustawy stanowi, że prezentacja i reklama suplementu diety powinny przedstawiać produkt w sposób rzetelny i nie wprowadzać w błąd. Oceny wspomnianych kwestii dokonywać będą urzędnicy, którzy przy wydawaniu opinii mają posiłkować się przepisami prawa unijnego.

Zmiany mają być widoczne na pierwszy rzut oka pod postacią specjalnych oznaczeń umieszczanych na opakowaniach suplementów na podobieństwo ostrzeżeń, które znajdują się na paczkach papierosów. Każde z nich będzie musiało zawierać formułkę „suplement diety jest środkiem spożywczym, którego celem jest uzupełnienie normalnej diety” i zajmować co najmniej 20 procent powierzchni opakowania. Podobne ostrzeżenia mają towarzyszyć reklamom telewizyjnym oraz radiowym.

Środowisko producentów suplementów diety przyjęło te zapowiedzi ze zrozumieniem. Dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów i Dystrybutorów Suplementów Anna Mossakowska-Ziemniak powiedziała „Dziennikowi Gazecie Prawnej”, że trzyma kciuki za przepisy, które skutecznie usuną z rynku nieuczciwych producentów, ponieważ obecne prawo nie nakłada na nich wystarczającego nacisku. Z kolei mecenas Daria Wierzbicka zwraca uwagę, że ważniejsza od wysokości kar jest realna możliwość ich skutecznej egzekucji. By taka kara była skuteczna, jej ściągalność również musi być efektywna, a wiele firm wypracowało skuteczne sposoby uchylania się od zapłaty.

Źródło: Polska Agencja Prasowa, Poradnik Zdrowie, WP Parenting. Dziennik Gazeta Prawna


Podziel się: