Jak działają afrodyzjaki?

Od wieków ludzie wierzyli, że niektóre pokarmy, a także odpowiednio skomponowane potrawy zawierające określone zioła czy przyprawy mają wpływ na płodność i potencjał seksualny. Jak głosi legenda, w niezwykłą moc afrodyzjaków wierzył nawet słynny Casanova, a jego dobra kondycja seksualna była zasługą regularnego spożywania owoców morza. Myśląc o afrodyzjakach wyobraźnia podsuwa nam składniki wykwintnej kolacji i apetycznych deserów z ostrygami, truflami i czekoladą na czele. Ogień w sypialni pomogą rozpalić również znacznie bardziej przyziemne produkty ze swojskiego warzywniaka, w tym niepozorny seler, buraki czy szpinak.

Owoce morza

Termin „afrodyzjak” pochodzi od imienia greckiej bogini miłości Afrodyty, która według mitologii narodziła się z morskiej piany. Jej pochodzenie skłoniło ponoć do poszukiwania w morzu substancji wpływających na potencjał seksualny. Okazuje się, że słusznie, bowiem  owoce morza ze względu na  zawarte w nich pierwiastki - cynk i selen, uważane są za jedne z najsilniejszych afrodyzjaków.

Cynk odpowiada za podwyższenie poziomu testosteronu i zwiększenie sprawności seksualnej – nie bez powodu zwany jest pierwiastkiem miłości. Pozytywnie wpływa na popęd seksualny zarówno u mężczyzn jak i u kobiet. Poza tym usprawnia funkcjonowanie męskich narządów płciowych i poprawia jakość nasienia.

Drugim skarbem zawartym w owocach morza jest selen. Ten pierwiastek korzystnie wpływa na stan mięśni, również tych odpowiedzialnych za sprawność seksualną. Oprócz tego selen jest niezbędny w prawidłowym funkcjonowaniu męskich gruczołów płciowych – właśnie tam skumulowana jest ponad połowa selenu znajdującego się w organizmie. Warto zadbać o dietę uzupełniającą ten pierwiastek, zwłaszcza w przypadku aktywnych kochanków.

Zioła

  • Lubczyk ogrodowy  – niegdyś był składnikiem napoju miłosnego, a młode dziewczyny wplatały go do wianków lub ukrywały we włosach wierząc, że zapewni im on szczęśliwe pożycie z przyszłym mężem. Lubczyk posiada niezwykle aromatyczny, korzenny smak. Można go używać do potraw mięsnych, sosów, zup czy sałatek. Lubczyk jest niestety dość trudny pod względem uprawy i pielęgnacji. Wymaga żyznej gleby (uprawa doniczkowa raczej się nie sprawdzi) oraz nasłonecznionego, wilgotnego miejsca.
  • Imbir – silnie rozgrzewa oraz pobudza. Wspomaga też trawienie, a także pobudza apetyt. Suszony, mielony imbir to jednak nie to samo co świeży. Główną różnicę pomiędzy nimi stanowi smak. Surowy imbir podkreśli smak owoców morza oraz tłustych mięs. Mielony lepiej nadaje się do potraw słodkich jak ciasta czy sałatki owocowe.
  • Bazylia – podobnie jak lubczyk była składnikiem miłosnych napojów. Zawiera olejki eteryczne – znajdują się one głównie w liściach. Bazylia stanowi składnik dań z kuchni śródziemnomorskiej. Liście stanowią składnik sałatek (popularna sałatka Caprese) i sosów (Pesto). Używa się ich również do zup – zwłaszcza pomidorowych. Bazylię najlepiej dodawać do potraw pod koniec gotowania lub smażenia, ponieważ wysoka temperatura może zniszczyć jej właściwości. Jest to roślina jednoroczna, którą można hodować w doniczce w domowych warunkach.
  • Czosnek – ma bardzo silne działanie pobudzające. Rzymianie sporządzali z niego napój miłosny na bazie białego wina z dodatkiem kolendry. Czosnek ma szerokie zastosowanie kulinarne. Poprawi smak potraw z mięsa (zwłaszcza z dziczyzny), ryb oraz warzyw. Może być także dodatkiem do masła, sosów czy też zup. Jednak podczas romantycznej kolacji powinien być spożywany zarówno przez kobietę, jak i mężczyznę. Spożywany w pojedynkę może odebrać drugiej osobie ochotę na pocałunki. Aby nieco zniwelować nieprzyjemny zapach po spożyciu czosnku, można po jego spożyciu pokusić się o zjedzenie łyżeczki miodu czy też popicie dania z jego dodatkiem jogurtem lub mlekiem.

Warzywa

  • Seler naciowy – w rodzimych warzywniakach seler występuje głownie w formie korzeniowej, ale gdy nadarzy się okazja warto sięgnąć również po jego nać nazywaną naturalną viagrą dla obu płci. Zielony, chrupiący seler zawiera naturalne feromony - androsteron i androstenol, które pobudzają strefy z mózgu odpowiedzialne za kontrolę hormonów płciowych. Wśród zmysłowych składników selera znajdziemy również cynk, potas i asparaginę wzmagające popęd i pożądanie, przyczyniając się do lepszego ukrwienia narządów płciowych, co wzmaga wrażliwość stref erogennych. Najlepszym selerowym afrodyzjakiem jest ponoć nalewka sporządzana na bazie warzywa, ale jeśli nie mamy czasu na kulinarne eksperymenty, na walentynkowej kolacji warto zaserwować drinka Krwawa Mary w towarzystwie selerowej łodygi.
  • Szparagi – wiosennemu przysmakowi od tysięcy lat przypisuje się afrodyzjakalne właściwości za sprawą jego charakterystycznego, fallicznego kształtu, ale to nie jedyny powód, dla którego szparagi powinny trafić na talerz zakochanych. W zielonych łodygach również znajdziemy potas regulujący pracę mięśni, również tych aktywnych podczas stosunku,  wapń poprawiający płodność oraz witaminę E zwiększającą ukrwienie genitaliów.
  • Szpinak – zmora szkolnych stołówek kryje zalety, które z pewnością docenią dorośli. Szpinak w formie surowej, na przykład dodany do sałatki, zwiększa żywotność plemników za sprawą obecności koenzymu Q10, a dzięki sporej zawartości żelaza może wspomóc leczenie bezpłodności. Jeśli więc walentynkowa noc ma być okazją do powiększenia rodziny, warto poprzedzić ją szpinakową przekąską.
  • Papryczki chilli – podłużny kształt, intensywnie czerwony kolor oraz smak, który rozpala od środka nie pozostawiają wątpliwości co do afrodyzjakalnych właściwości ostrych papryczek. Dodane do potrawy stymulują wydzielanie endorfin, czyli hormonów szczęścia, a także przyspieszają tętno i powodują pocenie, wywołując reakcję bardzo podobną do tej towarzyszącej seksualnemu podnieceniu.
  • Buraki – kolejnym bardzo niepozornym warzywem na liście afrodyzjaków są buraki, uważane za miłosny smakołyk już przez starożytnych Rzymian. Freski przedstawiające te warzywa zdobiły nawet jeden z domów publicznych w Pompejach. Przekonania naszych przodków odnajdują potwierdzenie w badaniach naukowych. W składzie buraków znajdziemy poprawiającą samopoczucie betainę, stosowaną jako składnik leków antydepresyjnych, a także relaksujący tryptofan o podobnym działaniu. Warzywo zawiera też duże ilości boru, pierwiastka pobudzającego produkcję hormonów płciowych.

Owoce

  • Truskawki  – w parze z szampanem i czekoladą stworzą idealnie zmysłową kombinację. Afrodyzjakalne właściwości truskawek to między innymi zasługa selenu odpowiedzialnego za prawidłowe funkcjonowanie męskich narządów płciowych, a także cynku, który zapobiega problemom z erekcją i potencją oraz stymuluje syntezę testosteronu. Z kolei zawarte w truskawkach przeciwutleniacze poprawiają ukrwienie męskich i damskich narządów płciowych. Nic więc dziwnego, że pierwsze truskawki w sezonie pojawiają się w sklepach tuż przed walentynkami.
  • Banany – seksualne skojarzenia budzą już na pierwszy rzut oka, ale wzrok to nie jedyny zmysł, na który oddziałują. W bananowej skórce znajdują się niewielkie ilości bufoteniny – alkaloidu, który wydziela się w bardzo wysokiej temperaturze, na przykład gdy pieczemy banana w piecu chcąc zaserwować go w charakterze deseru. Bufotenina wykazuje właściwości halucynogenne, a przy okazji wprawia nas w dobry nastrój i pobudza pożądanie. Afrodyzjakalne właściwości bananów uzupełniają cynk i potas, regulujące wydzielanie hormonów płciowych, a także bromelainę, która pobudza produkcję testosteronu.
  • Awokado – drzewo, z którego jest zrywane bywa nazywane “jądrowym”, ponieważ jego charakterystycznie ukształtowane owoce rosną w parach. Miękki, wilgotny miąższ awokado, związany z wyjątkowo dużą zawartością zdrowych tłuszczów, również budzi zmysłowe skojarzenia, jednak obecność owocu w gronie afrodyzjaków to przede wszystkim zasługa witaminy E, która stymuluje produkcję hormonów, w tym testosteronu, progesteronu i estrogenu odpowiedzialnych za nawilżenie narządów płciowych.

Czekolada: najsłodszy z afrodyzjaków

O miłosnym działaniu czekolady mówić można przede wszystkim w odniesieniu do odmian zawierających dużą dawkę miazgi kakaowej, bo to właśnie w niej kryją się wszystkie wspomniane składniki. Z tego względu znacznie mniej afrodyzjakalnych właściwości posiada biała odmiana czekolady, które nie zawiera miazgi, a jedynie tłuszcz kakaowy. Niewielkie ilości tej substancji znajdują się również w czekoladzie mlecznej, w której kakaowa miazga zazwyczaj stanowi nie więcej niż 20-30 proc., a resztę zastępuje mleko w proszku oraz cukier.

Najwięcej drogocennego składnika znajduje się więc w gorzkiej i deserowej odmianie czekolady, których głównym składnikiem jest właśnie miazga kakaowa. W przypadku deserowych stanowi ona około połowę tabliczki, natomiast w gorzkich jej zawartość sięga nawet 90 proc. Siłą rzeczy, czekolada o tak niewielkiej zawartości cukru niekoniecznie sprawdzi się jako romantyczna przekąska, ale będzie świetnym składnikiem słodkiego deseru lub wytrawnego sosu do mięsa przyrządzonego na romantyczną kolację.


Podziel się:

Wasze komentarze


Informacje / opinie publikowane w komentarzach stanowią subiektywną ocenę użytkownika i nie mogą być traktowane jako porada dotycząca leczenia / stosowania leków . W przypadku wątpliwości prosimy o konsultacje z Farmaceutą Dbam o Zdrowie.

komentarze wspierane przez Disqus