Kosmetyki bez SLS – bezpieczne i skuteczne

Czytamy listę składników nie tylko produktów żywnościowych, ale również kosmetyków. Unikamy parabenów i innych potencjalnie szkodliwych konserwantów. Ale samo hasło „bez parabenów” nie oznacza, że mamy do czynienia z kosmetykami naturalnymi. Inny składnik, którego warto unikać w kosmetykach, to sodium lauryl/laureth sulfate, czyli popularny SLS/SLES. Dlaczego warto używać kosmetyków bez SLS?

Kosmetyki bez SLS – co to w ogóle za składnik?

Mówiąc SLS-y ,mamy na myśli dwa składniki: Sodium Lauryl Sulfate (w skrócie SLS) oraz jego nieco łagodniejszą odmianę: Sodium Laureth Sulfate (w skrócie SLES). Żaden z nich nie znajdzie się jednak w składzie kosmetyków naturalnych. 

SLS to popularny i niedrogi składnik powszechnie stosowany w kosmetykach, zwłaszcza mydłach, żelach pod prysznic, płynach do kąpieli, szamponach, żelach do mycia twarzy, ale także w pastach do zębów czy płynach do higieny jamy ustnej. To środek myjący i pianotwórczy. Skutecznie usuwa tłuszcz i inne zanieczyszczenia. Jednak ta skuteczność nie jest dobrze tolerowana przez naszą skórę. Amerykański dziennikarz i publicysta David Steinmann zajmujący się ochroną środowiska nazywa SLS agresywnym środkiem myjącym1. A przecież do mycia ciała nie potrzebujemy równie silnego detergentu co płyn do mycia naczyń. 

Kosmetyki bez SLS – łagodniejsze mycie 

SLS nie jest akceptowany w kosmetykach naturalnych. Zamiast niego producenci bio kosmetyków stosują łagodniejsze środki myjące, których używanie nie wiąże się z ryzykiem naruszenia naturalnej bariery lipidowej skóry.

Składnik ten może przenikać przez skórę, a wątroba nie poradzi sobie z jego usunięciem2. SLS może powodować także podrażnienia skóry i oczu, a nawet zaburzać gospodarkę hormonalną3. Wiele osób unika tego składnika, bo stosując żele pod prysznic z SLS, mają wrażenie przesuszonej skóry.  

Kosmetyki bez SLS – czy niewielka ilość SLS szkodzi? 

Producenci kosmetyków zawierających SLS tłumaczą, że ich kosmetyki zawierają niewielką ilość tego składnika, która nie spowoduje alergii czy uczuleń. Ale gdy kąpiemy się w wannie z płynem do kąpieli zawierającym SLS i stosujemy jednocześnie szampon i żel do mycia z tym samym składnikiem – to te niewielkie ilości zaczynają się mnożyć4. A – co warto podkreślić – SLS nie jest niezbędnym składnikiem tych wszystkich kosmetyków. 

Kosmetyki bez SLS – zdrowsza alternatywa

Kosmetyki naturalne nie zawierają SLS. W Polsce nie ma prawnej regulacji na ten temat, ale wynika to z filozofii i przekonań producentów kosmetyków eko5. Przyjęło się, że w kosmetykach ekologicznych, organicznych czy naturalnych nie znajdziemy tego kontrowersyjnego składnika. Nie oznacza to jednak, że ekokosmetyki do pielęgnacji ciała czy włosów nie będą się pienić albo będą gorzej myły. Są po prostu łagodniejsze dla skóry, ale myją równie skutecznie, bez agresywnych detergentów i potencjalnie alergizujących substancji. 

Na liście składników zamiast SLS szukajmy łagodniejszych środków myjących, takich jak Cocamidopropyl Betaine albo Sodium Lauroyl Sarcosinate.

Na rynku jest wiele myjących kosmetyków naturalnych opartych na tych właśnie składnikach. Nie jest to żaden kompromis, tylko zdrowszy wybór. Nasza skóra nam za to podziękuje. 

Żródła:
1) David Steinmann – Safe trip to Eden Ten Steps to Save Planet Earth from the Global Warming Meltdown, Thunder’s Mouth Press, New York, 2007, str. 93-136]
2) Siobhan O’Connor, Alexandra Spunt – No more dirty looks, Da Capo Press, New York, 2010, str. 53
3) https://www.ewg.org/skindeep/ingredient/706110/SODIUM_LAURYL_SULFATE/#.WvGPkC_cfR0 
4) Stacy Malkan, Not just a pretty face, New Society Publishers, Gabriola Island (Canada), 2009, str. 55
5) Dominika Chirek, prawniczka specjalizująca się w prawie kosmetycznym, https://www.youtube.com/watch?v=beKldqDxznU 


Podziel się: