Bogumiła Matusiak - Rower jest dla mnie wszystkim

O rowerach, motywacji i planach na przyszłość opowiada Bogumiła Matusiak - najbardziej utytułowana polska kolarka szosowa.

Rower jest dla mnie…

Rower jest dla mnie...wszystkim. Dla mnie właściwie wszystko do tej pory zaczynało i kończyło się na kolarstwie. Wyścigi, treningi, zgrupowania stały się moim życiem. Było mi o tyle łatwiej, ponieważ we wszystkich poczynaniach wspierał mnie Marek - ogromny pasjonat i znawca kolarstwa. To on zobaczył we mnie talent i razem wyznaczaliśmy sobie kolejne wyzwania. Trenowaliśmy często w bardzo trudnych warunkach; zimą kiedy większość (kolarzy – przyp.red.) wyjeżdżała do ciepłych krajów, my przygotowywaliśmy się w lesie-Huta Dłutowska ,Pawlikowice. Dzięki temu , że uprawiam kolarstwo zwiedziłam kawał świata, poznałam wielu ciekawych ludzi. Wsiadając na rower odrywam sie od problemów dnia powszedniego.

Plany

Po tym jak zginął mój trener, mój świat się zawalił, postanowiłam pójść do szkoły. Studiuję socjologię w Pabianicach. Wiadomo, że sport niedługo się skończy, z racji chociażby wieku, aczkolwiek ja czuję się jeszcze na siłach, żeby podejmować walkę i zdobywać trofea. Niemniej jednak zdaję sobie sprawę, że trzeba będzie podjąć jakąś pracę, staram się więc godzić studiowanie z uprawianiem kolarstwa.

Motywacja

Zawsze byłam i chyba nadal jestem zawodniczką bardzo ambitną. Mnie zawsze motywował jakiś wyznaczony cel, próba osiągnięcia jak najwyższych miejsc na wyścigach.

Zaczęło się drobnymi kroczkami, od wygrania mistrzostw okręgu, później mistrzostw Polski. Z czasem zaczęłam startować w wyścigach międzynarodowych (m.in. Mistrzostwa Świata). Szczytem marzeń był udział w olimpiadzie, gdzie też udało mi się uczestniczyć, w Atenach w roku 2004.

Bardzo ważny jest cel, który sobie zakładamy ale ważne są także sprawy finansowe. Kolarstwo jest dla mnie sposobem na życie. Jednym z tych głównych motywatorów są sprawy finansowe, no i przykro jest, że w kolarstwie szosowym kobiet jest, niestety, bardzo kiepsko.

O tym, jakie mamy zabezpieczenie w klubie, wiadomo, decydują kluby, ale chłopakom płaci się dużo lepiej. My też wykonujemy bardzo duży wysiłek, bardzo dużo czasu poświęcamy na to, by przygotować się do zawodów, wyścigów, a nie ma przełożenia na finanse. Czujemy się tutaj pokrzywdzone. Jeśli zawodniczka jest zabezpieczona finansowo, to wiadomo, że skupia się wyłącznie na kolarstwie i nie musi szukać pracy, i dzielić swój czas pomiędzy treningi i życie zawodowe.

Podziękowania
Jerzy Bednarek – dyrektor i manager Klubu Sportowego Tramwajarz

W naszym klubie sport jest na wysokim poziomie, więc trudno byłoby gdyby zawodnik chodził do pracy, a po godzinach jeszcze na treningi (w okresie przygotowawczym są nawet trzy treningi dziennie). Owszem, są zawodniczki, które godzą pracę ze sportem, jednak one nigdy nie dojdą do tak wysokich wyników. Taka zawodniczka traci bowiem mnóstwo energii na to, by pójść do pracy, co ma przełożenie na jej późniejsze przygotowanie do wyścigów.

W przyszłym roku będę starał się zarejestrować naszą grupę kolarską jako zawodową, co zwiększy jej prestiż, a także rozszerzy możliwości brania udziału w wyścigach, także na arenie międzynarodowej, tj. Puchar Świata, Tour de France czy Giro d'Italia.
W sporcie bardzo dużo rzeczy zależy od pieniędzy, ponieważ grupa kolarska, to oczywiście są zawodniczki, trener, masażysta, transport, rowery i ich konserwacja.

Wielkie słowa uznania dla firmy DOZ S.A., bo bez tej firmy w roku 2010 nie było by tych wyników, nie byłoby tych zwycięstw.


Podziel się:

Wasze komentarze


Informacje / opinie publikowane w komentarzach stanowią subiektywną ocenę użytkownika i nie mogą być traktowane jako porada dotycząca leczenia / stosowania leków . W przypadku wątpliwości prosimy o konsultacje z Farmaceutą Dbam o Zdrowie.

komentarze wspierane przez Disqus