Menigokoki to śmiertelne zagrożenie dla małych dzieci – przypomni o tym kampania

Zarażenie meningokokami może doprowadzić do śmierci dziecka nawet w ciągu 24 godzin, jednak tylko niewielka część rodziców zdaje sobie sprawę z tego zagrożenia i decyduje się na szczepienie. O wadze problemu przypominać ma nowa kampania edukacyjna pod tytułem "Wyprzedź meningokoki! Z wiedzą na start".

Wspomniana kampania jest organizowana przez Fundację Instytutu Matki i Dziecka i firmę GSK, a jej celem jest edukowanie rodziców na temat inwazyjnej choroby meningokokowej. Jak pokazują badania prowadzone przez kantar Millward Brown, wiedza rodziców w tym zakresie jest bardzo niska. 40 proc. matek, które w ogóle słyszały o meningokokach, nie było w stanie wymienić żadnych objawów tej choroby, a jedynie 6 proc. zadeklarowało zaszczepienie dziecka przeciwko nim. 

Czym grozi zarażenie menigokokami?

Na inwazyjną chorobę meningokokową(IChM) najczęściej zapadają dzieci do piątego roku życia, przy czym najwięcej przypadków odnotowuje się u dzieci do pierwszego roku życia. Chorobę łatwo zbagatelizować, ponieważ początkowe objawy można pomylić z grypą lub przeziębieniem – pojawia się gorączka, ból gardła, kaszel i katar. Rozwój choroby jest jednak niemal błyskawiczny, bo na przestrzeni jednej doby do wspomnianych objawów dojść mogą nudności i wymioty, a następnie bolesność skóry. Jeśli bakterie meningokokowe dostaną się do płynu mózgowo-rdzeniowego, dochodzi do zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, przy który obserwuje się mocny ból głowy, światłowstręt, sztywność karku i wysoką gorączkę. Konsekwencją zakażenia w przypadku, gdy meningokoki przedostaną się do krwi, może być także wystąpienie sepsy, choroby upośledzającej układ krążenia, w wyniku której skóra dziecka staje się marmurkowata, a jego stopy i dłonie zimne.

Śmiertelność z tytułu sepsy jest bardzo wysoka – może doprowadzić do śmierci nawet w ciągu 24 godzin, a w przypadku tzw. przebiegu piorunującego, inwazyjna choroba meningokokowa z posocznicą prowadzi do zgonu w nawet 70 proc. przypadków. Nawet jeśli dziecko przeżyje, grożą mu poważne konsekwencje zdrowotne, w tym upośledzenie słuchu, niewydolność nerek czy martwica skóry. 

Co piąte dziecko umiera w wyniku IChM

Menigkokoki, czyli dwoinki zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, przenoszą się drogą kropelkową wyłącznie między ludźmi, dziecko może więc z łatwością zarazić się nimi od rodzica. Statystyki pokazują, że tego problemu absolutnie nie można lekceważyć. Z danych przytoczonych przez dr Alice Karney, kierownik oddziału Hospitalizacji Jednego Dnia przy Instytucie Matki i Dziecka wynika, że w 2017 roku zarejestrowano 224 przypadki zachorowań na inwazyjną chorobę menigokokową, a rok wcześniej 167 przypadków. Co piąty z nich zakończył się śmiercią pacjenta. 

Szczepienie to najlepsza broń

W tym kontekście ogromnie ważne jest podejmowanie działań profilaktycznych, a najskuteczniejszym z nich są szczepienia przeciwko meningokokom, które można rozpocząć w drugim miesiącu życia dziecka. Najwięcej zachorowań w naszym kraju wywołują meningokoki typu B (niemal 70 proc.), dlatego najlepiej jest szczepić się właśnie przeciwko tym bakteriom. 

Odsetek korzystających ze szczepień wciąż jest niski, ale aż 65 proc. matek biorących udział we wspomnianym wcześniej badaniu Millward Brown zadeklarowało, że chciałoby zaszczepić swoje dziecko, gdyby szczepionka była finansowana z budżetu państwa. 

Przypomnijmy, od stycznia 2017 roku budżet państwa finansuje szczepienia przeciwko pneumokokom. Zakażenie wspomnianymi bakteriami najczęściej prowadzi do poważnych zakażeń górnych dróg oddechowych, natomiast w skrajnych również może wywołać zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych lub sepsę. 

Źródło: Polska Agencja Prasowa


Podziel się: