Szczepionka na czerniaka

Czerniak to jeden z najbardziej podstępnych i groźnych nowotworów. Może rozwinąć się w postaci nowego znamienia, którego nie mieliśmy wcześniej, ale może powstać w zmianie, które mamy na skórze od lat. Czasem zdarzają się przypadki, gdy pojawiają się przerzuty, a ogniska wyjściowego nowotworu nie udaje się odnaleźć. Czerniak może zaatakować każdy narząd, rozprzestrzenić się do węzłów chłonnych, narządów jamy brzusznej, klatki piersiowej, mózgu, a wraz z pojawieniem się przerzutów, szanse na jego wyleczenie drastycznie maleją.

Marzeniem lekarzy i pacjentów jest opracowanie skutecznego leku. Leku, który by walczył z czerniakiem, oszczędzając zdrowe komórki człowieka. Od wielu lat naukowcy, między innymi w Polsce, pracują nad opracowaniem szczepionki na ten nowotwór. Wstępne wyniki są obiecujące. Działanie szczepionki polega na pobudzeniu układu odpornościowego i „nauczeniu” go rozpoznawania komórek zmienionych przez nowotwór tak, by to sam organizm przy pomocy komórek cytotoksycznych walczył z chorobą. Kuracja wyglądałaby tak, że pacjent otrzymywałby zdezaktywowane komórki czerniaka, by specjalne komórki T mogły nauczyć się rozpoznawania odpowiednich antygenów na ich powierzchni. Dzięki temu mogłyby odnajdywać czerniaka w organizmie człowieka, łączyć się z chorymi komórkami i uszkadzać ich błonę komórkową.

W teorii wygląda to dość prosto, ale w praktyce oznaczało wiele lat prób i błędów. Polscy lekarze wreszcie dostrzegli światełko w tunelu. Pacjenci, którzy otrzymali stworzony lek, wykazywali zdecydowanie dłuższy okres przeżycia bez dalszego nasilania choroby. Wydawać by się mogło, że od tej chwili rozpocznie się spektakularny marsz do ostatecznego sukcesu. Pojawiły się jednak bardzo przyziemne trudności. Zaczęło brakować pieniędzy na dokończenie badań. Zarejestrowanie nowego leku jest bowiem bardzo, bardzo kosztowne. Pierwsze etapy badań prowadzi się zwykle na niewielkiej grupie chorych, ale kolejne fazy muszą obejmować setki lub tysiące pacjentów, by uzyskać pewność, co do skuteczności badanej substancji. Pełna droga rejestracji nowego leku to najczęściej miliony euro.

Pomimo tego, że medycyna zdaje się być o krok od rozwiązania tajemnicy leku na czerniaka, prawdopodobnie, minie jeszcze sporo czasu nim poznamy ostateczne wyniki badań i nim pacjenci będą mogli wykorzystać te odkrycia.

Do tego czasu pozostaje nam korzystanie z tego, co już wiemy. Po pierwsze należy unikać czynników, które sprzyjają rozwojowi czerniaka. Należy wystrzegać się opalania w godzinach, kiedy nasłonecznienie jest największe, nie powinno się korzystać z solarium i chyba najważniejsze - trzeba oglądać swoją skórę, a w przypadku pojawienia się niepokojącego znamienia, koniecznie udać się na konsultację do dermatologa lub chirurga onkologa. Konsultacja u specjalisty połączona z badaniem dermatoskopem powinna odbywać się przynajmniej raz w roku. Powinny o tym pamiętać szczególnie osoby o jasnej karnacji, ludzie pracujący na świeżym powietrzu, posiadający liczne znamiona barwnikowe.

Jak rozumieć pojęcie „niepokojące znamię”?

Za takie należy uznać każdą zmianę skórę, która wzbudzi w nas niepokój. Lepiej usłyszeć dziesięć razy, że znamię jest niegroźne, niż przegapić takie, które może zagrozić naszemu życiu. Czerniak może rozwinąć się jako nowa zmiana lub w już istniejącym znamieniu. Niepokojące jest, gdy znamię skórne ulega powiększeniu, zmienia kolor, nabiera nierównych granic, staje się asymetryczne. Także swędzenie, ból, krwawienie czy wysięk powinien sprowokować do natychmiastowej konsultacji u lekarza.

Obecnie najważniejszym sposobem leczenia jest wycięcie podejrzanego znamienia. W celu postawienia diagnozy zmianę należy wyciąć chirurgicznie w całości i przekazać do badania histopatologicznego. W przypadku rozpoznania czerniaka, w trakcie kolejnej operacji, poszerza się margines wycięcia i wykonuje się biopsję węzła wartowniczego. To ostatnie badanie polega na pobraniu węzła lub węzłów, które są najbardziej narażone na pojawienie się przerzutów. Odnajduje się je przede wszystkim dzięki badaniu limfoscyntygraficznemu.
Warto w tym miejscu powtórzyć raz jeszcze, że usunięcie czerniaka jest obecnie najważniejszym sposobem leczenia. Niestety w dalszym ciągu zdarza się, że pacjenci zgłaszają się późno. Często przyczyną zwlekania z wizytą jest przekonanie, że znamion lepiej nie ruszać, bo spowoduje to nasilenie choroby i jej rozprzestrzenienie. Takie myślenie to najkrótsza droga, by czerniak nas pokonał.

Czekając na nowe, skuteczne leki, należy używać tego, co mamy zawsze pod ręką - własnego rozumu. Opalajmy się z głową, stosujmy kremy z filtrem, korzystajmy z badań z badań dermatoskopowych. Poświęćmy naszej skórze raz w miesiącu chwilę uwagi, bo ta chwila może uratować życie.


Podziel się: