Mleka roślinne – zdrowsza alternatywa?

Szklanka mleka i płatki śniadaniowe – połączenie idealne? Kiedyś tak. Dziś już wiemy, że płatki to przesłodzone, pełne różnych dodatków, niezdrowe produkty, a zamiast krowiego napoju można sięgnąć po inny, roślinny. Tym bardziej, że często tego tradycyjnego po prostu nie tolerujemy. Mleka roślinne – dobry wybór?

Dwie szklanki dziennie codziennie

Każdego roku rośnie globalna produkcja mleka krowiego, przy czym jednoczesna konsumpcja zwiększa się głównie w dynamicznie rozwijających się i przejmujących zachodnie wzorce żywieniowe Chinach oraz Indiach. Na naszych bowiem rynkach obserwuje się spadek jego spożycia.

Od lat 30. XX wieku, ze względu na dużą zawartość wapnia w przetworach mlecznych, uważa się je za jeden z ważniejszych, prozdrowotnych składników diety. Wiedzę tę utrzymuje się po dziś dzień, na przykład obrazując zasady zdrowego żywienia człowieka za pomocą piramidy żywieniowej. Nasza polska, aktualizowana niedawno, pośród zaleceń spożywania odpowiednich ilości warzyw i owoców, ryb czy zdrowych tłuszczy, zawiera także i te związane z piciem mleka. Również i w żywieniu niemowląt, nie będących z różnych powodów karmionych piersią, mleko krowie stanowi bazę dla mieszanek modyfikowanych – przede wszystkim z powodu największej jego dostępności i niskiej ceny wyjściowego surowca.

„Codziennie spożywaj co najmniej 2 duże szklanki mleka. Możesz je zastąpić jogurtem, kefirem, lub – częściowo – serem”
Instytut Żywności i Żywienia, Warszawa

Nietolerancja?

Okazuje się jednak, że niestety nie każdy po to mleko krowie może sięgać. Są bowiem wśród nas i tacy, którzy pewnych jego składników nie tolerują, m.in. laktozy, o której pisaliśmy niedawno, a która obecnie jest mocno na świeczniku ze względu na spory odsetek konsumentów, którzy źle na nią reagują. Przypomnijmy.

Laktoza, czyli tzw. cukier mleczny, w formie naturalnej występuje tylko i wyłącznie w mleku ssaków. Obok tłuszczy i białek mlecznych, stanowi dla ich potomstwa źródło substancji odżywczych. Laktoza jest też mniej słodka od glukozy lub sacharozy, dzięki czemu wpływa na prawidłowy rozwój zmysłu smaku oraz regulację łaknienia, a ponadto, za sprawą właściwości probiotycznych korzystnie wpływa na procesy regeneracji komórek nabłonka jelitowego oraz motorykę jelit. Aby jednak mogła spełnić te wszystkie funkcje, laktoza musi zostać zhydrolizowana w jelicie cienkim przez laktazę (enzym). Najczęstszą przyczyną przykrych dolegliwości ze strony żołądka i jelit związanych ze spożywaniem produktów mlecznych jest właśnie niedobór bądź całkowity brak tego enzymu. Chorym dokucza wówczas:

  • biegunka,
  • uczucie przelewania w  brzuchu,
  • bóle brzucha,
  • wzdęcia,
  • nudności,
  • gazy.

Na szczęście, coraz częściej i szybciej można diagnozować nietolerancję laktozy i wprowadzać odpowiednie modyfikacje do stylu życia – głównie za sprawą stale rosnącej świadomości konsumentów.

Nietolerancja produktów mlecznych to problem powszechny. Szacuje się, że w niektórych rejonach świata może dotyczyć nawet 100% populacji. W  Polsce cierpi na nią już nawet 17-37% społeczeństwa.

Jakość życia = jakość mleka

Na niekorzyść produktów mlecznych, dodatkowo przybywa stale dowodów na to, że wcale nie mają one tak dobrego składu jak sądziliśmy. Według literatury fachowej, większość pozyskiwanego mleka pochodzi od zacielonych (ciężarnych) krów żywionych specjalnymi mieszankami, których skład istotnie różni się od składu tradycyjnych pasz. Na wartość mleka istotnie wpływa również jakość życia krów, co jest doskonale wiadome przetwórcom mleka, a o czym nie są informowani konsumenci. Z kolei mleka organiczne, wymagające co najmniej 60% udziału ekologicznej paszy w żywieniu zwierząt – nie znajdują na naszych rynkach zbytu.

Smaczną i zdrową alternatywą dla picia mleka krowiego mogą okazać się więc napoje roślinne. Przyjrzyjmy się ich wadom i zaletom.

Mleka roślinne – plusy i minusy

Na rynku dostępnych jest wiele rodzajów napojów mlecznych – bo taką nazwę właściwą noszą potocznie zwane „mleka”. Na półce sklepowej znajdziemy więc i te otrzymywane z roślin strączkowych (sojowe), zbóż (ryżowe, owsiane, jaglane, orkiszowe), pseudozbóż (gryczane), pestek lub orzechów (migdałowe, z orzechów laskowych), konopi oraz podziemnych bulw (hiszpański napój horchata de chufa z Cyperus esculentus). Przemysł przetwórczy dba o to, aby produkty te były jak najlepszej jakości, na przykład poprzez dodatek do nich brakujących witamin i minerałów. To ważny aspekt, bowiem wciąż wiele napojów roślinnych jest niedostatecznie wzbogacanych, co może wpłynąć na wywołanie niedoborów żywieniowych, zwłaszcza u najmłodszych. Przykładowo, wśród konsumentów, których dieta bazowała na mleku migdałowym, a których nie weryfikował dietetyk, obserwowano m.in. niedobory wapnia, potasu, jodu oraz żelaza. Obecnie jednak, czytanie etykiet i ich właściwe zrozumienie wystarczy. Dla porównania - w 100 ml mleka komercyjnego wyrobu znajduje się ok. 120 g wapnia. Tyle samo zawiera go popularne mleko sojowe, owsiane oraz ryżowe. Co więcej, zdarza się, że mleka roślinne są wzbogacane w witaminę D3.

Mleka roślinne, aby zapewnić nam zdrowie, powinny być właściwie wzbogacane w witaminy i minerały. Niech czytanie etykiet stanie się więc naszym dobrym nawykiem podczas codziennych zakupów.

Mleka roślinne są polecane do spożycia w różnych stanach chorobowych, np. owsiane, ze względu na sporą zawartość β-glukanów znajduje zastosowanie szczególnie u osób z chorobami przewodu pokarmowego oraz z zaburzeniami gospodarki tłuszczowej, jak również – obok ryżowego – jest idealne dla alergików. Z kolei mleko konopne jest lepszym źródłem wapnia, żelaza, magnezu, cynku oraz witaminy A niż mleko sojowe i krowie.

Soja

Na naszym rynku, najpopularniejszym roślinnym mlekiem wciąż pozostaje mleko sojowe. Nasiona soi są uważane za bogate źródło składników odżywczych i stanowią jeden z pięciu produktów roślinnych będących podstawą diety Chińczyków - zaraz obok ryżu, pszenicy, jęczmienia i prosa. Badania epidemiologiczne wykazały, że zawarte w nich fitoestrogeny wywierają korzystny wpływ na organizm człowieka. Spożycie produktów sojowych, w tym również mleka, ma się więc wiązać m.in. z możliwością zmniejszenia ryzyka rozwoju chorób układu krążenia i łagodzenia u kobiet objawów wynikających z okresu okołomenopauzalnego. Potencjalne negatywne skutki nadmiernej konsumpcji soi wciąż pozostają nie do końca poznane, dlatego warto śledzić fachową literaturę.

Choć mleko krowie i jego przetwory to ważne elementy polskiej diety, warto mieć na względzie, że nie dla każdego będą one korzystne. Warto wówczas poszukać dla nich alternatyw, które nie tylko zadbają o nasze zdrowie, ale i dobre samopoczucie.

Piśmiennictwo

  1. Baber R., Phytoestrogens and post reproductive health, Maturitas, 2010, 66(4), 344-349
  2. Fen-Jin He, Jin-Qiang Chen, Consumption of soybean, soy foods, soy isoflavones and Brest cancer incidence: Differences between Chinese women and women In Western countries and possibile mechanisms,Food Science and Human Wellness, 2013, 2, 146-161
  3. Hozyasz K.K., Słowik M., Mleka inne niż ogólnodostępne krowie – argumenty za i przeciw, Przegląd Gastroenterologiczny, 2013, 8 (2), 98-107

 

 

 


Podziel się:


Wasze komentarze


Informacje / opinie publikowane w komentarzach stanowią subiektywną ocenę użytkownika i nie mogą być traktowane jako porada dotycząca leczenia / stosowania leków . W przypadku wątpliwości prosimy o konsultacje z Farmaceutą Dbam o Zdrowie.

komentarze wspierane przez Disqus