Bierne palenie niszczy słuch dzieci

Palenie papierosów, zarówno czynne jak i bierne, ma ogromny, negatywny wpływ na zdrowie. Już przed kilkoma laty pojawiły się doniesienia mówiące, że przebywanie w gronie palaczy w młodym wieku może grozić problemami ze słuchem, a najnowsze badanie prowadzone na grupie 50 tys. trzylatków potwierdza tę tezę.

Wspomniane wnioski płyną z badań przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu w Kioto, którzy podjęli się sprawdzenia słuchu dużej grupy dzieci w kontekście ich ekspozycji na działanie tytoniowego dymu w okresie prenatalnym i po narodzinach. Wbrew pozorom, skala zjawiska, którym jest palenie w ciąży i w okresie ją poprzedzającym, jest znaczna. 15 proc. dzieci doświadczało skutków wcześniejszego palenia ich matek, niemal 4 proc. dzieci było wystawionych na działanie tytoniu w ciąży, tyle samo tuż po jej zakończeniu, a matki około 1 proc. badanych paliły zarówno w ciąży, jak i tuż po niej. 

Początkowy odsetek zaburzeń słuchu u dzieci, nie związany z paleniem tytoniu przez matki, ustalono na poziomie niemal 5 proc. Jak się okazało, dzieci, których matki paliły w czasie ciąży, były o niemal 70 proc. bardziej narażone na wystąpienie wad słuchu. Gdy natomiast matka sięgała po papierosy w 4 miesiącu od porodu, ryzyko problemów tego typu wzrastało o 30 proc. 

Nastolatki tracą słuch przez palenie

Wcześniejsze badanie na ten temat przeprowadzili naukowcy z Nowego Jorku, którzy analizowali wpływ biernego palenia na nastolatków. Uczestniczyło w nim 1,5 tysiąca osób w wieku od 12 do 19 lat, którym badano słuch i pobierano krew w celu określenia poziomu kotoniny, czyli produktu rozkładu nikotyny w organizmie. Znając go można stwierdzić, czy dana osoba jest palaczem biernym czy czynnym. 

Częściową lub znaczną utratę słuchu w jednym uchu stwierdzono u 12 proc. nastolatków, które nie paliły, ale przebywały w towarzystwie palaczy, w porównaniu do 8 proc. u tych, które nie miały kontaktu z dymem tytoniowym. Można mówić o relacji palenia do jakości słuchu, ale nie o związku przyczynowo-skutkowym, ponieważ nie można wykluczyć, że na problemy ze słuchem wpłynęła także nadmierna ekspozycja na dźwięki wysokiej częstotliwości. 

Słyszysz gorzej? To może być wina papierosów

Badanie naukowców z Uniwersytetu w Manchesterze sugeruje natomiast, że palenie papierosów szkodzi słuchowi również samych palaczy. Z badania prowadzonego na grupie ponad 160 tys. Brytyjczyków wynika, że w ich wypadku ryzyko całkowitej utraty słuchu jest wyższe o 15 proc. w porównaniu z osobami niepalącymi. W równie złej sytuacji są dorośli palący biernie – w ich wypadku ryzyko problemów ze słuchem rośnie o około 30 proc. Co więcej, ryzyko uszkodzenia słuchu rośnie wraz z czasem i częstotliwością palenia papierosów. 

Przyczyny takiego stanu rzeczy nie są jasne. Badacze sugerują, że uszkodzenia słuchu wywołują toksyczne substancje zawarte w papierosach bądź też jest to pośrednia konsekwencja innych schorzeń powiązanych z paleniem, które mogą wpływać na aparat słuchu. 

Sutki biernego palenia w dużej mierze pokrywają się z tymi, których doświadczają sami palacze. Zwiększa ono ryzyko zapadnięcia na raka i choroby układu sercowo-naczyniowego. U kobiet w ciąży może zwiększać ryzyko poronienia, a u ich dzieci śmierci łóżeczkowej i rozwoju astmy u dzieci.

Zgodnie ze statystykami co roku bierne palenie prowadzi do śmierci 19 tys. europejczyków. 

Hałas główną przyczyną głuchoty

Palenie tytoniu sprzyja powstawaniu problemów ze słuchem, jednak jest jedną z pomniejszych powodów ich występowania. Z danych Światowej Organizacji Zdrowia wynika, że główną przyczyną problemów jest zbyt głośne słuchanie muzyki, dlatego skala problemu jest największa wśród młodych ludzi.

WHO alarmuje, że uszczerbku słuchu doznały już 43 miliony osób między 12 a 35 rokiem życia. To właśnie w tej grupie najpopularniejsze jest słuchanie muzyki przez słuchawki, a także częste bywanie w klubach w głośną muzyką. Tylko w Stanach Zjednoczonych odsetek nastolatków mających problemy ze słuchem zrósł z 3,5 do 5,5 proc. między 1994 a 2006 r.

By zahamować to zjawisko WHO rekomenduje, żeby ograniczyć czas słuchania muzyki do jednej godziny dziennie, zwłaszcza wśród osób często korzystających ze słuchawek lub bywających w miejscach, gdzie jest ona głośna. Stosując się do tych zaleceń ryzyko doznania uszczerbku słuchu zdecydowanie maleje.

WHO przygotowało również szczegółowe zalecenia dotyczące konkretnych typów hałasu oraz dopuszczalnego czasu dobowej ekspozycji na dźwięki, która nie spowoduje problemów ze słuchem. Zgodnie z nimi, w miejscu, w którym panuje hałas na poziomie 85 dB możemy przebywać przez 8 godzin na dobę (to np. wnętrze przeciętnego samochodu osobowego). W przypadku 90 dB czas skraca się do 2,5 godziny, a w 100 dB hałasie powinniśmy przebywać nie więcej niż 15 minut na dobę – dźwięki o takim natężeniu wydają m.in. dźwięki metra. Ze sporymi ubytkami słuchu muszą liczyć się fani sportu, ponieważ zgodnie z zaleceniami WHO, dźwięków syren i wuwuzeli o natężeniu 120 dB powinniśmy słuchać nie dłużej niż przez 9 sekund na dobę.

Źródła: Medonet, WP zdrowie, Rynek Aptek


Podziel się: