×
DOZ.PL Darmowa
aplikacja
DOZ.pl
Zainstaluj

Co to znaczy, że produkt jest hipoalergiczny?

Dokonując zakupu wielu produktów obok informacji o ich docelowym działaniu (np. prozdrowotnym czy przeciwstarzeniowym) spotykamy się z dodatkowymi etykietami, którymi są one opatrzone. Najpopularniejsze przykłady tych dodatkowych etykiet to eko, bio lub hipoalergiczne. Ostatnia z wymienionych cech najczęściej dotyczy produktów kosmetycznych i pielęgnacyjnych. Jest ona szczególnie atrakcyjna dla konsumentów wrażliwych, których skóra lub błony śluzowe są skłonne do podrażnień. Co oznacza termin hipoalergiczny? Czy umieszczona na opakowaniu etykieta musi być potwierdzona rzetelnymi badaniami? Na co zwracać uwagę, aby zweryfikować obietnice producenta? Odpowiedzi na te pytania znajdują się w poniższym tekście.

Hipoalergiczny, czyli o jakich właściwościach?

Intuicyjne termin „hipoalergiczny” rozumiemy jako niewywołujący reakcji alergicznych. Jednak pochodzenie tego kluczowego słowa ma korzenie w języku greckim, a przedrostek „hippo” oznacza mniej. Dlatego też „hipoalergiczny” oznacza mniej alergizujący, nie natomiast całkowicie pozbawiony takich właściwości. Co interesujące, etykieta „hipoalergiczny” może zostać przypisana różnym substancjom chemicznym, gotowym produktom (np. kosmetyki, żywność, tekstylia) czy nawet organizmom żywym (np. specjalne rasy zwierząt, psów czy kotów).

Kto decyduje o tym, że produkt jest hipoalergiczny?

Termin „hipoalergiczny” został po raz pierwszy użyty w pierwszej połowie XX w. Co ciekawe, to naukowo brzmiące sformułowanie wymyślono na potrzeby kampanii reklamowej. Od tego czasu hipoalergiczne produkty rozpoczęły podbój rynku konsumenckiego. Z początku termin był używany jako hasło reklamowe i nie miał potwierdzenia w badaniach nad wpływem gotowego produktu na odpowiedź systemu immunologicznego ludzkiego ciała. W latach siedemdziesiątych XX w. Amerykańska Agencja Żywności i Leków (ang. Food and Drug Administration, FDA) podjęła próby regulacji użycia tego terminu. Wprowadzono regulacje, które narzucały przymus przeprowadzenia badań naukowych, potwierdzających obniżone właściwości alergizujące produktów oznaczonych jako hipoalergiczne. Obowiązkiem tym zostały obarczone koncerny produkujące tego typu produkty. Niestety, pod koniec lat 70 XX w. decyzja FDA została uchylona przez amerykański system sprawiedliwości. Od tej pory termin może być stosowany przez producentów w sposób arbitralny. Działania amerykańskich i europejskich organów ustawodawczych, mające na celu usystematyzowanie użycia sformułowania „hipoalergiczny”, są sporadyczne.

Przepisy i zalecenia Polskiego Towarzystwa Alergologicznego również nie uwzględniają regulacji związanych z prawidłowym nadawaniem miana „hipoalergiczny” produktom kierowanym na rynki konsumenckie. Dodatkowo, w większości przypadków, próżno szukać rzetelnych wyników badań, potwierdzających hipoalergiczność produktów opatrzonych tą etykietą.

Czy możemy zweryfikować obietnice producenta?

Główna obietnica idąca za etykietą „hipoalergiczne” to przede wszystkim dbałość o skład produktów, które skierowane są do konsumentów zmagających się z problemami układu odpornościowego. Najczęstsze objawy alergiczne to: pokrzywka, świąd, duszności, łzawienie oczu, wypryski czy opuchlizna. Składniki zawarte w tego typu produktach powinny mieć jak najniższy potencjał alergizujący. Co ciekawe, praktycznie nie ma substancji, które z prawdopodobieństwem 100% nie będą wywoływać reakcji alergicznych u całej ludzkiej populacji. Dzieje się tak, ponieważ skłonność do alergii jest cechą indywidualną. To, że jakiś składnik jest bezpieczny np. dla naszej mamy czy koleżanki nie oznacza, że będzie bezpieczny dla nas. 

Zastanawiając się nad kupnem takiego produktu hipoalergicznego powinniśmy zwrócić uwagę na listę substancji chemicznych zawartych w jego składzie i ewentualnie zidentyfikować te powszechnie uznawane za potencjalnie alergizujące. Co ciekawe, im więcej naturalnych składników, tym wyższe prawdopodobieństwo wywołania reakcji alergicznej. Niestety, to właśnie naturalne substancje, jak np. pyłki roślinne, są odpowiedzialne za niepożądane odczyny skórne, duszności czy świąd. Niepozorny pyłek pszczeli czy propolis to mieszanka wielu, często niezidentyfikowanych, substancji alergizujących. Mimo udokumentowanego pozytywnego działania w wielu aspektach mogą one wywoływać niepożądane efekty. Innym tego typu przykładem jest lanolina. Często składniki naturalne do produktów kosmetycznych dodawane są w postaci ekstraktów lub olejów.

Oprócz naturalnych składników szereg regularnie używanych do produkcji substancji chemicznych może wywoływać niepożądane objawy. Jeżeli należymy do ludzi o wrażliwym układzie odpornościowym, powinniśmy omijać produkty zawierające: alkohol (głównie etylowy), barwniki, konserwanty, substancje zapachowe, wazelinę, parafinę, alkohol cynamonowy, siarkę, kwas salicylowy, fenol, nitrocelulozę, eugenol, żywicę poliestrową czy rezorcynę.

Niestety, nie ma jednego sposobu na to, aby skutecznie i za pierwszym razem dobrać produkt odpowiedni dla osoby ze skłonnościami do alergii.  W przypadku pielęgnacji skóry współpraca z wykwalifikowaną w tym zakresie osobą wydaje się być niezastąpiona. Dermatolog lub alergolog nie tylko pomoże dobrać pielęgnację, ale również zwróci naszą uwagę na to, czego powinniśmy unikać w sposób szczególny. Pamiętajmy, że i w takim przypadku pierwsza czy druga próba mogą okazać się nietrafione. Jednak patrząc na wachlarz produktów dostępnych na światowych rynkach z pewnością uda się znaleźć taki, który spełni wymagania nawet najbardziej wymagających przypadków. 

Bibliografia  zwiń/rozwiń

  1. L. A. Murphy,  I. R. White , S. C. Rastogi,  Is hypoallergenic a credible term?, “Clinical and Experimental Dermetology”, 29/3/2004.
  2. "Hypoallergenic" Cosmetics, „FDA”, [online], https://www.fda.gov/cosmetics/cosmetics-labeling-claims/hypoallergenic-cosmetics [dostęp:] 13.06.2019.

Podziel się: