Koniec roku w polskiej medycynie pod znakiem wynalazków

Ostatnie dni upłynęły pod znakiem innowacji, które mogą usprawnić diagnostykę medyczną. W Poznaniu zaprezentowano nowoczesny stetoskop skomunikowany ze smartfonem, bezprzewodowy kardiomonitor stworzyli studenci z Białegostoku, natomiast naukowcy z Wrocławia wynaleźli aplikację, która błyskawicznie rozpozna przyczynę zakażenia górnych dróg oddechowych.

Inteligentny stetoskop stworzyli naukowcy skupieni w poznańskim startupie StethoMe. Urządzenie ma być pierwszym na świecie bezprzewodowym gadżetem tego typu, który pozwoli na zebranie danych o zdrowiu i przesłanie ich do lekarza.

Elektroniczny stetoskop współpracuje ze smartfonem, ma wbudowany termometr oraz inteligentny system analizy dźwięków, co znacznie zwiększa zakres jego działania. 

By wykonać badanie samodzielnie, należy przyłożyć urządzenie w punktach wskazanych przez smartfonową aplikację. W ten sposób bezdotykowo zmierzymy temperaturę i zanalizujemy dźwięki wydawane w czasie oddychania. Dźwięki i pomiary zostaną zapisane w pamięci telefonu, gotowe do przesłania do lekarza, który podda je analizie. Obecnie StethoMe znajduje się w fazie testów środowiskowych, zdobywając pozytywne opinie. 

Zbadaj się sam – łatwo i szybko

Kolejnym ujawnionym w ostatnich dniach wynalazkiem medycznym jest Cardiobox, czyli bezprzewodowy kardiomonitor, który zbiera podstawowe parametry życiowe z intencją przesłania ich do lekarza.

Urządzenie stworzone przez studentów z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku pozwoli na samodzielne wykonanie pomiarów tętna, saturacji, temperatury, ciśnienia krwi czy wykonania EKG.

Pacjenci będą mogli używać go samodzielnie, ale zdaniem twórców znajdzie zastosowanie także w szpitalach i gabinetach lekarskich, ponieważ zdecydowanie usprawni i przyspieszy wykonywanie poszczególnych pomiarów. Szczególnie cenny może okazać się w nagłych sytuacjach, gdy potrzebna będzie szybka reakcja i sprawna diagnoza. 

Cardiobox jest wyposażony w elektrody podłączone do pacjenta, które pozwolą wykonać zapis EKG, oraz pulsoksymetr palcowy badający tętno i saturację. Tak zebrane dane zostaną przetworzone przez procesor i zapisane w pamięci urządzenia z możliwością bezprzewodowego przesłania ich w dowolne miejsce na świecie, a docelowo do lekarza, który je zanalizuje. 

Prace nad wynalazkiem rozpoczęły się w 2016 roku i skutkowały powstaniem prototypu, który jednak wymaga zmian. Kolejny ma być gotowy jesienią 2018 roku i wówczas rozpoczną się badania kliniczne nad urządzeniem. 

Wirus czy bakteria? Test to sprawdzi

Z kolei we Wrocławiu naukowcy skupieni przy startupie SensDx pracują nad testem do identyfikacji zakażeń górnych dróg oddechowych. Powiązane z nim urządzenie umożliwia analizę pobranej próbki, która może zostać sprawdzona pod kątem obecności danego patogenu. Precyzyjna identyfikacja pozwoli na zastosowanie precyzyjnej terapii. Test każdy pacjent będzie mógł wykonać samodzielnie, jednak interpretacja wyników włącznie z dobraniem leku leży w gestii lekarza. Urządzenie go nie zastąpi, ale ułatwi postawienie diagnozy.

Gadżet umożliwiający identyfikację zakażeń górnych dróg oddechowych ma kosztować około 300 złotych, natomiast pojedynczy test – 25 złotych.

Jeśli pomysł zyska uznanie, kolejnym krokiem będzie opracowywanie testów na inne typy infekcji, np. alergenów. Urządzenie docelowo może znaleźć zastosowanie także w rolnictwie, do analizy próbek gleby bądź zbóż pod kątem atakujących je bakterii. 

 Źródło: Polska Agencja Prasowa, Medexpress


Podziel się: