Czeka nas apteczna rewolucja

Najnowszy projekt posłów PiS wprowadza znaczące zmiany w prawie farmaceutycznym, które grożą ograniczeniem liczby i dostępu do aptek. Zgodnie z nim, jedna apteka będzie mogła przypadać na minimum 3 tysiące mieszkańców, a wyłączne prawo do ich otwierania będą mieli farmaceuci.

Poselska propozycja uderza w duże sieci apteczne, które zdaniem posłów nie służą branży ani pacjentom. W opinii autorów ustawy, zmiana przepisów spowoduje, że apteki zaczną częściej powstawać również na obrzeżach miast, do czego ma doprowadzić przepis głoszący, że odległość między dwoma placówkami tego typu musi wynosić co najmniej 500 metrów. Jeśli jednak miałaby ona wynosić ponad 1000 metrów, kryterium liczby osób na aptekę nie byłoby wiążące, co ma sprzyjać powstawaniu peryferyjnych placówek.

Drugim kryterium jest wspomniana już zasad uzależniająca powstanie apteki od liczny mieszkańców w gminie. Przyjecie zmian oznacza trzęsienie ziemi na aptekarskim rynku i faktyczną likwidację dużych sieci aptecznych, będących w rękach prywatnych inwestorów. Zgodnie z projektem, aptekę mógłby prowadzić jedynie farmaceuta, przy czym każdy z nich mógłby być właścicielem maksymalnie czterech placówek.

Zmiany służą czy szkodzą pacjentom?

Przekazanie prawa do prowadzenia aptek wyłącznie farmaceutom ma zdaniem posłów polepszyć sytuację pacjentów, którzy będą pod opieką eksperta, a nie nastawionego na zysk przedsiębiorcy. W tym kontekście warto jednak zauważyć, że obecne prawo, choć pozwala na posiadanie apteki przedsiębiorcy z dowolnej branży, stawia konkretny warunek – kierownikiem takiej placówki musi być farmaceuta z co najmniej pięcioletnim stażem.

Cytowany przez „Puls Biznesu” poseł PiS Waldemar Buda, przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. regulacji rynku farmaceutycznego przekonuje, że podobne regulacje obowiązują w największych krajach Unii Europejskiej, a ich wprowadzenie pozwoli wyeliminować rynkowe patologie. Zgodnie z jego zapowiedzią, projekt już wkrótce ma zostać złożony do laski marszałkowskiej, a nieoficjalnie wiadomo, że przychylnie patrzy na niego Ministerstwo Zdrowia.

Aptekarze zrzeszeni w sieciach twierdzą jednak, że projekt zaszkodzi przede wszystkim pacjentom, ponieważ ograniczenie liczby aptek pociągnie za sobą wzrost cen, a to właśnie one są dla klientów najważniejsze. Poparcie dla pomysłu wyraża natomiast samorząd farmaceutów, którym zmiana przepisów siłą rzeczy jest na rękę. Odmiennie zdanie mają przedstawiciele Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET, którego prezesem jest cytowany przez PB Marcin Piskorski. Jego zdaniem ustawa spowoduje ogromny chaos na rynku farmaceutycznym i faktyczna upadłość dużych sieci aptecznych, zatrudniających wiele osób i tworzonych w ogromnej większości przez polskich przedsiębiorców.

Obecnie na polskim rynku działa 14,5 tys aptek, a 60 proc. z nich to placówki indywidualne lub mikrosieci. Dużych sieci, mających ponad 50 placówek, jest 16.

Z aptek mają zniknąć kosmetyki

Zmiany przepisów dotyczących rozmieszczenia aptek są kolejnymi uderzającymi w rynek farmaceutyczny, które ujawniono w ostatnich miesiącach. Planowana nowelizacja ustawy Prawo Farmaceutyczne wprowadza znaczące zmiany w dotychczasowych przepisach dotyczących sprzedaży i dystrybucji leków – informuje „Rzeczpospolita”, która dotarła do wstępnych założeń projektu.

Zmiany przewidywane w ustawie zakładają duże zmiany dla farmaceutów oraz pacjentów kupujących leki bądź inne produkty w aptekach i poza nimi. Jedną z poważniejszych propozycji jest wycofanie z aptek kosmetyków i szamponów, stanowiących ważne źródło dochodu zwłaszcza niezależnych aptekarzy. Te straty przynajmniej częściowo ma zrekompensować tzw. opłata dyspensyjna za opakowanie leku, którą mieliby ponosić pacjenci. Zdaniem wiceministra Krzysztofa Łandy, ze wspomnianej opłaty mogliby zostać wyłączeni między innymi seniorzy czy dzieci, a jej wysokość nie jest jeszcze znana.

Zmiana aptecznego asortymentu ma być mniej dotkliwa także dzięki ograniczeniu obecności medykamentów na stacjach benzynowych i w sklepach, co też rozważa Ministerstwo Zdrowia.

Źródło: Puls Biznesu, Rzeczpospolita


Podziel się: