Biokosmetyki – co to oznacza?

Przez dekady uważano, że to Zachód inspiruje Wschód. Jednak dziś starożytne wschodnie metody pielęgnacji wzięły szturmem zachodnie koncerny kosmetyczne. Cały świat oszalał na punkcie biokosmetyków. I słusznie, bo to preparaty łączące tradycję z nowoczesnością.

Biokosmetyki ‒ które wybrać

Skrót „bio” oznacza „naturalny”, „organiczny”, „czysty ekologicznie”. Aby sprawdzić, czym jest biokosmetyk, można przeanalizować Europejskie Standardy dla Kosmetyków Naturalnych. Organizacje certyfikujące (Bioforum, Cosmebio, Ecocert, BDIH, Aiba & Icea, Soil Association) utworzyły międzynarodowe stowarzyszenie COSMOS Standard AISBL i ustanowiły wspólne wymogi dla producentów kosmetyków naturalnych. Według COSMOS kosmetyk naturalny (czyli biokosmetyk) to produkt zawierający 100 proc. składników naturalnych lub pochodzenia naturalnego, które zostały otrzymane w wyniku tylko dozwolonych przez standard procesów chemicznych lub fizycznych. Dla tego standardu została także ustanowiona lista dopuszczalnych konserwantów oraz składników mineralnych. Z kolei kosmetyki z etykietą „ekologiczne” powinny zawierać co najmniej 95 proc. komponentów pochodzących z ekologicznych upraw i wytwarzanych w sposób niezagrażający środowisku. A w kosmetykach organicznych znajdować się mają niemodyfikowane genetycznie substancje pochodzenia naturalnego (organicznego). Jednym z podstawowych składników biokosmetyków są oleje roślinne tłoczone na zimno i nierafinowane. Zapach pochodzi wyłącznie z naturalnych olejków eterycznych, które mogą być też konserwantami, podobnie jak witaminy. W szamponach czy żelach do mycia zamiast detergentów syntetycznych (np. SLS) stosuje się delikatne detergenty roślinne, oparte głównie na oleju kokosowym. Pochodzenia roślinnego są również emulgatory (łączą oleje z wodą).

Gwarancją jakości biokosmetyku jest certyfikat jednej z instytucji kontrolujących cały proces produkcji. Jednak coraz więcej firm oferuje kosmetyki zawierające ponad 98 proc. składników naturalnych, ale nie certyfikowanych ‒ uzyskanie takiego certyfikatu jest czasochłonne i kosztowne2

Biokosmetyki ‒ z komórek roślin

Od jakiegoś czasu modne są biokosmetyki z fitohormonami. – Rośliny potrafią się same leczyć, produkując właśnie fitohormony (hormony roślinne), które goją uszkodzenie oraz przyspieszają wzrost rośliny. Działają także na naszą skórę, bo odmładzają ją, wspomagając procesy metaboliczne w jej komórkach. Sporo jest ich w koniczynie, szyszkach chmielu, kłączach irysa, koprze, baziach wierzby, kiełkach pszenicy i ryżu – mówi Małgorzata Niedźwiecka, aromaterapeutka zajmująca się kosmetyką naturalną. Jednak możliwości produkcyjne rynku kosmetycznego są w punkcie zwrotnym. Jak podaje raport Center for Dermal Research i Center for Biomaterials, Rutgers na Uniwersytecie Stanowym New Jersey w USA, owszem, wielu badaczom na świecie udało się nawet takie komórki sztucznie wyhodować i dowieść ich skuteczności. Zbadali, że np. liposom (są to bardzo małe, kuliste struktury, zbudowane z podwójnej warstwy lipidowej. Są pęcherzykami wypełnionymi wodą) pozyskany z komórek jabłka jako składnik kosmetyku wykazał znaczący potencjał redukcji „kurzych łapek” na twarzy. Zmarszczki stały się płytsze o 8 proc. po 2 tygodniach, a 15 proc. po 4 tygodniach. Jednak ten proces działa tylko wtedy, gdy fitokomórki są żywe. Dlatego trwają intensywne badania nad opracowaniem formuły, która pozwalałaby zachować je przy życiu także wówczas, gdy trafią na sklepowe półki w gotowych kremach. To oznacza, że gdy widzimy napis na opakowaniu: produkt zawiera fitohormony czy komórki roślinne, musimy wiedzieć, że są to ekstrakty martwych już komórek roślinnych, mniej skuteczne niż w laboratorium3

Biokosmetyki ‒ do picia 

Najnowszym hitem światowej branży kosmetycznej są pitne biokosmetyki. To nic innego jak butelkowane, pozbawione kalorii, roślinne wyciągi, witaminy i minerały o udokumentowanym wpływie na zdrowie, a w konsekwencji – nasz wygląd.

Koncepcja sama w sobie nie jest nowa, bo jak podaje amerykański serwis World of Chemical, z pewnością ma korzenie w azjatyckiej tradycji wykorzystywania leczniczych roślin do codziennej diety.

W Polsce też mamy dostęp do wielu preparatów naturalnych, korzystnie wpływających na nasz wygląd, jak: soki (np. z aloesu, pokrzywy, skrzypu), wyciągi, ekstrakty roślinne. Mamy jednak przede wszystkim  tradycję stosowania ziół leczniczych do parzenia.

Małgorzata Niedźwiecka mówi, że możemy wprowadzić do diety gotowe mieszanki ziół, np. na trawienie . – Stan naszego układu pokarmowego bezpośrednio wpływa na wygląd cery (np. żołądkowcy miewają często trądzik różowaty). Godne polecenia są także mieszanki przeznaczone dla kobiet, bo zawierają np. bratek zmniejszający objawy trądziku, skrzyp polny wzmacniający włosy i paznokcie czy koper włoski łagodzący objawy menopauzy odbierającej nam urodę (przesuszona i wiotka skóra, pogłębione zmarszczki). Można też poeksperymentować z roślinami z ogródka i zrobić tonik na bazie naparu z mięty z odrobiną octu jabłkowego, dla przywrócenia prawidłowego pH skóry  ‒ tłumaczy4.

Biokosmetyki ‒ ziołowe

A jakie powinny być gotowe kosmetyki ziołowe? Warto wypróbować te na świeżych naparach z ziół, bo rośliny, które nie są poddawane procesom chemicznym, np. ekstrakcji, zachowują najwięcej właściwości. Preparaty przeciwstarzeniowe mogą mieć w składzie np. organiczne pochodne krzemu, znane z właściwości regenerujących tkankę łączną, np. skrzyp i przywrotnik, oraz olejki eteryczne: różany, melisowy, geraniowy i z drzewa różanego. ‒ Do tłustej cery dobre będą ekstrakty z rumianku, szałwii, rozmarynu i oczaru, które działają oczyszczająco, delikatnie ściągająco i przeciwzapalnie, oraz antyseptyczne olejki eteryczne, m.in. z drzewa herbacianego, jałowcowy, petitgrain (z liści drzewa pomarańczowego), cytrynowy, bergamotowy, cedrowy, lawendowy, kamforowy i sandałowy, które ograniczają wytwarzanie łoju.

Ważne - olejków w postaci czystej nie stosujemy na skórę, gdyż mogą ją podrażniać, tylko rozcieńczone, np. w oleju roślinnym.

Olejki z liści eukaliptusa czy nasion kardamonu mają działanie tonizujące i oczyszczające. Do pielęgnacji delikatnej skóry okolic oczu wykorzystuje się wyciągi ze świetlika, pietruszki, rumianku, aloesu, nagietka i arniki, które zapobiegają powstawaniu obrzęków oraz rozjaśniają cienie pod oczami – mówi Małgorzata Niedźwiecka. Natomiast biokosmetyki wegańskie nie zawierają żadnych produktów odzwierzęcych, np. pyłku pszczelego, mleka czy śluzu ślimaka. Są odpowiedzią na potrzeby osób, które nie tylko w kuchni przestrzegają zasad poszanowania życia wszelkich istot żywych. Nadają się też dla alergików5.

Źródła: 
1)    https://www.statista.com/topics/3318/natural-and-organic-cosmetics-in-europe/
2)    http://biotechnologia.pl/kosmetologia/certyfikowanie-kosmetykow-naturalnych-w-2009r-ujednolicone-standardy-cosmos-a-wymagania-natrue,10823
3)    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5674215/
4)    https://medium.com/@worldofchemical/organic-cosmetics-unleashing-beauty-from-the-roots-889fb367b4cc
5)    https://www.google.com/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&ved=0ahUKEwj97tqD3ofbAhVGDJoKHfJkCcQQFggnMAA&url=http%3A%2F%2Fapps.who.int%2Fmedicinedocs%2Findex%2Fassoc%2Fs14878e%2Fs14878e.pdf&usg=AOvVaw3UJiYbl08mVV_f8m7J7ClM


Podziel się: