Kamizelka "antyzawałowa" ratuje życie

Klinika Elektrokardiologii Uniwersytetu Medycznego uczestniczy w międzynarodowych badaniach mających na celu monitorowanie pracy nowego urządzenia. Kamizelka "antyzawałowa", choć wygląda niepozornie, może zdziałać cuda. Przekonał się o tym jeden z pacjentów kliniki, pan Jerzy Gałasiński, któremu uratowała życie.

Ponad 40 pacjentów z Łodzi oraz kilkudziesięciu z całej Polski korzysta z specjalnej kamizelki "antyzawałowej". Urządzenie wydawane jest wraz z wypisem ze szpitala i ma za zadanie kontrolować stan pacjenta przez trzy kolejne miesiące. Po upływie tego czasu, lekarz może stwierdzić, czy stan pacjenta się poprawił, czy też konieczne jest wszczepienie podskórnego defibrylatora.

Jerzy Gałasiński, jeden z pacjentów zakwalifikowanych do badań, nosił urządzenie przez miesiąc, nie spodziewając się, że pewnego dnia uratuje mu ono życie.
Pan Jerzy dostał migotania komór i konieczne było natychmiastowe leczenie defibrylujące. Przeżył, ponieważ w momencie zdarzenia miał na sobie kamizelkę, która prawidłowo rozpoznała niebezpieczną arytmię i przerwała ją szokiem elektromagnetycznym.

Jak działa kamizelka "antyzawałowa"?

Urządzenie waży około pół kilograma i jest wyposażone w kardiowerter-defibrylator serca. Cztery elektrody EKG monitorują stan pacjenta niemal przez całą dobę (z przerwą na czynności higieniczne). Gdy system wykryje, że pacjent ma migotanie komór, uruchamiają się elekreody defibrylujące. Przed wyładowaniem specjalny mechanizm uwalnia żel, niezbędny do zabiegu.

Lekarze mają nadzieję, że w przyszłości każdy pacjent wymagający całodobowej kontroli stanu zdrowia, będzie mógł taką kamizelkę otrzymać.


Podziel się:


Wasze komentarze


Informacje / opinie publikowane w komentarzach stanowią subiektywną ocenę użytkownika i nie mogą być traktowane jako porada dotycząca leczenia / stosowania leków . W przypadku wątpliwości prosimy o konsultacje z Farmaceutą Dbam o Zdrowie.

komentarze wspierane przez Disqus