Ciężkie czasy dla alergików

Szczyt alergicznego sezonu przypada na maj i czerwiec, ale tak naprawdę „okres ochronny” dla alergików kończy się niekiedy już w lutym, gdy zaczynają uczulać pierwsze pyłki niektórych drzew. Farmakologia pomaga alergikom w przetrwaniu ciężkich dla nich miesięcy.

Pierwsze doniesienia na temat kataru siennego pochodzą sprzed ponad dwustu lat, kiedy to lekarze zarejestrowali i opisali tę chorobę. Wtedy alergia była schorzeniem kazuistycznym (były to pojedyncze zachorowania, traktowane raczej jako ciekawostki). Od tamtego czasu staje się coraz częstsza – dziś jest uznawana wręcz za chorobę społeczną. W Polsce cierpi na nią jedna piąta obywateli; w krajach Europy Zachodniej problem ten dotyka aż 30-40% populacji. Naukowcy obliczyli, że przy takim tempie wzrostu zachorowań, w 2010 roku z ponad sześciu miliardów żyjących na ziemi ludzi prawie trzy czwarte będzie cierpieć na alergie.

Marsz alergiczny

Ktoś kiedyś powiedział, że alergia jest jak miłość: może nas nawiedzić w każdym wieku. Nagle i niespodziewanie… Na szczęście, rzadko się to zdarza po czterdziestce – choć zdarzyć się może. Z reguły jednak ujawnia się już we wczesnym dzieciństwie. Maleńkie dzieci najczęściej cierpią na atopowe zapalenie skóry (charakteryzujące się jej suchością, wysypką alergiczną i świądem) oraz alergie pokarmowe (maleńkie dziecko ma bóle brzuszka, kolki, wzdęcia, gazy i wysypki po spożyciu przez nie lub karmiącą je mamę niektórych pokarmów). Najczęściej uczulającymi dzieci pokarmami są białko mleka krowiego, ryby, białko jaja. Później dziecko pozornie „wyrasta” z alergii – przestaje reagować nadwrażliwością na dotychczas uczulające je jedzenie. Ale alergia nie znika, dokonuje się tzw. marsz alergiczny, czyli zmiana narządu wstrząsowego: alergia na pokarmy ustępuje miejsca tzw. pyłkowicy, nadwrażliwości na alergeny powietrznopochodne, czyli pyłki roślin, drobinki kurzu, roztocza, alergeny pochodzenia zwierzęcego (sierść, naskórek zwierząt). W wieku młodzieńczym jest to najczęściej spotykany rodzaj alergii. Złą wiadomością jest fakt, że w około 30 proc.przypadków alergiczny nieżyt nosa predysponuje do rozwoju astmy oskrzelowej. A astma to już naprawdę ciężka choroba. Nie tylko dlatego, że w skrajnych przypadkach bywa śmiertelna. Także dlatego, że blisko 60 proc. cierpiących na nią dzieci i nastolatków opuszcza lekcje z powodu złego samopoczucia, natomiast kilka procent dorosłych opuszcza dni pracy lub ogranicza codzienne wysiłki.

Warto zapamiętać
Aby zmniejszyć ryzyko wystąpienia alergii u dziecka, trzeba:

  • karmić je od urodzenia piersią i na czas karmienia przejść na dietę ubogą w alergeny (nie pić mleka, nie jeść jaj, żywności z konserwantami, wyeliminować używki). Za to jeść dużo pokarmów probiotycznych, czyli zawierających produkty świeżej fermentacji;
  • usunąć z otoczenia dziecka materiały zawierające lateks (niektóre materace, zabawki, ubrania itp.);
  • jak najczęściej wyjeżdżać z dzieckiem na wieś;
  • unikać perfumowanych kosmetyków, pachnących mydeł i dezodorantów;
  • jeśli to możliwe, wychowywać dziecko w towarzystwie psa, kota lub innego zwierzątka.


Brytyjscy naukowcy ostrzegają: dzieci do 5 roku życia nie powinny jeść owoców kiwi – są bowiem silnie alergizujące. Jeśli organizm na zjedzenie kiwi zareaguje gwałtownie, może dojść nawet do wstrząsu anafilaktycznego i śmierci! Wnioski takie wyciągnięto z przeprowadzonych wśród kilkuset osób ankiet. Dwie trzecie ankietowanych miało w wieku dziecięcym zdrowotne kłopoty, kiedy skosztowało kiwi po raz pierwszy. Wystąpiła u nich wysypka, świąd skóry, pieczenie w gardle, opuchnięcie języka, a nawet utrata przytomności (ta ostatnia miała miejsce u 3 proc. ankietowanych). Nie wiadomo, czy uczula sok owoców, ich miąższ czy pestki. Wiadomo natomiast, że jeśli rodzice mają alergię, nie powinni dawać kiwi małym dzieciom.

Geny i higieniczna teoria alergii

Pierwszym „winowajcą” są geny. Udowodniono już bez żadnej wątpliwości, że skłonność do alergii dziedziczymy. Można wręcz obliczyć prawdopodobieństwo alergii u potomstwa: jeśli jedno z rodziców cierpiało na alergię, niebezpieczeństwo jej wystąpienia u dzieci wynosi 30-40 proc. Jeśli chorowali oboje rodzice, prawdopodobieństwo wystąpienia schorzeń alergicznych u dzieci wzrasta do 60-70 proc. – a nawet 80 proc., gdy oboje rodzice cierpieli na ten sam rodzaj alergii. Po rodzicach lub dziadkach dziedziczymy jednak tylko skłonność, a nie rodzaj uczulenia. Oznacza to, że jeżeli mama jest uczulona na owoce cytrusowe, dziecko może (choć nie musi) mieć alergię na pyłki traw.
Winowajca numer dwa to… cywilizacja. Coraz większa liczba uczonych skłania się ku tzw. higienicznej teorii alergii, mówiącej, że jej przyczyną są coraz bardziej sterylne warunki, w których żyjemy. Nasz układ odpornościowy kształtował się w toku ewolucji w kontakcie z różnymi substancjami i drobnoustrojami. Kiedyś miał „pełne ręce roboty” – musiał walczyć z bakteriami i wirusami, na które obecnie uodparniają nas szczepienia. Musiał dać sobie radę z pasożytami, które dziś potrafimy wykluczyć za pomocą jednej tabletki (albo w ogóle się nimi nie zarażamy, bo myjemy i gotujemy wszystko przed spożyciem). Musiał umieć „obejść się” z wieloma substancjami pochodzenia zwierzęcego; dzisiejszy przeciętny mieszczuch styka się ze zwierzętami głównie w telewizji.

Przeciwciała IgE

U podstaw reakcji alergicznej leży działalność przeciwciał IgE, które atakują „niewinne” pyłki drzew czy inne białka, wytwarzane przez rośliny (choć w metrze sześciennym powietrza od zawsze unosi się ich kilka tysięcy, od dwóch stuleci zaczęły one przeciwciałom IgE przeszkadzać…). Ich podstawowym zadaniem była i jest walka z pasożytami (tasiemcem, glistą ludzką itp.). Kiedyś powszechne, dziś zakażenia takie należą do rzadkości. Przeciwciała IgE się więc… nudzą! Nasz układ odpornościowy, przyzwyczajony do większych obciążeń, nie potrafi się odnaleźć w nowych warunkach, wyładowuje się więc na niewinnych orzeszkach ziemnych.
Wiele rzeczy zdaje się potwierdzać hipotezę higieniczną: alergie częściej występują w miastach niż na wsi. Pogląd ten potwierdzają wyniki licznych badań. Dr Dennis Ownby z Medical College of Georgia wykazał, że dzieci, które wychowują się z co najmniej jednym zwierzęciem domowym, są mniej narażone na uczulenie – i to nie tylko na sierść zwierzęcą, ale także na inne alergeny.
Zjawisko to jest jednak bardziej skomplikowane. Wielu lekarzy uważa, że to nie czystość nas alergizuje, ale chemia. Środki chemiczne, stosowane przez człowieka (także do prania czy utrzymania czystości), zaburzają równowagę biologiczną w naszym otoczeniu. Badania naukowe dowiodły, że jednym z najbardziej alergizujących zjawisk są spaliny samochodowe, zwłaszcza emitowane przez silniki typu Diesel. Alergizująco wpływają też dym papierosowy, zanieczyszczenia przemysłowe, a nawet drobinki gumy ze ścieranych podczas hamowania opon samochodowych. Być może właśnie dlatego tak wielu alergików mieszka w mieście.

Warto zapamiętać
Niebezpieczeństwo wystąpienia alergii u dziecka czyha już… w brzuchu mamy! Ogromne znaczenie ma dieta kobiet w ciąży oraz leki, jakie zażywają. Okazuje się, że jeśli ciężarna zażywa antybiotyki, niebezpieczeństwo alergii u jej dziecka wzrasta. Brytyjscy uczeni z Univer-sity of Nottingham przebadali 25 tysięcy matek i ich dzieci. I stwierdzili, że dzieci matek zażywających w ciąży antybiotyki niemal dwukrotnie częściej niż pozostałe zapadają na astmę, mają katar sienny lub wysypki alergiczne. Naukowcy podejrzewają, że lekarstwa wpływają negatywnie na tworzący się układ odpornościowy płodu.


Uwaga, to może być alergia!

Zaburzenia alergiczne mogą ujawnić się na skórze, w drogach oddechowych i przewodzie pokarmowym. Alergiczne zmiany skórne mogą mieć różny obraz: mogą mieć postać bąbli, podobnych, jakie daje oparzenie pokrzywą; mogą stanowić drobniutką, zlewającą się w ogólny rumień wysypkę. Łączy je jednak jeden czynnik – zawsze są bardzo swędzące.

Objawy alergiczne ze strony układu pokarmowego to biegunki, wzdęcia, bóle brzucha, zaparcia, a u niemowląt częste kolki, bądź ulewania (z reguły towarzyszy im wyprysk na twarzy, na kończynach). Zjedzenie uczulającego nas pokarmu może dać także natychmiastowe objawy w postaci swędzenia języka i wnętrza ust, drapania w gardle, opuchnięcia języka, obrzęku gardła.

Objawem alergii mogą być też: ból głowy, nadpobudliwość ruchowa, apatia, stany depresyjne, zaburzenia koncentracji i przygnębienie.
Najczęściej jednak występującą chorobą alergiczną jest pyłkowica, czyli tzw. katar sienny. Wdychane wraz z powietrzem alergeny osiadają na błonie śluzowej nosa oraz dróg oddechowych, a także na skórze twarzy i kącikach oraz powiekach oczu. Objawem reakcji alergicznej są: napady kichania, wyciek z nosa, łzawienie i swędzenie spojówek, swędzenie w kącikach oczu, swędzenie w gardle i jego obrzęk. Chorzy oddychają przez usta, często pocierają dłonią nos (tzw. salut alergiczny) lub poruszają nim, marszczą, próbując zmniejszyć świąd. Pacjenci często skarżą się na swędzenie w obrębie uszu – obrzęk śluzówek powoduje zatkanie trąbek Eustachiusza, dające uczucie przytępienia słuchu, czasem bólu ucha. Chorzy mogą mieć trudności z oddychaniem, napady kaszlu lub pokasływać.
Ważne: alergia często początkowo mylnie brana jest za infekcję. Dlatego trzeba powiadomić lekarza, jeśli w rodzinie występuje alergia.

Co nas uczula?

Według organizacji Food Allergy & Anaphylaxis Network (www.foodallergy.org) uczulać może każde pożywienie. Na szczęście za 90 proc. alergii odpowiedzialnych jest osiem rodzajów pokarmów: mleko, jaja, orzeszki ziemne, orzechy, ryby, skorupiaki, soja i pszenica. Jednak wiele pokarmów nasila objawy już istniejącej alergii. Należą do nich: czekolada, sery żółte i pleśniowe, kiszona kapusta i ogórki, musztarda, wędzone ryby, wędliny, truskawki, maliny, pomidory, cytrusy, ostre przyprawy, orzechy, suszone i marynowane owoce i warzywa, drożdże, alkohole. Alergicy powinni tych pokarmów unikać. Powinni unikać także miodu. Znajdują się w nim pyłki roślin oraz zarodniki grzybów – w10 g miodu wielokwiatowego może się znaleźć ponad 50 tys. ich ziaren.

W przypadku nadwrażliwości na pyłki drzew, trzeba wiedzieć, jakie kiedy kwitną:
leszczyna – od końca stycznia do kwietnia,
olcha – olsza zielona, zakwita przed rozwinięciem się liści (luty, pierwsza połowa kwietnia),
brzoza – jej pyłek osiąga bardzo wysokie stężenia w atmosferze, kwitnie w drugiej połowie kwietnia i na początku maja,
dąb szypułkowy – kwitnie pod koniec kwietnia i w maju,
sosnowate – sosna, świerk, jodła, modrzew; pyłki dają duże stężenia, zwłaszcza pod koniec kwietnia i w maju,
topola – pyli w marcu i kwietniu.
Ale nie tylko wiosną alergikom trudno jest oddychać – przez całe lato i większość jesieni kwitną trawy, zboża i chwasty, powodując ataki pyłkowicy.

Warto zapamiętać
Alergia daje tzw. reakcje krzyżowe – tzn. ktoś uczulony na konkretny rodzaj pyłku z dużym prawdopodobieństwem będzie reagować alergią na pewną grupę pokarmów. Oto schemat reakcji krzyżowych:

  • alergia na pyłek olszy, brzozy, leszczyny – uczulenie na orzechy, jabłka (zwłaszcza odmiany Golden Delicious, Granny Smith i Jona Gold), brzoskwinie, ananasy, marchew;
  • alergia na pyłek traw i żyta – uczulenie na jabłka, marchew, ziemniaki, pomidory, mąka żytnia;
  • alergia na pyłek bylicy, babki – uczulenie na selera, arbuza, pietruszkę, zioła, przyprawy i leki ziołowe.


Ważne: reakcje krzyżowe wywoływane są jedynie przez pokarmy surowe.

Leczyć, nie leczyć?

Alergia pyłkowa to nie tylko ponad pół roku niedogodności dla alergika. Nieleczona, może prowadzić do zapalenia zatok, zapalenia ucha środkowego, przewlekłego zapalenia oskrzeli, a nawet do rozwoju astmy oskrzelowej (przeciętnie po 8 latach). Rozwija się ona u co trzeciej osoby z ciężko przebiegającą pyłkowicą.

Jeśli objawy choroby utrzymują się przez dłuższy czas (kilka dni), stosuje się leki przeciwhistaminowe, przerywające reakcję alergiczną organizmu i hamujące jej objawy. Niektóre z nich w małych dawkach dostępne są bez recepty. Najnowsza ich generacja nie daje efektu sedatywnego, czyli nadmiernej senności. Leki doustne to: alertec, alefran, cetirizine, zyrtec; mogą one powodować senność. Podaje się je przy katarze siennym, alergicznym nieżycie nosa, alergicznym zapaleniu spojówek, przewlekłej pokrzywce uczuleniowej. Są skuteczne przy alergii na pyłki, roztocza i sierść zwierząt.

Inną grupę leków stanowią glikokortykosteroidy do stosowania miejscowego w kroplach i aerozolach do nosa i gardła, np. beconase, czy allergocomod – łagodzą one i likwidują objawy alergicznego zapalenia błony śluzowej nosa.
Dawniej wierzono, że wystarczy usunąć z otoczenia to, co nas uczula – i problem rozwiązany. Dziś już się tak nie uważa, ponieważ gdy znika jeden z alergenów, organizm ma tendencje, by się uczulić na kolejny – i kłopot powraca. Dlatego alergolodzy jako skuteczny sposób walki z alergią zalecają tzw. odczulanie, czyli przyzwyczajanie organizmu do obecności alergenu. W tym celu choremu podaje się przez kilka miesięcy serię zastrzyków (iniekcja raz w tygodniu), zawierających coraz większe dawki alergenu (czasem po skończonej terapii jeszcze co miesiąc podaje się zastrzyk przypominający).

Ważne: terapię trzeba zacząć jesienią, by skończyć przed kolejnym sezonem pylenia.
Odczulanie jest zwykle skuteczne i po 3 – 4 latach terapii alergia mija – czasem bezpowrotnie, czasem na 7 – 9 lat. Jeśli nie minie, i tak warto się odczulać: dzięki temu chory w okresie pylenia potrzebuje z reguły mniej leków, walczących z katarem czy świądem.
Uwaga miłośnicy metod naturalnych: Polskie Towarzystwo Alergologiczne, Polskie Towarzystwo Lekarskie oraz Europejska Akademia Alergologii i Immunologii Klinicznej w swoich zaleceniach, dotyczących diagnostyki i leczenia alergii, wyklucza stosowanie metod niekonwencjonalnych, np. biorezonansu magnetycznego, akupunktury czy homeopatii. Z doświadczenia lekarzy wynika, że te metody po prostu nie działają.

Jaki alergen?

W każdym przypadku powinno się sprawdzić, co uczula chorego. Podstawowym badaniem są testy skórne. Polegają one na podaniu pod skórę niewielkich ilości alergenu. Zaczerwienienie, świąd, spuchnięcie skóry w miejscu podania oznacza uczulenie na daną substancję. Można też zbadać krew pod kątem specyfiki przeciwciał IgE – testy z krwi stosuje się u chorych, u których testy skórne nie dały konkretnych rezultatów.

Warto zapamiętać
Zalecenia dla pacjenta z pyłkowicą:

  • utrzymywać w mieszkaniu wilgotność 40-50 proc. i temp. powietrza nie wyższą niż 21 stopni C;
  • nie trzymać w domu zwierząt futerkowych, ptaków, a nawet rybek (uczula ich pokarm);
  • odkurzać mieszkanie co najmniej 4 razy w tygodniu, najpóźniej 2 godziny przed snem;
  • zrezygnować z dywanów, zasłon, mebli tapicerskich, zbiera się na nich kurz;
  • nosić okulary słoneczne, chronią oczy przed pyłkami
  • promieniami słońca, też mogą uczulać;
  • zmieniać co tydzień pościel;
  • wietrzyć sypialnię po zmroku, zamykać okna na noc, od godziny 2 do 4 rano jest największe stężenie pyłków.
  • na spacery chodzić głównie po deszczu, który oczyszcza powietrze z pyłków;
  • wakacje spędzać wysoko w górach lub nad morzem – tam jest najmniej uczulających pyłków.

Podziel się:


Wasze komentarze


Informacje / opinie publikowane w komentarzach stanowią subiektywną ocenę użytkownika i nie mogą być traktowane jako porada dotycząca leczenia / stosowania leków . W przypadku wątpliwości prosimy o konsultacje z Farmaceutą Dbam o Zdrowie.

komentarze wspierane przez Disqus