Normy ogłaszania alarmów smogowych pozostaną bez zmian

Wystosowany przez lekarzy w listopadzie ubiegłego roku wniosek o obniżenie norm zanieczyszczeń, których odnotowanie uruchamia alarm smogowy, nie został zaakceptowany. Ministerstwo środowiska argumentuje tę decyzję faktem, iż taki alarm byłby ogłaszany niemal bez przerwy.

Ogólne zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia odnośnie norm dobowych stężenia PM10 to 50 mikrogramów na metr sześcienny. WHO wskazuje, że większa ilość szkodliwego pyłu jest niebezpieczna dla organizmu ludzkiego. Tymczasem w Polsce alarm jest ogłaszany dopiero wtedy, gdy stężenie PM10 przekroczy 300 mikrogramów.

Lekarze ostrzegają

Do Ministerstwa Środowiska wpłynął wniosek wystosowany przez ekspertów i lekarzy. Poparło go między innymi Towarzystwo Chorób Płuc, Polskie Towarzystwo Neonatologiczne, Polskie Towarzystwo Kardiologiczne, Polskie Towarzystwo Pediatryczne, Polska Federacja Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i Przewlekłą Obturacyjną Chorobę Płuc czy Greenpeace. Eksperci wskazują, że Polska jest jednym z dwóch najbardziej zanieczyszczonych, obok Bułgarii, państw Unii Europejskiej, tymczasem problem wciąż jest bagatelizowany przez krajowych decydentów. Dla porównania, gdy w Paryżu poziom zanieczyszczeń przekroczy 80 mikrogramów ogłaszany jest alarm. W Belgii reaguje się już przy 70, a na Węgrzech i w Czechach przy 100 mikrogramach. Co więcej, w niektórych krajach, jak na przykład Węgry, o smogu informuje się przy jeszcze mniejszym stężeniu niebezpiecznych substancji w powietrzu. Polska norma 300 mikrogramów zdecydowanie zawyża tę średnią w niechlubny sposób.

Smog niebezpieczny dla zdrowia pacjentów

Na temat zagrożeń dla organizmu ludzkiego w rozmowie z Gazetą Wyborczą wypowiadał się dr Piotr Dąbrowiecki, alergolog oraz prezes Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i Obturacyjną Chorobę Płuc. Jak mówi, dla osób cierpiących na obturacyjne zapalenie płuc czy astmę, już stężenie 100 mikrogramów szkodliwych substancji w powietrzu może stanowić zagrożenie dla zdrowia. Dodaje również, że w czasie ostatniego alarmu smogowego przybyło pacjentów zgłaszających się z dolegliwościami na tle układu oddechowego. Profesor Piotr Hoffman, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego dodaje, że w okresach, w których powietrze jest bardziej zanieczyszczone, zwiększa się też ryzyko zaostrzenia dolegliwości na tle układu sercowo-naczyniowego. Jak wyjaśnia w rozmowie z Gazetą Wyborczą, gdy ilość szkodliwych substancji w powietrzu wzrasta, częściej obserwuje się przypadki zgonów spowodowanych zawałami mięśnia sercowego, zatorowością płucną oraz udarami mózgu. Wskazuje również, że niekiedy informacja o alarmie smogowym i pozostanie w tym czasie w domu może być zbawienne dla pacjentów.

Ministerstwo Środowiska nie zmienia decyzji

Apele ekspertów nie spotkały się z reakcją Ministerstwa Środowiska. Urzędnicy uważają, że wprowadzenie systemu alarmowania nawet przy stężeniu 100 mikrogramów nie byłoby skuteczne, ponieważ liczba alarmów byłaby zatrważająco wysoka. Z kolei specjaliści przekonują, że taka postawa ogranicza Polakom dostęp do rzetelnych informacji, dlatego nie zamierzają ustawać w apelach o obniżenie norm.

Źródła: Gazeta Wyborcza, Rynek zdrowia


Podziel się: