Niestrawność - 5 grzechów głównych przy świątecznym stole
Marta Figas

Niestrawność - 5 grzechów głównych przy świątecznym stole

Święta Wielkanocne to czas radości, nadziei i... jedzenia. Po okresie postu zasiadamy do suto zastawionego stołu, a zdrowy rozsądek często nie zasiada z nami. O głównych grzechach, które przy świątecznym stole doprowadzają nas do niestrawności, rozmawiam z dietetyczką Aliną Olczak.

Grzech pierwszy – tradycyjnie, czyli tłusto i kalorycznie

Marta Figas: Nikt, kto obchodzi Wielkanoc w tradycyjny sposób, nie wyobraża sobie stołu świątecznego bez jaj w majonezie, żurku na białej kiełbasie, wędlin, mięs i ciast. Jak takie menu wygląda oczami dietetyka?
 
Alina Olczak: Świąteczne menu to przede wszystkim zbyt duża liczba kalorii. Codziennie zjadamy ok. 2500 kcal, a w czasie świąt jest to nawet 5000 kcal. Takiej podaży kalorii nie równoważy wydatek energetyczny, gdyż zazwyczaj cały ten czas spędzamy, siedząc przy stole. Spacer między śniadaniem a obiadem, na który niektórzy się wybierają, nie rozwiązuje problemu, bo żeby spalić taki nadmiar kalorii, musielibyśmy intensywnie spacerować... kilkanaście godzin. Z drugiej strony mnogość potraw zachęca do ich spróbowania. Zauważmy, że potrawy wielkanocne mają przewagę jednego makroskładnika - tłuszczu. Znajdziemy go w sałatkach z majonezem, sosie tatarskim, rybach w oleju, białej kiełbasie, wędlinach, ciastach. 

Tłuszcze są niezbędne dla naszego organizmu. Dostarczają nam energii, chronią przed utratą ciepła, są źródłem wielu witamin, takich jak A, E i K - ze względu na ich zdolność rozpuszczania się w lipidach są łatwiej wchłaniane do organizmu. Niektóre tłuszcze biorą udział w syntezie hormonów tkankowych. Współtworzą struktury komórek. Tak więc to cenny składnik naszej diety. Ale nie w ilościach, jakie spożywamy w ciągu tych dwóch dni. W efekcie nadmiar tłuszczów jest magazynowany w postaci tkanki tłuszczowej. Nasz układ pokarmowy pracuje bez ustanku, próbując sobie poradzić z różnymi kompozycjami potraw rzadko spożywanych. Nie wszyscy wiedzą, ale z wiekiem zmniejsza się produkcja laktazy lub obniża się jej aktywność. Przez to nawet 25 proc. dorosłych Polaków ma problemy z tolerancją laktozy. Tymczasem śmietana jest nieodzownym elementem wielkanocnych dań. Wiele osób cierpi też na zmniejszoną ilość kwasu w żołądku i nadciśnienie. Potrawy z dużą ilością śmietany i soli będą wówczas z trudem trawione, co może się objawiać wzdęciami, gazami czy zgagą. Zbyt duża ilość jedzenia doprawiona zbyt dużą ilością alkoholu to prosta recepta na niestrawność. Zwróćmy uwagę na jeszcze jedną kwestię - świąteczne menu to głównie mięsa, jaja i ciasta. Warzywa stanowią jedynie dekorację albo element sałatki jarzynowej, która przez dodatek majonezu przestaje stanowić wartościowy pokarm. Gdzieś w kąciku talerza być może pojawi się kawałek papryki, ogórka czy pomidora. Ale częściej jest to marynowana papryka, grzybek w occie i dekoracja ze szczypiorku, a rzeżucha jest jedynie elementem wystroju stołu. To duży błąd. Bo np. rzeżucha to bogactwo witamin i składników mineralnych. Nieocenione źródło witaminy C, A, B, PP, K, żelaza, magnezu, wapnia, chromu. Poprawia działanie układu krążenia, wzmacnia kości, odporność, obniża poziom cukru we krwi, wpływa na prawidłową pracę trzustki. Gdyby tak na stole pojawiły się świeże warzywa w tej samej ilości co mięsa i jaja, nasze świąteczne menu wyglądałoby zdecydowanie lepiej. Wszystko brzmi dość pesymistycznie, ale możemy uratować sytuację, przygotowując potrawy samodzielnie. Upieczmy szynki i ciasta, zróbmy żur na własnym zakwasie. Niech to będą wyjątkowe dania. Uczcijmy ten czas. Jeśli samodzielnie przygotujemy potrawy, nie korzystając z gotowych koncentratów czy półproduktów, nie dostarczymy naszemu organizmowi dodatków do żywności, które mogą mieć szkodliwe działanie. Gdybyśmy tylko zachowali umiar ilościowy, byłoby jeszcze lepiej.

Grzech drugi – pośpiech przy jedzeniu

M.F.: Świąteczne menu dalekie jest od dietetycznego ideału. Jednak znaczenie ma nie tylko to, co jemy, ale też to, jak jemy.
 
A.O.: Oczywiście. Jeśli bez namysłu spróbujemy wszystkiego, nie wyjdzie nam to na zdrowie. Jemy dużo i w pośpiechu. Nakładamy kolejne porcje, choć tak naprawdę pojawia się już uczucie sytości. Jedząc szybko, nie tylko jemy więcej, ale również kolejne kęsy nie są przeżuwane dokładnie, co często prowadzi do zaburzeń ze strony żołądka i jelit. Pokarm, który powinien być poddany wstępnemu procesowi trawienia w jamie ustnej, zamiast tego trafia do żołądka. I to ten organ musi sobie z tym poradzić. Wzrasta więc produkcja kwasu żołądkowego. To prosta recepta na zgagę. Ale zbyt szybkie tempo jedzenia ma dodatkowe skutki. Czytałam niedawno wyniki badań przeprowadzonych na grupie 7 tysięcy osób w wieku powyżej 40 lat. Okazało się, że zbyt szybkie tempo jedzenia wpływa na podwyższenie wskaźnika BMI, wzrostu obwodu talii, podwyższenie cholesterolu, a nawet wzrost ciśnienia. Niewiarygodne, a jednak! W konsekwencji szybkie jedzenie to nie tylko ryzyko niestrawności, ale też wzrost ryzyka zachorowań na choroby układu krążenia.

Grzech trzeci – zbyt dużo jedzenia

M.F.: Problemem jest również chyba zbyt duża ilość jedzenia, które fundujemy sobie podczas świąt?

A.O.: Zdecydowanie tak. A to prosta droga i do niestrawności, i do kilku ekstra kilogramów na wadze po świętach. Potraw jest wiele - zaczynamy od bardzo obfitego śniadania, są dania ciepłe i liczne ciasta. Jest pieczywo, masło, duża ilość wędlin: pasztet, boczek, baleron, szynki. Sałatka jarzynowa, jaja, wszechobecny majonez. Jest żur, tłusty, często na wywarze z boczku, ze śmietaną, białą kiełbasą. Są pieczone mięsa, ziemniaki. Są wreszcie ciasta - nie jedno, ale kilka. Tracimy umiar. Nawet osoby, które na co dzień bardzo uważnie przygotowują posiłki i jedzą z umiarem, tracą rozsądek, zanika rozwaga i opanowanie - jedzą to, czego na ogół sobie odmawiają, nakładają większe porcje, jedzą więcej. Czerwona lampka ostrzegawcza powinna nam się zapalić już podczas zakupów: „Czy na pewno zjemy to wszystko? Czy muszę szykować tyle jedzenia? Może wystarczy mniejsza porcja mięsa? Może kupię po 10 dkg szynki i polędwicy, a nie 30 dkg czterech różnych wędlin? Może wystarczy 6 jajek, a nie 20?”.

Grzech czwarty ¬– brak ruchu

M.F.: Jemy i jemy, ale ruszać nam się nie chce...
 
A.O.: Niestety. Dawniej ilość spożywanego jedzenia bilansowana była przez ruch. Poza tym przed Wielkanocą obowiązywał ścisły post. Przez 40 dni ograniczano spożywanie pokarmów. Było to o tyle proste, że w okresie przednówka zeszłoroczne zapasy po prostu były na wyczerpaniu. Dodatkowo ciężka fizyczna praca związana z przygotowaniem potraw, sprzątaniem, obowiązkowymi codziennymi wizytami w kościele, do którego można było się dostać tylko piechotą, aż wreszcie bieganie z wiaderkami podczas lanego poniedziałku przez cały dzień. Teraz wszędzie poruszamy się samochodami, gościmy się u rodziny, a wiadra wody zastąpiły plastikowe psikawki, którymi bawią się już tylko dzieci. Ścisły, 40-dniowy post też jest raczej wyjątkową rzadkością. Brak równowagi między zużyciem energii a jej ilością, jaką dostarczamy wraz z jedzeniem podczas świąt, widać od razu.

Grzech piąty – alkohol

M.F.: Świąteczne menu często uzupełnia alkohol. Jak to jest - czy pomaga nam w trawieniu, czy jest raczej źródłem dodatkowych problemów?
 
A.O.: Czym innym kieliszek czerwonego wina, a czym innym kilkanaście kieliszków czystej wódki czy litr piwa. W ilościach tradycyjnie spożywanych przy świątecznym stole alkohol zdecydowanie jest źródłem dodatkowych problemów. Najbardziej odczuje to nasza wątroba. Ale żołądek też nie będzie nam wdzięczny. Alkohol najpierw trafia do żołądka i tu zaczyna się proces jego wchłaniania. Pamiętajmy, że mamy tam już nadprodukcję kwasu żołądkowego w wyniku zbyt dużej ilości zjedzonego pokarmu i zbyt dużych kęsów. Do kwasu wlewamy więc alkohol. Przez błonę śluzową żołądka i jelita cienkiego przedostaje się on do krwi i ostatecznie do wątroby. Tu zaczyna się proces eliminacji alkoholu z organizmu. W niezmienionej postaci będzie krążył w organizmie, dopóki nie zostanie zmetabolizowany przez wątrobę. Dopiero z tej perspektywy widzimy, że proces trawienia alkoholu to tak naprawdę proces pozbycia się go - dosłownie - z organizmu.

Trzy słowa klucze na te święta? Umiar, rozsądek i ruch! Cieszmy się dobrym samopoczuciem, zamiast cierpieć i żałować... Wesołych świąt!

Alina Olczak - psychodietetyczka.

Twoje sugestie

Dokładamy wszelkich starań, aby podane zdjęcie i opis oferowanych produktów były aktualne, w pełni prawidłowe oraz kompletne. Jeśli widzisz błąd, poinformuj nas o tym.

Zgłoś uwagi Ikona

Polecane artykuły

  • Nadmierne pocenie się (hiperhydroza) – przyczyny i leczenie. Co stosować na nadpotliwość?

    Pocenie pełni istotną fizjologiczną funkcję – pomaga organizmowi schłodzić się w warunkach przegrzania. Dla wielu osób ten sprytny mechanizm oznacza, niestety, plamy pod pachami, mokre skarpetki czy nieprzyjemne, lepkie dłonie, które zawstydzają nas przy uścisku na powitanie. Dlaczego dochodzi do nadmiernego pocenia się? Jak temu zaradzić? Czy nadpotliwość może być objawem innych chorób? 

  • Odbijanie po jedzeniu – przyczyny i leczenie częstego odbijania po posiłku

    Odbijanie jest naturalnym odruchem fizjologicznym, które zwykle nie stanowi powodu do niepokoju. Polega na wydaleniu przez usta powietrza znajdującego się w żołądku. Natomiast nadmierne odbijanie może być oznaką np. choroby refluksowej czy nietolerancji pokarmowej. 

  • Szumy uszne – przyczyny i leczenie szumów w uszach

    Szum w uszach to dolegliwość, która nie zawsze oznacza poważną chorobę. Szumy uszne są powodowane przez uszkodzenia drogi słuchowej, np. w wyniku starzenia organizmu czy hałasu. Niektóre leki stosowane w dużych dawkach także mogą przyczyniać do ich powstania lub nasilenia. Jak wygląda leczenie szumów usznych? Co pomoże osobom odczuwającym szum w uszach? 

  • Kolka nerkowa – przyczyny, objawy, leczenie. Jak postępować podczas ataku kolki nerkowej?

    Kolka nerkowa sama w sobie nie jest chorobą, stanowi natomiast najczęstszy objaw schorzenia polegającego na zamknięciu lub znacznym zwężeniu światła moczowodu i utrudnieniu odpływu moczu z nerki do pęcherza moczowego. Atak kolki nerkowej cechuje niezwykle silny ból w okolicy lędźwiowej, który często nie ustępuje nawet po podaniu dostępnych bez recepty środków przeciwbólowych. Objawy kolki nerkowej obejmują również bolesne parcie na mocz, nudności oraz wymioty. 

  • Zakwasy a DOMS – jak zapobiec bólom mięśni w trakcie i po treningu?

    DOMS (delayed onset muscle soreness) to opóźniona bolesność mięśni. Jest ona skutkiem intensywnego wysiłku fizycznego, w trakcie którego dochodzi do wzmożonej pracy włókien mięśniowych (ból mięśni po treningu pojawia się przeważnie w ciągu kilkunastu godzin). Domsy nie są tym samym, co zakwasy. Drugim terminem określa się ból, uczucie pieczenia mięśni w trakcie wykonywania ćwiczeń lub niedługo po ich zakończeniu. Stan ten jest spowodowany nadmiernym kumulowaniem się mleczanu w tkance mięśniowej. Jak zapobiegać zakwasom? W jaki sposób złagodzić opóźnioną bolesność mięśni?

  • Napięciowy ból głowy – przyczyny objawy, diagnostyka. Jak sobie radzić z naczynioruchowymi bólami głowy?

    Napięciowy ból głowy jest najczęściej występującym samoistnym (pierwotnym) bólem głowy. Jego przyczyny nie są do końca poznane, wiadomo natomiast, że różne czynniki, takie jak stres, zmiany pogody, przemęczenie czy odwodnienie mogą zwiększać ryzyko jego wystąpienia. Naczynioruchowe bóle głowy charakteryzują się dolegliwościami zlokalizowanymi po obu stronach głowy, zazwyczaj w okolicy skroni, o charakterze uciskowym. 

  • Ból żeber – przyczyny, diagnostyka, leczenie bólu żeber z lewej i prawej strony

    Ból żeber najczęściej jest związany z przebytym urazem obejmującym okolicę klatki piersiowej, jest on wówczas silny, na skórze widoczny jest krwiak, mogą pojawić się również kłopoty z oddychaniem. Inne przyczyny bólu żeber obejmują schorzenia układu pokarmowego (ból żeber po prawej stronie może oznaczać m.in. problemy z wątrobą), neuralgię międzyżebrową, stany zapalne czy choroby układu krążenia – ból żeber po lewej stronie może być objawem zawału serca. 

  • Zaburzenia chodu – rodzaje, przyczyny, leczenie, rehabilitacja

    Zaburzenia chodu mogą mieć wiele przyczyn. Najczęściej są objawem chorób neurologicznych, chorób układu ruchu oraz schorzeń o podłożu psychogennym. Zaburzenia lokomocji mogą być także związane z podeszłym wiekiem (jest to tzw. chód starczy) – u seniorów pojawiają się m.in.: skrócenie długości kroku, szuranie, pochylenie sylwetki do przodu.

Porozmawiaj z farmaceutą
Infolinia: 800 110 110

Zadzwoń do nas jeśli potrzebujesz porady farmaceuty.
Jesteśmy dla Ciebie czynni całą dobę, 7 dni w tygodniu, bezpłatnie.

Pobierz aplikację mobilną Pobierz aplikację mobilną Doz.pl

Ikona przypomnienie o zażyciu leku.
Zdarza Ci się ominąć dawkę leku?

Zainstaluj aplikację. Stwórz apteczkę. Przypomnimy Ci kiedy wziąć lek.

Dostępna w Aplikacja google play Aplikacja appstore
Dlaczego DOZ.pl
Niższe koszta leczenia

Darmowa dostawa do Apteki
Bezpłatna Infolinia dla Pacjentów.

ikona niższe koszty leczenia
Bezpieczeństwo

Weryfikacja interakcji leków.
Encyklopedia leków i ziół

Ikona encklopedia leków i ziół
Wsparcie w leczeniu

Porady na czacie z Farmaceutą.
E-wizyta z lekarzem specjalistą.

Ikona porady na czacie z farmaceutą
Newsletter

Bądź na bieżąco z DOZ.pl

Ważne: Użytkowanie Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Regulaminie.

Zamnij