Poród przez cięcie cesarskie może wpływać na rozwój mózgu dziecka

Badanie na myszach wykazało, że zwierzęta urodzone przez cięcie cesarskie rozwijają się inaczej pod kątem neurobiologicznym od tych, które przyszły na świat siłami natury. To może sugerować, że rodzaj porodu wpływa na to, w jaki sposób ukształtuje się mózg i zachowania dziecka w przyszłości. 

Specjaliści z zakresu neurologii z Georgia State University sprawdzali wpływ typu porodu na śmierć komórek neuronowych, czyli ważnego procesu, który kształtuje obwody nerwowe na wczesnym etapie rozwoju. Występuje on zarówno u ludzi, jak i u myszy; w wypadku gryzoni w pierwszym tygodniu życia po porodzie.

Wcześniejsze badania wykazały, że porody przez cesarskie cięcie mogą wpływać na rozwój behawioralny dzieci, przy czym w tym wypadku w grę wchodzi również wiele innych czynników związanych na przykład ze zdrowiem matki. Niemniej – związek istnieje, a badacze z USA postanowili bliżej przyjrzeć się jego naturze.

Rodzaj porodu wpływa na liczbę neuronów

W tym celu zbadali zdrowie myszy urodzonych przez cięcie cesarskie i siłami natury pod kątem występowania zmian behawioralnych w obu przypadkach. Jak się okazało, u myszy urodzonych siłami natury śmierć komórek neuronowych w ciągu kilku godzin od narodzin odbyła się na wyraźnie mniejszą skalę niż u gryzoni urodzonych przez cięcie cesarskie. Wyraźne różnice dostrzeżono również po analizie aktywności podwzgórza, które odpowiada za reakcję organizmu na stres i interakcje między mózgiem a układem odpornościowym. Większa śmiertelność komórek u myszy urodzonych metodą cesarskiego cięcia miała związek z redukcją liczby neuronów w przynajmniej jednym rejonie mózgu, co z kolei łączy się ze zmianami zachowania, które wykazał test separacyjny.

Sposób porodu nie wpłynął natomiast na takie aspekty rozwojowe jak wielkość mózgu czy dzień otwarcia oczu przez gryzonie.

Naukowcy zaobserwowali jednak szybszy przyrost masy ciała u myszy urodzonych przez cięcie cesarskie, co potwierdza wyniki podobnych obserwacji prowadzonych na ludziach. Statystycznie osoby urodzone przez cesarskie cięcie mają wyższe BMI od urodzonych siłami natury.

Indukcja porodu chroni przed cesarką

Popularność porodów przez cesarskie cięcie rośnie, choć z medycznego punktu widzenia bezpieczniejszy i bardziej korzystny dla dziecka jest poród siłami natury. Jak się okazuje, przesłanki do wykonania porodu przez cięcie cesarskie u pierworodnych matek występują rzadziej, jeśli został on indukowany w 39. tygodniu. Z indukcją wiążą się także inne korzyści zdrowotne dla mamy i dziecka.

„Naturalny” to najbardziej pożądane określenie towarzyszące porodowi, dlatego – choć zarówno cięcie cesarskie jak i indukcja to uznane metody w medycznej praktyce – większość mam preferuje, by przebieg porodu był w pełni fizjologiczny. To nie zawsze możliwe i – jak się okazuje – niekoniecznie korzystne, co pokazały wieloośrodkowe badania przeprowadzone na próbie 6100 ciężarnych w ramach w ramach Maternal-Fetal Medicine Units Network. Wszystkie mamy rodziły po raz pierwszy, a u połowy poród był indukowany.

Badania pokazały, że w przypadku porodów wywoływanych w 39. tygodniu ciąży konieczność zastosowania cięcia cesarskiego dotyczyła 18,6% mam, podczas gdy w przypadku tych, u których poród rozpoczął się naturalnie, wykonanie cięcia było konieczne w 22,2% przypadków. To z pozoru niewielka różnica, jednak z punktu widzenia statystycznego staje się istotna, ponieważ pokazuje, że odejście od naturalnych metod porodu może przynieść pewne korzyści.

Polski boom na poród chirurgiczny

Polska znajduje się w czołówce krajów, w których stosuje się cesarskie cięcie. Obecnie odsetek porodów tego typu wynosi ponad 40 procent i jest największy tam, gdzie rodzące mają trudny dostęp do znieczulenia zewnątrzoponowego. Jego stosowanie jest w dużej mierze uzależnione od regionu, w którym mieszka kobieta. W województwach śląskim czy małopolskim znieczulenie zewnątrzoponowe jest dostępne w ponad 80% szpitali, ale w Wielkopolsce czy na Podkarpaciu ten odsetek nie przekracza 40 procent. Pismo do ministra zdrowia w tej sprawie jesienią ubiegłego roku skierował Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, który – powołując się na dane zebrane przez NFZ – mówił o nawet kilkudziesięcioprocentowych różnicach w dostępności do znieczulenia między poszczególnymi województwami.

Raport Fundacji „Rodzić po Ludzku” również pokazuje, że gdy nie ma możliwości złagodzenia bólu porodowego, pacjentki częściej decydują się rodzić przez cesarskie cięcie. W ten sposób rodzącą naraża się na komplikacje związane z przebyciem rozległej operacji, a u dziecka taki poród może wpływać między innymi na zwiększenie ryzyka powikłań w układzie oddechowym.

Poród coraz mniej naturalny

Rosnąca liczba cesarek to nie tylko kwestia strachu przed bólem, ale także nadmiernej medykalizacji porodu, rozpoczynającej się na jego bardzo wczesnym stadium. Mowa na przykład o niemalże obowiązkowym podłączaniu rodzących do kroplówek, choć nic nie stoi na przeszkodzie, by przed rozpoczęciem porodu nawadniały się po prostu pijąc wodę. Rodzące kobiety są też poddawane szeregowi często niepotrzebnych badań wewnętrznych, a standardem jest także podawanie im oksytocyny, która może zwiększać ryzyko depresji poporodowej. Medycyna jest sprzymierzeńcem rodzących, ale nadużywanie zabiegów i leków może zaburzyć naturalny przebieg porodu i zagrozić matce oraz dziecku. Często to właśnie nadmierna medykalizacja prowadzi do konieczności wykonania cięcia cesarskiego, które powinno być ostatecznością.

Źródło: Science Daily, Polska Agencja Prasowa, Dziennik Gazeta Prawna


Podziel się: