Ilu rezydentów wypowiedziało klauzulę opt-out?

Od stycznia niemal jedna piąta, czyli prawie 3 tys. rezydentów zatrudnionych w polskich szpitalach ograniczy swoją pracę do etatowych 48 godzin tygodniowo. To efekt akcji wypowiadania klauzul opt-out, do której dołączyła również część lekarzy specjalistów.

Klauzula opt-out to pisemne oświadczenie pracownika dyżurującego (zazwyczaj lekarza) oznaczające wyrażenie zgody na pracę w wymiarze przekraczającym 48 godzin tygodniowo. Dzięki niej lekarze mogą brać dodatkowe dyżury, co w wielu szpitalach i przychodniach jest podstawą całodobowej obsady medycznej placówki. Wypowiedzenie klauzuli oznacza więc ograniczenie się do standardowych godzin pracy i właśnie taką, nową formę protestu przyjęli rezydenci.

Głównym postulatem protestujących jest zwiększenie finansowania służby zdrowia do 6,8 proc. PKB w perspektywie najbliższych 3 lat. W odpowiedzi rząd zapowiedział stopniowe zwiększanie finansowania do 6 proc. PKB w 2025 roku, jednak ta zapowiedź nie zadowoliła ani lekarzy, ani pacjentów i reprezentujących je organizacji. 

Opieka nad pacjentami jest zagrożona?

Skala wypowiedzeń jak na razie wydaje się mniejsza niż sądzili rezydenci, nie mniej wypowiadanie klauzul może dotkliwe wpłynąć na funkcjonowanie części szpitali. Jeśli wśród zatrudnionych lekarzy zabraknie chętnych do dyżurowania, szpitale będą zmuszone zatrudniać specjalistów z zewnątrz, co wiąże się ze znacznym wzrostem stawek za dyżury. Z tego względu do Naczelnej Rady Lekarskiej dochodziły głosy o próbach zniechęcania bądź utrudniania rezydentom i specjalistom wypowiadania klauzul opt-out. Mowa między innymi o groźbach odmowy urlopu lub skierowania na staż cząstkowy. Dla lekarzy, którzy w związku z wypowiedzeniem klauzuli napotkają poważne problemy finansowe, NIL przygotowała specjalny fundusz pomocowy. Skala odmów może jednak się zwiększyć, ponieważ tylko w listopadzie klauzule wypowiedziało ponad 1300 lekarzy. 

Kontrowersyjne podwyżki

Rezydenci walczyli także o podwyżki, na które przystał rząd, jednak obejmą one jedynie lekarzy, którzy od stycznia 2018 rozpoczną specjalizacje deficytowe. Rezydenci sprzeciwiali się temu w imię środowiskowej solidarności, ponieważ zgodnie z zasadami przyznawania podwyżek, nowi rezydenci zarobią więcej od bardziej doświadczonych kolegów, w tym lekarzy specjalistów. To zjawisko w praktyce pokazuje opisywana przez „Rzeczpospolitą” sytuacja w Świętokrzyskim Centrum Psychiatrii w Morawicy. W związku z podwyżkami dla rezydentów, między innymi na specjalizacji psychiatrycznej, wypowiedzenia złożyło 34 z 52 zatrudnionych w placówce lekarzy specjalistów. Od nowego roku będą oni zarabiać o 400 zł mniej od nowych rezydentów. 

Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że na podobny krok zdecydują się lekarze innych specjalności w różnych zakątkach Polski, w tym w Małopolsce i na Dolnym Śląsku. 

Połowiczny sukces

Podczas niemal miesięcznego protestu rezydentów oraz pracowników innych zawodów medycznych, strajk głodowy w 8 miastach podjęło niemal 200 osób. Główne postulaty protestu obejmują zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia do co najmniej 6,8 proc. PKB w ciągu najbliższych trzech lat, rozwiązanie problemów z brakami personelu medycznego, likwidację biurokracji oraz poprawę warunków pracy i płacy w ochronie zdrowia. Protestujący kilkakrotnie spotkali się z przedstawicielami rządu, jednak odmówiono im realizacji postulatów. W zastępstwie proponowanej podwyżki nakładów na zdrowie, rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. W jego ramach zawarto obietnicę zwiększenia finansowania ochrony zdrowia do poziomu 6 proc. PKB w perspektywie najbliższych 7 lat.

Źródło: Rzeczpospolita


Podziel się: